Aktualności 
RIAA: antypirackie ostrzeżenia to ściema?
Dodano: 2009-12-29

Znienawidzona przez użytkowników P2P organizacja RIAA (czyli Amerykańskie Stowarzyszenie Przemysłu Fonograficznego) ogłosiła przed rokiem uruchomienie w USA nowego programu antypirackiego. Jego głównym elementem miało być wysyłanie do piratów ostrzeżeń, a w razie ich ignorowania - odcinanie użytkowników od Sieci. Ale serwis CNet.com ujawnił, że to wszystko
prawdopodobnie jedna wielka ściema - bo RIAA nie jest w stanie zrealizować swoich zapowiedzi. Okazuje się, że organizacja nie zdołała przekonać do swojego pomysłu żadnego z popularnych w USA dostawców usług internetowych. Firmy co prawda zgodziły się na wysyłanie do swoich klientów ostrzeżeń antypirackich, ale nikt nie ma ochoty odcinać od Sieci klientów (płacących co miesiąc abonament). I właściwie trudno im się dziwić...
RIAA jest więc w kropce. Przypomnijmy, że jakiś rok temu organizacja ogłosiła, że rezygnuje ze swojej wieloletniej taktyki antypirackiej - tzn. masowego pozywania internautów łamiących prawo w sieciach P2P. Zamiast tego miały być ostrzeżenia i odcinanie od Sieci... Kilka miesięcy temu RIAA ogłosiła już nawet wielki sukces w tej sprawie: organizacja twierdziła, ze na zrealizowanie tego planu zgodziło się trzech największych dostawców internetu w USA (m.in. AT&T). Teraz okazało się jednak, że radość była przedwczesna - bo wszyscy operatorzy wycofali się z udziału w tym przedsięwzięciu (czy raczej: nigdy nie zadeklarowali swojego udziału - to RIAA zbyt wcześnie założyła, że to zrobią).
Czyli tak naprawdę niewiele się zmieniło - dostawcy Internetu nie mogą (i nie chcą) ot tak odciąć jakiegoś klienta od Sieci, tylko dlatego, że jakaś organizacja branżowa twierdzi, że ów internauta jej szkodzi. Wciąż będzie do tego potrzebna decyzja sądu...
Nie bardzo wiadomo, co teraz zrobi organizacja - RIAA może np. zabiegać o zmianę prawa w USA, albo... wrócić do swojego programu pozwów.
Źródło: http://technonews.pl



