Wielka Brytania w UE – burzliwa historia członkostwa i reset relacji w 2026

Wielka Brytania spędziła 47 lat jako członek Wspólnot Europejskich, a później Unii Europejskiej, wnosząc do nich swoją gospodarczą siłę, dyplomatyczny pragmatyzm i jednocześnie głęboki sceptycyzm wobec oddawania suwerenności instytucjom w Brukseli. Jej wyjście 31 stycznia 2020 roku po referendum z czerwca 2016 roku nie było jedynie formalnym aktem prawnym – stało się punktem zwrotnym, który na lata zmienił układ sił w Europie, wpłynął na codzienne życie milionów ludzi i ujawnił pęknięcia wewnątrz samego brytyjskiego społeczeństwa.

Dziesięć lat później, w 2026 roku, relacje między Londynem a Brukselą wchodzą w nową fazę. Rząd Keira Starmera prowadzi politykę resetu, czego efektem był pierwszy szczyt UE–UK w maju 2025 roku i kolejne porozumienia w sprawach bezpieczeństwa, handlu rolno-spożywczego oraz programów edukacyjnych. Jednocześnie sondaże konsekwentnie pokazują, że coraz więcej Brytyjczyków żałuje decyzji z 2016 roku i chce bliższych więzi z kontynentem, choć bez powrotu do pełnego członkostwa i swobodnego przepływu osób.

Dla Polaków, którzy przez dekady jeździli na Wyspy w poszukiwaniu pracy, zakładali firmy lub studiowali, te zmiany mają wymiar bardzo praktyczny – od biurokracji na granicach po nowe szanse w nauce i współpracy naukowej. Relacja Wielkiej Brytanii z Unią Europejską to nie tylko sucha historia traktatów. To opowieść o tożsamości, ekonomii i geopolityce, która wciąż się pisze.

Korzenie członkostwa – od weta de Gaulle’a do flagi nad Brukselą

Pierwszego stycznia 1973 roku flaga Wielkiej Brytanii zawisła obok flag państw Wspólnot Europejskich. Droga do tego momentu była długa i pełna upokorzeń. W 1961 i 1967 roku Londyn składał wnioski o członkostwo, ale francuski prezydent Charles de Gaulle dwukrotnie je wetował, obawiając się, że Wielka Brytania wniesie do Wspólnoty zbyt silne wpływy amerykańskie i osłabi francuską pozycję. Dopiero po odejściu de Gaulle’a i zmianie na stanowisku prezydenta Francji negocjacje ruszyły z impetem.

Premier Edward Heath, gorący zwolennik integracji europejskiej, doprowadził do podpisania traktatu akcesyjnego w styczniu 1972 roku. Rok później Wielka Brytania, razem z Danią i Irlandią, stała się członkiem ówczesnej EWG. Dla wielu Brytyjczyków było to małżeństwo z rozsądku – gospodarka potrzebowała nowych rynków zbytu, a politycy chcieli odzyskać wpływy na kontynencie po utracie imperium.

Już w 1975 roku Harold Wilson rozpisał referendum, które miało potwierdzić członkostwo. Wynik był jednoznaczny – 67 procent głosujących opowiedziało się za pozostaniem. W tamtych latach Europa kojarzyła się Brytyjczykom przede wszystkim z handlem i stabilnością, a nie z utratą suwerenności. Różnice kulturowe i prawne – takie jak brak przystąpienia do strefy Schengen czy euro – były już wtedy widoczne, ale nie dominowały debaty publicznej.

Lata napięć – Thatcher, rabat i rosnące eurosceptycyzm

Margaret Thatcher, która objęła urząd premiera w 1979 roku, szybko stała się symbolem brytyjskiego oporu wobec „brukselskiej biurokracji”. Jej słynna walka o rabat budżetowy – obniżkę brytyjskiego wkładu do unijnej kasy – zakończyła się sukcesem w 1984 roku na szczycie w Fontainebleau. Thatcher argumentowała, że Wielka Brytania wpłaca więcej, niż otrzymuje, głównie dlatego, że ma mniejsze rolnictwo niż kontynentalna Europa. Rabat stał się jednym z najtrwalszych symboli brytyjskiego wyjątkowości w UE.

Kolejne dekady przyniosły nowe konflikty. Traktat z Maastricht z 1992 roku wywołał kryzys w Partii Konserwatywnej – kilkunastu posłów zbuntowało się przeciwko głębszej integracji. John Major wynegocjował opt-outy dla Wielkiej Brytanii w sprawach walutowych i socjalnych. Tony Blair z kolei był bardziej proeuropejski, ale nawet on nie wprowadził kraju do strefy euro ani Schengen. Eurosceptycyzm stopniowo stawał się głównym nurtem w prawicowej polityce, podsycany przez tabloidy i partie takie jak UKIP.

W 2005 roku, podczas brytyjskiego przewodnictwa w Radzie UE, priorytetami Londynu były m.in. liberalizacja usług, walka z terroryzmem i partnerstwo z Rosją oraz Ukrainą. Już wtedy widać było, że Wielka Brytania chce Europy silnej gospodarczo i otwartej na świat, ale niekoniecznie federalnej i zharmonizowanej politycznie.

Referendum 2016 – decyzja, która podzieliła kraj

David Cameron, chcąc uspokoić eurosceptyków we własnej partii, obiecał w 2015 roku referendum w sprawie członkostwa. Liczył, że po renegocjacji warunków uda mu się przekonać Brytyjczyków do pozostania. Negocjacje z Brukselą przyniosły kilka ustępstw – m.in. w sprawie świadczeń socjalnych dla imigrantów z UE – ale nie zadowoliły twardego skrzydła konserwatystów.

Kampania przed referendum 23 czerwca 2016 roku była jedną z najbardziej emocjonalnych w historii Wielkiej Brytanii. Zwolennicy wyjścia podkreślali suwerenność, kontrolę nad granicami i pieniądze, które „trafiają do Brukseli zamiast na NHS”. Zwolennicy pozostania ostrzegali przed gospodarczym chaosem i utratą wpływów. Wynik – 51,9 procent za wyjściem przy frekwencji 72 procent – zaskoczył wielu, w tym samego Camerona, który natychmiast podał się do dymisji.

Podziały były głębokie. Szkocja i Londyn głosowały mocno za pozostaniem, podczas gdy wiele regionów Anglii i Walii opowiedziało się za Brexitem. Dla części społeczeństwa był to głos protestu przeciwko globalizacji i elitom. Dla innych – bolesna strata europejskiej tożsamości.

Proces wyjścia – chaos, opóźnienia i ostateczne rozstanie

Theresa May, która zastąpiła Camerona, uruchomiła artykuł 50 Traktatu o UE 29 marca 2017 roku. Negocjacje ciągnęły się przez lata, pełne dramatów parlamentarnych, dwóch przedterminowych wyborów i trzech przedłużeń terminu wyjścia. May trzykrotnie przegrywała głosowania nad umową wyjścia w Izbie Gmin.

Boris Johnson, który objął stanowisko premiera w lipcu 2019 roku, obiecał „dokończyć Brexit”. Po wyborach w grudniu 2019 roku, w których konserwatyści zdobyli wyraźną większość, parlament szybko zatwierdził umowę wyjścia. 31 stycznia 2020 roku o północy Wielka Brytania przestała być członkiem Unii Europejskiej. Rozpoczął się okres przejściowy, który trwał do końca roku i podczas którego Londyn nadal uczestniczył w jednolitym rynku i unii celnej.

24 grudnia 2020 roku, na kilka dni przed końcem okresu przejściowego, strony uzgodniły Umowę o handlu i współpracy (TCA). To ona do dziś stanowi podstawę relacji handlowych i regulacyjnych między Wielką Brytanią a Unią Europejską.

Codzienność po Brexicie – co naprawdę zmieniło się dla ludzi i firm

Wyjście z Unii Europejskiej nie było rewolucją jednego dnia. Skutki pojawiały się stopniowo, przez biurokrację, opóźnienia i nowe koszty. Kierowcy ciężarówek stojący w kolejkach na Dover i Calais stali się symbolem pierwszych miesięcy 2021 roku. Firmy musiały wypełniać deklaracje celne, uzyskiwać certyfikaty pochodzenia i dostosowywać się do nowych zasad sanitarnych i fitosanitarnych.

Dla zwykłych obywateli najdotkliwsze okazały się zmiany w podróżowaniu i pracy. Prawo do swobodnego osiedlania się i pracy w UE przestało obowiązywać. Brytyjczycy planujący dłuższy pobyt na kontynencie musieli ubiegać się o wizy lub zezwolenia na pobyt. W drugą stronę – obywatele UE w Wielkiej Brytanii składali wnioski w ramach programu settled status. Setki tysięcy Polaków przeszło przez ten proces, choć nie obyło się bez problemów z dokumentacją i niepewnością.

W sektorze usług finansowych City of London straciło automatyczny dostęp do unijnego rynku (tzw. passporting). Część instytucji przeniosła działalność do Frankfurtu, Paryża lub Dublina. Nauka i badania ucierpiały na utracie łatwego dostępu do funduszy unijnych – choć później Wielka Brytania częściowo wróciła do programu Horizon Europe. Rybołówstwo, jedna z flagowych kwestii kampanii Leave, przyniosło rozczarowanie – nowe kwoty nie zrekompensowały utraty dostępu do unijnych wód w takim stopniu, jak obiecywano.

Bilans ekonomiczny – liczby, które mówią same za siebie

Ekonomiści od lat próbują oszacować rzeczywisty koszt Brexitu. Badania opublikowane w 2025 i 2026 roku, w tym analizy oparte na danych makroekonomicznych i ankietach wśród przedsiębiorstw, wskazują na spadek brytyjskiego PKB o 6–8 procent w porównaniu do scenariusza, w którym kraj pozostałby w Unii Europejskiej. Inwestycje biznesowe były niższe o 12–18 procent, zatrudnienie i produktywność – o 3–4 procent.

Handel z Unią Europejską, który przed Brexitem stanowił największy rynek zbytu dla brytyjskich towarów, wyraźnie ucierpiał. W 2025 roku realna wartość eksportu towarów do UE była o 14 procent niższa niż w 2019 roku. Import również spadł, choć w mniejszym stopniu. Usługi, w tym finanse i konsulting, radziły sobie lepiej dzięki elastyczności, ale i tu pojawiły się bariery regulacyjne.

Nie wszystkie skutki są negatywne – niektóre firmy zdywersyfikowały rynki zbytu poza Europę, a rząd podpisał nowe umowy handlowe, m.in. z Australią, Nową Zelandią czy Indiami. Jednak większość analiz pokazuje, że korzyści z tych umów nie zrekompensowały strat na rynku europejskim, który pozostaje geograficznie najbliższy i najbardziej zintegrowany.

Społeczne i kulturowe echa Brexitu

Brexit nie był tylko decyzją gospodarczą. To było referendum tożsamościowe. Dla części społeczeństwa oznaczał powrót do dumy narodowej i kontroli nad własnym losem. Dla innych – utratę otwartości, młodości i europejskiej perspektywy. Podziały pokoleniowe, klasowe i regionalne, które ujawniły się w 2016 roku, wciąż są widoczne.

Wielu młodych Brytyjczyków, którzy głosowali za pozostaniem, czuje się pokoleniem straconym – pozbawionym możliwości łatwego studiowania, pracy i życia na kontynencie. Z drugiej strony, w niektórych społecznościach poparcie dla Brexitu pozostaje silne, szczególnie tam, gdzie globalizacja i imigracja były postrzegane jako zagrożenie dla lokalnej tożsamości i miejsc pracy.

Polacy w Wielkiej Brytanii doświadczyli tych zmian szczególnie dotkliwie. Przed 2016 rokiem społeczność polska liczyła blisko milion osób. Po Brexicie część wróciła do kraju, część uzyskała settled status i została, a nowi przyjezdni musieli przechodzić przez system wizowy. Wielu z nich pracuje w kluczowych sektorach – od służby zdrowia po rolnictwo i budownictwo – i nadal stanowi ważną część brytyjskiej gospodarki.

Reset relacji w 2025–2026 – Starmer buduje nowe mosty

Po zwycięstwie Partii Pracy w wyborach w lipcu 2024 roku Keir Starmer zapowiedział „reset” relacji z Unią Europejską. Nie chodziło o powrót do członkostwa – czerwone linie rządu były jasne: brak powrotu do jednolitego rynku, unii celnej i swobodnego przepływu osób. Chodziło o pragmatyczne zacieśnienie współpracy tam, gdzie przynosi to korzyści obu stronom.

Pierwszy szczyt UE–UK po Brexicie odbył się 19 maja 2025 roku w Londynie. Uzgodniono wtedy partnerstwo strategiczne, w tym współpracę w dziedzinie bezpieczeństwa i obrony, energetyki oraz kontaktów międzyludzkich. W kolejnych miesiącach pojawiły się konkretne efekty: Wielka Brytania ma wrócić do programu Erasmus+ od 2027 roku, trwają negocjacje w sprawie porozumienia sanitarnego i fitosanitarnego (SPS), które ma ułatwić handel żywnością, oraz rozmowy o powiązaniu systemów handlu emisjami.

Opinia publiczna wyraźnie ewoluuje. Coraz więcej Brytyjczyków dostrzega koszty Brexitu w codziennym życiu – wyższe ceny, mniejszy wybór produktów, utrudnienia w podróżach. Sondaże z 2026 roku pokazują, że większość społeczeństwa chciałaby bliższych relacji z Unią Europejską, a spora część otwarcie rozważa nawet pełny powrót do Wspólnoty. Zmiana ta jest widoczna nawet wśród części wyborców, którzy w 2016 roku głosowali za wyjściem.

Co dalej? Możliwe scenariusze na najbliższe lata

Najbliższy szczyt UE–UK, planowany na lato 2026 roku, ma być kolejnym krokiem w procesie resetu. Strony będą omawiać m.in. youth experience scheme – nowy program wymiany młodzieży, który ma częściowo zastąpić utracone możliwości Erasmusu – oraz głębszą współpracę w obronie, cyberbezpieczeństwie i walce z hybrydowymi zagrożeniami.

Możliwe są różne modele dalszej integracji bez pełnego członkostwa. Najbliższy obecnemu stanowi to sektorowe zbliżenie regulacyjne – na przykład w przemyśle motoryzacyjnym, chemicznym czy farmaceutycznym – gdzie wspólne standardy ułatwiają handel. Inny wariant to szersze porozumienie w sprawie usług i mobilności młodzieży przy zachowaniu kontroli nad granicami. Najbardziej ambitny, choć politycznie trudny, scenariusz zakłada stopniowe poszerzanie TCA o nowe obszary, w tym ewentualny wkład finansowy Wielkiej Brytanii w wybrane polityki unijne.

Geopolityka sprzyja zbliżeniu. Wojna w Ukrainie, napięcia z Chinami i niepewność co do polityki handlowej Stanów Zjednoczonych sprawiają, że zarówno Bruksela, jak i Londyn widzą wartość we wspólnych działaniach. Wielka Brytania wnosi do tej współpracy silną armię, zaawansowane służby wywiadowcze i globalny zasięg dyplomatyczny. Unia Europejska oferuje największy na świecie zintegrowany rynek i mechanizmy koordynacji polityki.

Perspektywa polska – co brexit i reset oznaczają dla nas

Dla Polski relacja Wielkiej Brytanii z Unią Europejską ma wymiar zarówno gospodarczy, jak i ludzki. Wielka Brytania pozostaje jednym z ważniejszych partnerów handlowych Polski – eksportujemy tam żywność, meble, samochody i części samochodowe. Utrudnienia w handlu po Brexicie dotknęły wiele polskich firm, szczególnie mniejszych eksporterów, którzy musieli nauczyć się nowych procedur celnych.

Polacy w Wielkiej Brytanii to nadal jedna z największych społeczności imigranckich. Ci, którzy uzyskali settled status, mogą legalnie mieszkać i pracować. Nowi przyjezdni muszą jednak spełniać wymogi wizowe i płacowe, co ogranicza napływ taniej siły roboczej, ale jednocześnie podnosi standardy zatrudnienia. W sektorach takich jak opieka zdrowotna, transport czy rolnictwo polscy pracownicy wciąż odgrywają istotną rolę.

Reset relacji między Londynem a Brukselą może przynieść Polsce korzyści pośrednie – łatwiejszy handel, więcej możliwości dla studentów i naukowców dzięki powrotowi do Erasmusu, a także silniejszą współpracę w dziedzinie bezpieczeństwa w obliczu zagrożeń ze Wschodu. Jednocześnie Polska, jako kraj członkowski UE, będzie musiała uważnie śledzić, czy zacieśnianie relacji nie prowadzi do tworzenia „Europy dwóch prędkości”, w której Wielka Brytania korzysta z wybranych elementów integracji bez ponoszenia pełnych zobowiązań.

Historia Wielkiej Brytanii w Unii Europejskiej pokazuje, że relacje między suwerennymi państwami rzadko są proste i ostateczne. Nawet po formalnym rozstaniu drogi mogą się ponownie zbliżać – tym razem na innych zasadach, bardziej pragmatycznych i dostosowanych do realiów 2026 roku. Czy to będzie kolejny rozdział burzliwego romansu, czy raczej dojrzała, partnerska współpraca – pokaże najbliższa przyszłość.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *