Jadwiga Żak-Stewart odeszła 26 stycznia 2026 roku w Łodzi, dożywając 113 lat. Do ostatnich chwil pozostawała najstarszą żyjącą Polką – osobą, której wspomnienia sięgały czasów, gdy Warszawa jeszcze leżała w granicach Imperium Rosyjskiego, a niepodległa Polska dopiero budziła się do życia. Jej odejście zamknęło pewien rozdział, ale jednocześnie otworzyło przestrzeń do refleksji nad tym, co pozwala niektórym z nas przekraczać granice, które dla większości pozostają odległym marzeniem.
Życie Jadwigi to opowieść o niezwykłej ciągłości. Urodzona 15 lipca 1912 roku, przeżyła dwie wojny światowe, okupację, odbudowę kraju, stan wojenny, emigrację i powrót. Była świadkiem, jak Polska zmieniała się nie do poznania – z zaborów przez II Rzeczpospolitą, PRL aż po członkowstwo w Unii Europejskiej. W tym samym czasie budowała rodzinę, przekraczała oceany i zachowywała pogodę ducha, która zarażała otoczenie.
W szerszej perspektywie jej historia wpisuje się w polski krajobraz długowieczności. Choć absolutny rekord należy do Tekli Juniewicz, która w 2022 roku zmarła w wieku 116 lat i 70 dni, Jadwiga reprezentowała kolejne pokolenie kobiet, które udowadniały, że zaawansowany wiek może iść w parze z ciekawością świata, niezależnością i serdecznością. Jej życie pokazuje, jak bardzo splatają się ze sobą los jednostki i los całego narodu.
Od warszawskiej dziewczynki do łódzkiej superstulatki
Urodziła się w Warszawie jako Jadwiga Żak. Miała zaledwie dwa lata, gdy wybuchła I wojna światowa. Dorastała w świecie, który szybko tracił dawną stabilność. W 1946 roku, już po II wojnie światowej, przeniosła się do Łodzi – miasta, które po zniszczeniach Warszawy stało się dla wielu nowym domem i miejscem odbudowy życia zawodowego oraz rodzinnego. To właśnie tu związała się z Łodzią na długie dziesięciolecia.
Z pierwszego małżeństwa ze Stefanem Żakiem miała dwóch synów: Romana (urodzonego w 1945 roku) i Cezarego (urodzonego w 1954 roku). Później wyszła ponownie za mąż – stąd podwójne nazwisko Żak-Stewart. Rodzina, dzieci i wnuki stanowiły dla niej stały punkt odniesienia, nawet gdy historia rzucała ją w zupełnie inne miejsca.
W Łodzi prowadziła zwyczajne, pracowite życie. Dopiero stan wojenny w latach 80. XX wieku ponownie wszystko zmienił. Razem z rodziną wyjechała do Stanów Zjednoczonych, osiedlając się w Indianapolis. Tam spędziła blisko trzydzieści lat. Pracowała w szpitalu – codzienna, wymagająca praca, która dawała poczucie sensu i kontaktu z ludźmi. W Ameryce nauczyła się świetnie posługiwać językiem angielskim, a według relacji znała też podstawy włoskiego i niemieckiego.
Na swoje setne urodziny w 2012 roku wróciła do Łodzi. Chciała być blisko korzeni, miasta, które stało się jej drugim domem, i pamięci o bliskich. To był świadomy wybór – powrót po dekadach za oceanem, powrót do polskiej codzienności, do rytmu, który znała od dziecka.
Emigracja, powrót i siła rodzinnych więzi
Decyzja o wyjeździe w czasach stanu wojennego była trudna i typowa dla wielu polskich rodzin tamtego okresu. Setki tysięcy osób decydowały się na emigrację, szukając stabilności i wolności. Dla Jadwigi i jej bliskich Ameryka stała się przystanią na trzy dekady. Pracując w szpitalu, pozostawała aktywna i potrzebna – cecha, która później okazała się jedną z najważniejszych w jej długim życiu.
Powrót w wieku 100 lat wymagał odwagi innego rodzaju. Zmiana kraju, klimatu, systemu opieki zdrowotnej i codziennych nawyków w tak zaawansowanym wieku to nie lada wyzwanie. Jadwiga jednak poradziła sobie. W Łodzi odnalazła spokój i bliskość tego, co znała od lat. Jej historia pokazuje, że dla niektórych osób prawdziwy „dom” nie jest kwestią geografii, lecz emocjonalnych korzeni – i że można je pielęgnować nawet po wielu latach przerwy.
Niepodległość do 84. roku życia i radość z małych rzeczy
Jednym z najbardziej charakterystycznych szczegółów jej biografii jest fakt, że prowadziła samochód aż do 84. roku życia. To nie tylko dowód sprawności fizycznej, ale przede wszystkim symbol niezależności i woli decydowania o własnym życiu. W czasach, gdy wiele osób w podeszłym wieku rezygnuje z aktywności, ona zachowała mobilność i autonomię.
Mieszkańcy Łodzi i osoby, które miały okazję ją poznać, wspominali przede wszystkim jej pogodny charakter i optymizm. „Trzeba być dobrym dla innych, wtedy życie jest okej” – te słowa powtarzała często. Czerpała radość z prostych przyjemności: bukietów kwiatów, słodyczy (uwielbiała między innymi Ptasie Mleczko i delicje), rozmów i śpiewu. W wieku 110 lat z przyjemnością pozowała jako modelka podczas spotkań w domach pomocy społecznej – uśmiechnięta, pełna energii, wyraźnie ciesząca się chwilą.
W ostatnich latach mieszkała w prywatnym domu opieki w Łodzi, dzieląc pokój z koleżanką. Dobry humor nie opuszczał jej do końca. Zachowała ciekawość świata i chęć kontaktu z ludźmi – cechy, które w badaniach nad długowiecznością pojawiają się zaskakująco często.
Rekordzistki polskiej długowieczności – Tekla Juniewicz i kontekst
Choć Jadwiga Żak-Stewart była najstarszą żyjącą Polką w momencie śmierci, absolutny rekord długowieczności w historii Polski należy do Tekli Juniewicz. Urodzona 10 czerwca 1906 roku w Krupsku koło Lwowa (wówczas Austro-Węgry), zmarła 19 sierpnia 2022 roku w Gliwicach w wieku 116 lat i 70 dni. Jej wiek został w pełni zweryfikowany przez Gerontology Research Group – międzynarodową organizację dokumentującą najdłużej żyjące osoby na świecie.
Tekla Juniewicz w pewnym momencie była drugą najstarszą osobą na świecie. Jej życie również obejmowało dwie wojny światowe, ale toczyła się w nieco innych realiach – częściowo na terenach dzisiejszej Ukrainy, później na Śląsku. Obie kobiety – Jadwiga i Tekla – reprezentują pokolenia, które przeszły przez najtrudniejsze karty polskiej historii i mimo to dożyły ekstremalnego wieku.
Obok nich na liście polskich superstulatek pojawiają się inne nazwiska, choć żaden nie przekroczył bariery 116 lat. Różnice w długości życia między rekordzistkami wynikają z kombinacji genów, warunków życia, dostępu do opieki medycznej oraz czynników losowych. Weryfikacja wieku przez organizacje takie jak GRG wymaga solidnych dokumentów – aktu urodzenia, ewentualnie chrztu czy innych urzędowych potwierdzeń – dlatego nie wszystkie zgłoszenia są od razu uznawane.
Coraz więcej stulatków w Polsce – dane i trendy
Choć osiągnięcie 113 lat pozostaje rzadkością, ogólna liczba osób po setce w Polsce systematycznie rośnie. Według Głównego Urzędu Statystycznego na koniec 2025 roku w Polsce żyło 10 403 osoby w wieku co najmniej 100 lat – o ponad 1600 więcej niż rok wcześniej. Jeszcze w 2010 roku było ich około 3200. Kobiety stanowią zdecydowaną większość wśród stulatków.
Ten wzrost wynika z poprawy warunków życia, lepszej opieki zdrowotnej, lepszego odżywiania i mniejszej śmiertelności w młodszych grupach wiekowych. Jednocześnie pokazuje, jak bardzo zmieniło się polskie społeczeństwo w ciągu ostatnich 30–40 lat. Coraz więcej osób ma szansę dożyć sędziwego wieku, choć superwiek (110+) wciąż jest domeną wyjątkowych jednostek.
W 2026 roku osoby po 65. roku życia stanowią już znaczną część społeczeństwa, a prognozy wskazują dalszy wzrost liczby najstarszych seniorów. Polska powoli dołącza do grona krajów, w których długowieczność przestaje być wyłącznie indywidualnym fenomenem, a staje się zjawiskiem demograficznym.
Co historia Jadwigi Żak-Stewart mówi nam o starzeniu się
Patrząc na życie Jadwigi, trudno nie zauważyć kilku powtarzających się wątków, które pojawiają się również w badaniach nad długowiecznością na całym świecie. Po pierwsze – utrzymywanie aktywności i niezależności tak długo, jak to możliwe. Prowadzenie samochodu do 84. roku życia to nie przypadek, lecz efekt wcześniejszych nawyków i determinacji.
Po drugie – więzi społeczne i rodzinne. Powrót do Polski w wieku 100 lat, bliskość synów i pamięć o bliskich wydają się dawać sens i stabilność emocjonalną. Po trzecie – postawa wobec świata. Optymizm, życzliwość i umiejętność czerpania radości z małych rzeczy nie są może magicznym eliksirem, ale z pewnością pomagają przetrwać trudne momenty i utrzymać zdrowie psychiczne na wysokim poziomie.
Nie bez znaczenia jest też kontekst historyczny. Pokolenie Jadwigi i Tekli przeszło przez wojny, okupację, zmiany ustrojowe i migracje. Ci, którzy potrafili zachować wewnętrzną równowagę i nie zatracić się w goryczy, często dożywali bardzo sędziwego wieku. Ich historie są żywym dowodem na to, że odporność psychiczna bywa równie ważna jak geny.
Dla nas, którzy żyjemy w zupełnie innych czasach, te opowieści mogą być inspiracją do dbania o relacje, aktywności fizycznej i psychicznej oraz do pielęgnowania życzliwości – nie jako abstrakcyjnej wartości, lecz jako codziennej praktyki. Nie każdy dożyje 113 lat, ale każdy może spróbować żyć tak, by wiek nie oznaczał rezygnacji z radości i sensu.
Jadwiga Żak-Stewart odeszła, ale pozostawiła po sobie obraz kobiety, która przekroczyła stulecie z godnością, uśmiechem i otwartością na świat. W czasach, gdy dyskusje o starzeniu się społeczeństwa często skupiają się na problemach i wyzwaniach, jej życie przypomina, że bardzo zaawansowany wiek może być także czasem piękna, mądrości i nadal żywej obecności.