Partnerstwo między Saudi Aramco a Orlenem, przypieczętowane pod koniec 2022 roku, wykracza daleko poza zwykłą transakcję kupna udziałów. Saudyjski gigant naftowy przejął 30 procent Rafinerii Gdańskiej, cały biznes hurtowy powiązany z tym aktywem oraz połowę spółki zajmującej się paliwem lotniczym na siedmiu polskich lotniskach. W zamian Orlen zyskał długoterminowe, stabilne dostawy ropy, które dziś pokrywają niemal 45 procent jego zapotrzebowania. To układ, który jednocześnie wzmacnia bezpieczeństwo energetyczne Polski i wpisuje się w globalną strategię Aramco zmierzającą do integracji łańcucha wartości – od wydobycia po petrochemię.
Transakcja stanowiła element szerszej fuzji Orlenu z Grupą Lotos, wymuszonej przez Komisję Europejską w celu zachowania konkurencji na rynku. Aramco pojawiło się jako partner oferujący nie tylko kapitał, ale przede wszystkim pewność dostaw surowca wysokiej jakości oraz perspektywę wspólnych projektów petrochemicznych. W 2026 roku, mimo napięć geopolitycznych na Bliskim Wschodzie, dostawy z Arabii Saudyjskiej przebiegają zgodnie z harmonogramem – potwierdził to sam Orlen w kwietniu. Dla polskiego koncernu oznacza to przewidywalność kosztów i marż w czasach, gdy rynek ropy bywa kapryśny.
Jednocześnie wokół dealu narosły kontrowersje. Najwyższa Izba Kontroli wskazała na możliwe zaniżenie wartości sprzedanych aktywów oraz ryzyka związane z częściową utratą wpływu państwa na strategiczne decyzje w jednej z dwóch największych polskich rafinerii. Dziś, trzy i pół roku po zamknięciu transakcji, widać już pierwsze efekty: stabilne wolumeny ropy, nowe możliwości w obszarze petrochemii i jednocześnie żywą debatę o tym, jak daleko powinna sięgać zagraniczna obecność w krytycznej infrastrukturze.
Od pierwszych kontraktów do wielkiej transakcji 2022 roku
Współpraca nie zaczęła się w 2022 roku. Już w 2016 Orlen podpisał z Aramco długoterminową umowę na dostawy około 200 tysięcy ton ropy miesięcznie. Dwa lata później wolumeny wzrosły, a w 2019 roku Aramco Trading zawarło kolejną umowę swapową – saudyjska ropa w zamian za polski ciężki olej opałowy. Te wcześniejsze kontrakty budowały zaufanie i pokazywały, że saudyjski surowiec dobrze wpisuje się w technologię gdańskiej instalacji.
Prawdziwy przełom nastąpił jednak w styczniu 2022. Orlen finalizował przejęcie Lotosu, a Komisja Europejska postawiła warunek: sprzedaż części aktywów, by nie stworzyć monopolu na polskim rynku paliw. Rafineria w Gdańsku, hurtownia oraz biznes paliwa lotniczego trafiły na listę aktywów do zbycia. Aramco, zainteresowane ekspansją downstreamową w Europie Środkowo-Wschodniej, okazało się idealnym nabywcą – niekonkurującym bezpośrednio z Orlenem na stacjach detalicznych, za to dysponującym ogromnymi zasobami ropy i długoterminową perspektywą.
Negocjacje trwały kilka miesięcy. 30 listopada 2022 roku transakcja została domknięta. Aramco przejęło udziały poprzez swoją holenderską spółkę zależną. Jednocześnie podpisano umowę sprzedaży ropy na poziomie niemal 45 procent zapotrzebowania Orlenu oraz joint development agreement z SABIC (również saudyjskim gigantem petrochemicznym) na studium wykonalności dużego kompleksu petrochemicznego w Gdańsku.
Co dokładnie kupił Aramco? Szczegółowy rozbiór transakcji
Transakcja składała się z kilku precyzyjnie skonstruowanych elementów. Każdy z nich miał inną wagę strategiczną i inną dynamikę wpływu na przyszłość.
| Komponent | Udział Aramco | Status operatora / wpływ | Znaczenie operacyjne |
| Rafineria Gdańsk (210 tys. baryłek/dzień) | 30 % | Orlen zachowuje 70 % i rolę operatora | Wspólne decyzje strategiczne, weto w kluczowych sprawach |
| Biznes hurtowy (wholesale) | 100 % | Pełna własność Aramco | Kontrola nad dystrybucją dużych wolumenów paliw |
| Spółka paliwa lotniczego (JV z BP) | 50 % | Wspólne zarządzanie | Dostawy na 7 lotnisk w Polsce, w tym Chopin i Gdańsk |
| Umowa długoterminowa na ropę | ~45 % potrzeb Orlenu | Dostawy tankowcami do portów bałtyckich | Przewidywalność cen i wolumenów na lata |
Orlen otrzymał za całość sprzedanych aktywów około 4,6 miliarda złotych. To kwota, która pozwoliła sfinansować część integracji po fuzji z Lotosem. Jednocześnie saudyjska strona zyskała bezpośredni dostęp do jednego z najnowocześniejszych kompleksów rafineryjnych w regionie Morza Bałtyckiego.
Kluczowe zdanie: Aramco nie kupiło po prostu udziałów – kupiło realny wpływ na przepływ surowca i produktów w północnej Polsce, zachowując jednocześnie motywację do maksymalizacji wartości wspólnego przedsiębiorstwa.
Bezpieczeństwo dostaw versus obawy o kontrolę strategiczną
Z perspektywy Orlenu i polskiego państwa transakcja miała jasny cel: dywersyfikację źródeł ropy. Jeszcze kilka lat wcześniej Polska była mocno uzależniona od dostaw ze Wschodu. Umowa z Aramco, uzupełniona kontraktami z innymi kierunkami (Norwegia, Wielka Brytania, Afryka), znacząco zmniejszyła to ryzyko. W 2025 roku Orlen przerobił 39,6 miliona ton ropy – niemal 40 procent tego wolumenu pochodziło właśnie z Arabii Saudyjskiej. W kwietniu 2026 roku, mimo zakłóceń związanych z napięciami na Bliskim Wschodzie, dostawy szły zgodnie z planem.
Dla Aramco Polska stała się ważnym elementem europejskiej układanki. Gigant z Dhahranu od lat realizuje strategię „liquids to chemicals” – chce przerabiać coraz więcej ropy na produkty petrochemiczne o wyższej marży zamiast sprzedawać ją jako paliwo. Gdańsk, z dobrą lokalizacją portową i istniejącą infrastrukturą, idealnie wpisywał się w te plany. Wspólne studium z SABIC miało sprawdzić, czy da się tu zbudować nowoczesny kompleks petrochemiczny.
Krytycy transakcji, w tym Najwyższa Izba Kontroli, zwracają jednak uwagę na drugą stronę medalu. Sprzedaż 30 procent rafinerii dała Aramco prawo weta w sprawach strategicznych oraz wpływ na zagospodarowanie do 50 procent produkcji. NIK oszacował, że niektóre aktywa sprzedano poniżej wartości rynkowej – w przypadku samego pakietu w rafinerii różnica miała sięgać nawet kilku miliardów złotych. Dodatkowe obawy budzi fakt, że Aramco może odsprzedać udziały bez zgody Skarbu Państwa. W efekcie państwo polskie straciło bezpośredni wpływ na około jedną piątą rynku produktów rafineryjnych.
Orlen konsekwentnie broni transakcji. Była ona warunkiem zgody Brukseli na fuzję, a Aramco to partner długoterminowy, nie spekulant. Synergie z połączenia Orlenu i Lotosu szacowano na ponad 20 miliardów złotych. Stabilne dostawy ropy w 2026 roku pokazują, że umowa działa operacyjnie.
Petrochemia jako wspólny horyzont
Najciekawszym, choć wciąż niedokończonym elementem partnerstwa pozostaje projekt petrochemiczny w Gdańsku. Joint development agreement podpisany z SABIC zakładał szczegółowe studium techniczne i ekonomiczne. Aramco i SABIC wnoszą know-how w zakresie zaawansowanych procesów chemicznych, Orlen – lokalną infrastrukturę i znajomość rynku. Jeśli projekt ruszy, może znacząco podnieść marżowość gdańskiego kompleksu i stworzyć setki wysoko płatnych miejsc pracy.
Na razie publicznie nie ogłoszono decyzji o inwestycji. Orlen równolegle realizuje swój flagowy projekt Olefins III pod Płockiem – największą petrochemiczną inwestycję w Europie Środkowej ostatnich lat. Obie inicjatywy nie muszą się wykluczać; mogą się uzupełniać, tworząc w Polsce jeden z ważniejszych hubów petrochemicznych na kontynencie.
Aramco od lat buduje w Polsce także miękką obecność. Spółka angażuje się w projekty edukacyjne w Gdańsku, wspiera studentów i lokalne inicjatywy związane z energią przyszłości. To element długofalowej strategii – nie tylko kupować aktywa, ale budować relacje i rozpoznawalność marki w nowym rynku.
Rok 2026 i kolejne dekady – co przyniesie dalsza współpraca
Dziś, w połowie 2026 roku, partnerstwo wygląda stabilnie. Dostawy ropy idą rytmicznie, rafineria pracuje, a Aramco umacnia swoją pozycję w Europie. Dla Orlenu oznacza to mniejszą podatność na wahania cen spotowych i większą przewidywalność planowania. Dla Aramco – realny przyczółek w Unii Europejskiej i dostęp do konsumentów w dynamicznie rozwijającym się regionie.
Przyszłość zależy od kilku zmiennych. Po pierwsze, od tego, czy studium petrochemiczne w Gdańsku zakończy się pozytywną decyzją inwestycyjną. Po drugie, od tempa transformacji energetycznej – zarówno Polska, jak i Arabia Saudyjska inwestują w odnawialne źródła, wodór i gospodarkę o obiegu zamkniętym. Partnerstwo może objąć także te obszary, choć na razie dominuje klasyczna ropa i petrochemia.
Najważniejsze pozostaje jednak to, co już się wydarzyło: dwa zupełnie różne światy – saudyjski państwowy gigant i polski koncern multienergetyczny – znalazły wspólny język interesu. Efektem jest nie tylko zmiana właściciela części rafinerii, ale realna zmiana mapy dostaw surowca dla całego kraju. W czasach, gdy bezpieczeństwo energetyczne staje się pojęciem strategicznym, taka stabilna, długoterminowa relacja z jednym z najbardziej wiarygodnych producentów ropy na świecie ma swoją wymierną wartość – niezależnie od tego, jak ocenia się szczegóły finansowe i ład korporacyjny transakcji z 2022 roku.
Rozmowa o saudi aramco orlen nie kończy się na bilansie zysków i strat jednej spółki. To opowieść o tym, jak globalna energetyka splata się z lokalnymi interesami, jak wielkie kontrakty kształtują codzienność milionów kierowców i pasażerów, i jak nawet najbardziej tradycyjna branża – wydobycie i przetwarzanie ropy – nieustannie szuka nowych dróg rozwoju.