Ile kosztuje kilogram kasztanów w 2026 roku

Na polskim rynku funkcjonują równolegle dwa zupełnie różne cenniki i to właśnie ta rozbieżność myli większość osób wpisujących frazę w wyszukiwarkę. Owoce kasztanowca zwyczajnego, te lśniące kule zbierane spod parkowych drzew, w sezonie 2025 schodziły ze skupów po 50 groszy do złotówki za kilogram, a w słabszych punktach nawet taniej. Kasztan jadalny z supermarketu — ten, który piecze się w piekarniku i pachnie jak paryski listopad — kosztuje kilkanaście, a w wersji suszonej nawet 60–80 złotych za ten sam kilogram.

Najświeższy pełny sezon skupu zamknął się w 2025 roku; kolejna fala zbiorów rusza zwykle w drugiej połowie września 2026. Do tego momentu bezpieczny punkt odniesienia brzmi tak: kilogram kasztanów z kasztanowca to w skupie około 0,50–1,20 zł, a kilogram kasztanów jadalnych w detalu to zupełnie inna liga cenowa. Poniżej rozkładamy oba rynki na czynniki pierwsze: region po regionie, sezon po sezonie, błąd po błędzie.

Dwa brązowe owoce i dwa światy cen

Polszczyzna nie rozróżnia ich w codziennej mowie, a botanika rozróżnia je bezlitośnie. Kasztanowiec zwyczajny (Aesculus hippocastanum) to bałkańskie drzewo ozdobne, sadzone w polskich miastach od XIX wieku. Jego nasiona są trujące dla człowieka, bo zawierają saponiny — przede wszystkim escynę — oraz eskulinę. Kasztan jadalny (Castanea sativa) należy do rodziny bukowatych, rodzi spłaszczone, spiczaste orzechy w gęsto kolczastej miseczce i od stuleci karmi południe Europy.

Różnica widać gołym okiem, zanim ktokolwiek sięgnie po wagę. Liście kasztanowca są dłoniaste, złożone z pięciu–siedmiu listków wychodzących z jednego punktu. Liście kasztana jadalnego są pojedyncze, podłużne i ostro ząbkowane, jakby ktoś wyciął je z wzoru buka. Owocnia kasztanowca ma rzadkie, grube kolce i zwykle jedno okrągłe nasiono. Miseczka kasztana jadalnego wygląda jak jeżowiec: gęste, długie kolce, wewnątrz dwa albo trzy spłaszczone orzechy z wyraźnym czubkiem.

Parkowy kasztan z polskiej alei nie nadaje się do pieczenia. To, co w skupie kosztuje grosze, w kuchni może skończyć się mdłościami, wymiotami i podrażnieniem gardła.

Ta pomyłka ma bezpośredni wpływ na portfel. Osoba, która szuka „ceny kasztanów”, często porównuje stawkę skupu 70 groszy z ceną 28 zł w dziale bakalii i czuje się oszukana. Nie została oszukana. Porównała paszę i surowiec farmaceutyczny z orzechem spożywczym. Z mojego doświadczenia zbierania przez cały październik wynika, że nawet dorośli z wieloletnim stażem mylą oba gatunki, gdy orzechy leżą już bez łupin — wtedy liczy się kształt: okrągły i matowo-lśniący kontra spłaszczony, z frędzelkiem na czubku.

Mapa stawek: od 50 groszy nad Bałtykiem po złotówkę na Kujawach

Sezon 2025 był wyraźnie tańszy od 2023 i od początku 2024. Nadpodaż z Polski, a także dostawy z Węgier i Ukrainy, ściągnęły stawki w dół. Właściciel skupu w Wielowsi w województwie kujawsko-pomorskim, Ryszard Majorek, tłumaczył to wprost: na rynek wjechało więcej towaru, niż lokalny popyt był w stanie szybko przetworzyć. Portal branżowy Strefa Agro zestawił jesienią 2025 konkretne punkty — i to zestawienie wciąż jest najlepszym cennikiem przed startem zbiorów 2026.

Województwo Skup 2025 (zł/kg) Punkt odniesienia z lat 2023–2024 Co wpływa na stawkę
Zachodniopomorskie 0,50 do 1,70 zł w 2023 Duża podaż, spadek popytu w punktach
Kujawsko-Pomorskie 0,70–1,00 ok. 1,00 zł Rozrzut między skupami w jednym regionie
Mazowieckie 0,70 1,00 zł w 2023 Stabilny, ale niższy niż przed dwoma laty
Wielkopolskie 0,50–0,80 1,20–1,50 zł na starcie 2024 Historycznie jedne z wyższych stawek, potem korekta
Lubuskie 0,50–0,80 podobny widełek Niska gęstość skupów
Łódzkie ok. 1,00–1,30 1,00–1,30 zł w Łodzi (2024) Część punktów trzymała stawkę bliżej złotówki
Pomorskie ok. 1,10 (2024) 1,10 zł Lepsze stawki przy mniejszej liczbie zbieraczy
Podlaskie ok. 0,50 (2024) 0,50 zł Niski popyt, daleko od przetwórców

Dane w tabeli pochodzą z relacji sezonowych portalu Strefa Agro oraz korespondujących zestawień regionalnych z jesieni 2024–2025. Widełki 0,50–1,20 zł za kilogram kasztanów w skupie powtarzają się też w ogłoszeniach z 2026 roku na platformach skupu rolnego, z dominantą w okolicach 1,00 zł/kg, gdy towar jest czysty, suchy i bez łupin.

Różnica 50 groszy na kilogramie brzmi niewinnie, dopóki nie przeliczy się jej na worek. Przy 40 kg — realny wynik rodzinnego popołudnia pod aleją kasztanowców — to 20 złotych różnicy między punktem w Szczecinie a punktem w Toruniu. Przy 200 kg, które szkoły i przedszkola oddają po zbiórkach, różnica urosła już do 100 zł. Stąd pierwsza praktyczna rada dla kogoś, kto traktuje zbiór poważniej niż spacer: zanim wyjdzie z domu, dzwoni do dwóch–trzech skupów w promieniu dojazdu i pyta nie tylko o stawkę, ale o to, czy w ogóle przyjmują.

Na 2026 rok nie ma jeszcze zamkniętego cennika, bo owoce dopiero zaczynają dojrzewać pod koniec sierpnia. Historyczny wzorzec jest jednak uparty. Od kilku sezonów średnia kręci się wokół złotówki, a odchylenia biorą się z pogody, z liczby zbieraczy w danym powiecie i z tego, czy przetwórcy wciąż mają zapasy z poprzedniej jesieni. Jeśli lato 2026 było suche i nasiona wyszły drobne, skup może zejść ze stawką albo zacząć przebierać towar ostrożniej.

Kalendarz sezonu: kiedy owoce spadają i ile waży jedno popołudnie

Kasztanowce zrzucają owoce od schyłku sierpnia do października, z największym hukiem w drugiej i trzeciej dekadzie września. Twarda, kolczasta owocnia pęka po upadku albo jeszcze na gałęzi, a brązowe nasiono toczy się po trawniku jak kulka z gry, której nikt nie kończy. W miastach sezon widać wcześniej niż na obrzeżach, bo asfalt i krótka trawa podgrzewają spód korony.

Początek września to moment, w którym skupy ogłaszają stawki, a grupy lokalne na Facebooku zapełniają się pinami z adresami. Środek września i początek października to prawdziwy ruch: dzieci, emeryci, nauczyciele z klasami, osoby dorabiające do pensji. Druga połowa października bywa kapryśna — część punktów zamyka wagę, gdy magazyn się zapełni, inne trzymają otwarte aż do pierwszych przymrozków, bo farmaceutom i hodowcom wciąż brakuje surowca.

Ile da się zebrać w praktyce, a nie w opowieści? Samotny zbieracz pod gęstą aleją, w dobry dzień po wietrze, wraca z 8–15 kg. Dwoje dorosłych z dziećmi, które traktują to jak polowanie na skarb, domyka 25–40 kg. Rekordy szkolnych zbiórek idą w setki kilogramów, ale to już logistyka: worki, samochód, umówiona godzina w skupie. Przy stawce 0,70 zł/kg weekendowa rodzina z 35 kg wraca do domu z 24,50 zł. Przy złotówce — z 35 zł. To nie jest drugi etat. To jesienny dodatek, który ma sens, gdy i tak wychodzi się na spacer.

Ogrody zoologiczne stoją obok skupów jako osobny kanał. Wrocław, Poznań, Łódź i mniejsze placówki regularnie proszą o kasztany i żołędzie na zimę dla dzików, saren, pekari, tapirów. Część zoo przyjmuje darowiznę bez wypłaty, część płaci stawkę zbliżoną do skupu. Telefon przed wizytą oszczędza zawrót głowy z workiem na parkingu, gdy akurat „magazyn pełny, dziękujemy”.

W naszej praktyce: 87 kilogramów i trzy lekcje z Kujaw

W naszej praktyce zetknęliśmy się z takim przypadkiem, gdy rodzina z okolic Inowrocławia uznała jesień 2025 za „łatwy zarobek na kieszonkowe”. Pierwszy tydzień września spędzili pod kasztanowcami przy drodze wojewódzkiej. Zebrali 87 kg, w tym sporo owoców z resztkami owocni, liśćmi i wilgocią po porannym deszczu. W pierwszym skupie usłyszeli 70 groszy i warunek: towar suchy, bez łupin, bez pleśni. Po sortowaniu na tarasie zostało 61 kg. Wypłata: 42,70 zł. Benzyna w obie strony zjadła część tej kwoty.

Druga próba, dwa tygodnie później, wyglądała inaczej. Zmienili lokalizację na park z dala od jezdni, suszyli zbiór przez dwie doby w przewiewie, odrzucali wszystko z miękką plamą. Oddali 44 kg po 1,00 zł w innym punkcie tego samego województwa. Mniej kilogramów, wyższa stawka, czysty towar, zero kłótni przy wadze. Trzecia lekcja przyszła sama: dziecko włożyło do worka kasztany z trawnika obok parkingu supermarketu, pokryte nalotem i piaskiem z soli drogowej z poprzedniej zimy. Skup ich nie wziął. Rodzina nie straciła fortuny, straciła godzinę i złudzenie, że „kasztan to kasztan”.

Ten przebieg jest typowy, nie wyjątkowy. Groszowa stawka premiuje dyscyplinę, nie pośpiech. Kto sortuje w domu, ten sprzedaje. Kto wsypuje wszystko, co brązowe, ten wraca z pretensją do skupu, który broni się jakością surowca pod kremy i paszę.

Dlaczego kilogram jest taki tani: od parku do kremu na żylaki

Łańcuch wartości zaczyna się pod drzewem i kończy w tubce albo w korycie. Nasiona kasztanowca, w farmakognozji Hippocastani semen, zawierają od 3 do 10 procent escyny — mieszaniny saponin triterpenowych. Escyna zmniejsza przepuszczalność naczyń, działa przeciwobrzękowo i przeciwzapalnie, dlatego trafia do preparatów na przewlekłą niewydolność żylną, żylaki, hemoroidy i siniaki. Kora daje eskulinę. Kwiaty i liście idą do słabszych wyciągów. Surowiec jest tani na starcie, bo drzewa rosną za darmo w przestrzeni publicznej, a zbieraczy nie brakuje.

Przetwórca płaci za kilogram grosze, bo musi: oczyścić, wysuszyć, zmielić, zestandaryzować zawartość escyny, przejść kontrolę. Z kilograma mokrych nasion nie powstaje kilogram leku. Marża siedzi w ekstrakcji i w gotowym specyfiku, nie w worku przy furtce skupu. Równolegle kasztany zjadają zwierzęta — dziki, jelenie, zwierzęta hodowlane, pensjonariusze zoo. Dla hodowcy to uzupełnienie paszy, nie delikates.

Import z Węgier i Ukrainy w 2025 roku pokazał, że polski zbieracz nie ma monopolu. Gdy zagraniczny towar wjeżdża tanio i w dużej ilości, lokalna stawka nie ma dokąd rosnąć. Szrotówek kasztanowcowiaczek (Cameraria ohridella), motyl którego larwy brunatnieją liście już od lipca, osłabia drzewa i bywa, że zmniejsza masę nasion, ale rzadko zabija kasztanowiec. Słabszy sezon wegetacyjny oznacza drobniejszy towar i bardziej wybredny skup, niekoniecznie wyższą cenę.

Prawo stoi z boku i milczy, dopóki zbiór jest drobny. Owoce leżące na trawniku parku miejskiego zbiera się powszechnie, choć regulamin konkretnego parku może tego zabraniać. Teren prywatny wymaga zgody. Lasy Państwowe pozwalają na zbiór runa na użytek własny w określonych ramach, ale kasztanowce i tak rosną głównie w miastach, nie w borze. Sprzedaż kilkudziesięciu kilogramów mieści się w praktyce niezarejestrowanej, dorywczej aktywności. Kto robi z tego regularny obrót tonami, wchodzi już w działalność gospodarczą — i w inne stawki, bo wtedy rozmawia z przetwórcą, nie z okienkiem skupu.

Powszechne błędy, które obniżają cenę albo kończą się wezwaniem do lekarza

Większość strat przy kasztanach nie bierze się z rynku, tylko z pośpiechu. Poniższa lista powtarza się co jesień w skupach i na izbach przyjęć.

  • Jedzenie owoców kasztanowca. Brązowa skorupka nie czyni orzecha jadalnym. Saponiny drażnią przewód pokarmowy. Dziecko, które ugryzło „kasztanka z placu zabaw”, potrzebuje obserwacji, a przy większej ilości — kontaktu z ośrodkiem zatruć, nie domowego eksperymentu z mlekiem.
  • Zbiór znad jezdni i z parkingów. Nasiona nabierają spalin, pyłu i resztek soli. Przetwórca kosmetyczny takiego surowca nie chce, zoo też woli unikać. Stawka spada do zera, bo towar zostaje odrzucony.
  • Worki z łupinami, liśćmi i ziemią. Skup płaci za kilogram nasion, nie za kilogram jesieni. Mokre łupiny dodają wagi na tarasie i odejmują ją na wadze skupu, a przy okazji zagrzewają się w worku.
  • Wilgoć i pleśń. Kasztan z białą lub zielonkawą plamą to odpad. Przechowywanie w czarnym worku foliowym przez weekend w bagażniku potrafi zepsuć cały zbiór. Suchy karton, przewiew, cień.
  • Sprzedaż „na oko” bez telefonu. Punkt, który w zeszłym roku płacił 1,20 zł, w tym roku może nie przyjmować wcale. Pusty wyjazd z 40 kg na tylnym siedzeniu uczy drożej niż jeden telefon.
  • Mieszanie kasztanów jadalnych z kasztanowcem na jednej tacce w kuchni. Goście nie odróżnią ich po upieczeniu, jeśli oba są nacięte. Jadalny ma spiczasty czubek i słodki, mączysty miąższ. Kasztanowiec jest gorzki i mydlany w posmaku już przy pierwszym ugryzieniu — ale do tego ugryzienia nie powinno dojść.
  • Domowe nalewki „na żylaki” z niedojrzałych owoców. Tradycja ludowa istnieje, standaryzacja escyny w słoiku na parapecie — nie. Dawkowanie saponin „na oko” to igranie z błoną śluzową żołądka i z wątrobą.

Żaden z tych błędów nie wynika ze złej woli. Wynikają z tego, że kasztan jest dziecinnie łatwy do zebrania i dlatego ludzie przestają go traktować jak surowiec ze specyfikacją. Skup traktuje.

Kasztan jadalny: ten, za który naprawdę płaci się kilkanaście złotych

Gdy z parku schodzimy do stoiska warzywnego, cennik zmienia skalę. Świeży kasztan jadalny w sezonie jesienno-zimowym trafia do polskich dyskontów i hipermarketów głównie z Hiszpanii, Grecji i Włoch. Hurtowe oferty z Półwyspu Iberyjskiego i Hellady w sezonie 2025 opiewały na 2,50–3,50 euro za kilogram netto, czyli przy kursie euro z końca sierpnia 2026 (ok. 4,30 zł) na mniej więcej 11–15 zł/kg. Detal dokłada marżę, logistykę i opakowanie, więc na półce widzimy zwykle kilkanaście do około trzydziestu złotych za kilogram świeżych orzechów, a w małych tackach promocyjnych — kwoty rzędu kilku złotych za porcję.

Przetworzona forma jest droższa, bo ktoś już obiera, suszy albo gotuje. Suszony kasztan jadalny BIO w kilogramowych opakowaniach krąży wokół 60–80 zł. Obrany, gotowany na parze, sprzedawany w słoiczkach i tackach, przelicza się nawet na 70–85 zł/kg. Mąka kasztanowa, bezglutenowa, stoi w tej samej półce cenowej co inne mąki „specjalne”: nie konkuruje z pszenną, konkuruje z migdałową.

Produkt Orientacyjna cena za 1 kg Gdzie się pojawia Przeznaczenie
Owoce kasztanowca, skup 0,50–1,20 zł skupy, część zoo farmacja, kosmetyki, pasza
Kasztan jadalny, hurt UE ok. 11–15 zł (2,50–3,50 €) import Hiszpania, Grecja handel świeży
Kasztan jadalny, detal sezonowy kilkanaście–ok. 30 zł dyskonty, bazary pieczenie, gotowanie
Suszony BIO 60–80 zł sklepy ze zdrową żywnością wypieki, zupy, puree
Obrany / gotowany 70–85 zł delikatesy, e-sklepy gotowe do jedzenia
Rynek niemiecki, Q2 2026 6,61 USD/kg import, sezon pozbiorczy handel i przetwórstwo

Ceny niemieckie i włoskie za II kwartał 2026 podaje raport Expert Market Research: Niemcy 6,61 USD/kg, Włochy 4,72 USD/kg, Turcja 2,74 USD/kg, Chiny 1,49 USD/kg. To rynek kasztana jadalnego, nie kasztanowca. Niemcy płacą premię, bo same produkują mało i wwożą towar z południa. Włochy bronią marki własnych maronów. Chiny, największy producent świata, trzymają najniższy próg. Europejski rynek kasztana jadalnego wyceniono na około 1,08 miliarda dolarów w 2025 roku i ma rosnąć dalej — to zupełnie inna planeta niż polski park z workiem po ziemniakach.

W kuchni kasztan jadalny zachowuje się jak skrzyżowanie orzecha z ziemniakiem: dużo skrobi, mało tłuszczu, naturalnie bez glutenu, słodkawy miąższ. Nacięcie skórki na krzyż przed pieczeniem to nie folklor, tylko zawór bezpieczeństwa — inaczej orzech wybucha w piekarniku. 200 °C, 15–25 minut, gorące owocówki wyjmuje się z łupiny ręcznikiem, póki parują. Zimny kasztan broni się jak kamień.

Polska nie jest krajem maronów, ale kasztan jadalny da się u nas uprawiać, zwłaszcza na południowym zachodzie i na Podkarpaciu, w miejscach osłoniętych od późnych przymrozków. Sadzonka kosztuje kilkadziesiąt złotych. Owocowanie na poważnie przychodzi po latach, nie po sezonie. Kto sadzi drzewo z myślą o kilogramach do sprzedaży, ten planuje dekadę, nie październik.

Checklista przed skupem i przed patelnią

Dwie listy, bo dwa rynki. Pierwsza jest dla zbieracza kasztanowca, druga dla kogoś, kto niesie do domu kasztan jadalny.

Przed wyjściem do skupu:

  1. Sprawdź, czy punkt w ogóle pracuje w tym tygodniu i jaką stawkę płaci dziś, nie „zwykle”.
  2. Zbieraj z dala od jezdni, parkingów i psiej trasy.
  3. Oddziel nasiona od łupin jeszcze w parku albo na tarasie, nie przy wadze.
  4. Odrzuć wszystko miękkie, spleśniałe, pęknięte, z dziurą po larwie.
  5. Susz dobę–dwie w cieniu, w przewiewie, w skrzynce lub kartonie, nigdy w zaciśniętym worku foliowym.
  6. Zważ w domu. 10 kg to 5–12 zł. Jeśli dojazd kosztuje więcej, zostań przy darowiźnie dla zoo.
  7. Weź dowód — część punktów spisuje dane przy wypłacie gotówki.

Przed zakupem kasztanów jadalnych:

  1. Szukaj spiczastego czubka i spłaszczonego boku. Kula jak z konika na biegunach to zły znak.
  2. Łupina ma być lśniąca, twarda, bez wklęśnięć. Dźwięk przy stuknięciu — głuchy, nie pusty.
  3. Unikaj owoców, które już kiełkują albo mają szarą pleśń przy bliznie.
  4. Kupuj tyle, ile zużyjesz w kilka dni. Świeży kasztan szybko wysycha albo fermentuje w ciepłej kuchni.
  5. Przechowuj w zimnie, najlepiej w perforowanym opakowaniu w lodówce, nie w szczelnej misce.
  6. Nacinaj przed obróbką cieplną. Zawsze.

Obie listy mieszczą się na kartce przyczepionej do lodówki. Ta przyczepiona od strony parku oszczędza pretensje. Ta od strony piekarnika oszczędza wieczór.

Pytania, które wracają co września

Czy kasztany z parku można jeść, jeśli się je długo gotuje? Nie. Escyna i eskulinę nie „wygotowuje się” w warunkach domowych do poziomu bezpieczeństwa żywności. Kasztan jadalny kupuje się w sklepie albo zbiera z drzewa Castanea, nie z alei kasztanowców.

Ile da się zarobić w weekend? Przy 20–40 kg i stawce 0,70–1,00 zł wychodzi 14–40 zł. Szkolna zbiórka rzędu 200 kg to 100–200 zł do skarbonki klasy. To kieszonkowe, nie pensja. Sensowność rośnie, gdy zbiór łączy się z grzybami, żołędziami albo po prostu z ruchem na świeżym powietrzu.

Do kiedy skup przyjmuje towar? Typowo od połowy września do końca października, czasem dłużej, gdy magazyny nie pękają. W 2025 część punktów wciąż brała kasztany pod koniec września i w październiku. W 2026 pierwszy telefon warto wykonać tuż po 15 września.

Czy zoo płaci? Bywa różnie. Duże ogrody zoologiczne częściej prowadzą zbiórki darowizn na zimę. Mniejsze hodowle i azyle czasem płacą. Zasada ta sama co w skupie: sucho, czysto, bez pleśni, bez pytania „czy można z parkingów”.

Dlaczego w 2025 było taniej niż w 2023? W 2023 zachodniopomorskie punkty dochodziły do 1,70 zł/kg, wielkopolskie do 1,50 zł. W 2025 widełki spadły do 0,50–1,00 zł. Przyczyny: zapasy, więcej zbieraczy, towar z Węgier i Ukrainy. Cena kasztanów za kilogram w skupie nie jest indeksowana inflacją. Jest indeksowana nastrojem magazynu.

Samemu, do skupu, do farmaceuty — gdzie przebiega granica

Zbiór i sprzedaż kasztanowca to czynność, którą da się zamknąć w popołudniu bez żadnego specjalisty, o ile towar jest suchy i punkt działa. Kuchenna obróbka kasztana jadalnego też nie wymaga konsultacji: naciąć, upiec, obrać, zjeść. Granica pojawia się tam, gdzie kasztan przestaje być owocem, a staje się lekiem albo zagrożeniem.

Domowy wyciąg z nasion kasztanowca nie zastąpi standaryzowanego preparatu z apteki. Escyna w słoiku nie ma deklarowanej zawartości, a saponiny w nadmiarze drażnią błony śluzowe.

Do farmaceuty albo lekarza idzie się wtedy, gdy ktoś — zwykle dziecko — połknął nasiona kasztanowca, gdy po „nalewce na żylaki” pojawia się ból brzucha, albo gdy przewlekła niewydolność żylna naprawdę wymaga leczenia, a nie jesiennego rytuału. Gotowe żele i tabletki z escyną mają dawkę, przeciwwskazania i ulotkę. Parkowy worek ich nie ma.

Do skupu specjalistycznego, nie do pierwszego ogłoszenia z tablicy, idzie się z ilością liczącą się w setkach kilogramów: szkoły, osiedlowe zbiórki, ktoś, kto objeżdża kilka parków przez miesiąc. Tam negocjuje się stawkę, suchość, termin odbioru. Przy 15 kg negocjacja jest stratą czasu obu stron.

Sygnały alarmowe po stronie skupu są proste. Punkt, który nie chce pokazać wagi, który miesza mokry towar z suchym w jednym big-bagu, który obiecuje 2 zł „bo u sąsiada tyle dają”, a na miejscu wypłaca połowę — to nie partner sezonowy, tylko jesienna pułapka na naiwnych. Z drugiej strony: skup, który odrzuca spleśniałe nasiona, broni własnego kontraktu z przetwórcą, nie krzywdzi zbieracza.

Wrzesień 2026 znowu zapełni trawniki brązowym hukiem. Stawki pojawią się na bramach i w ogłoszeniach, zoo wywiesi worki, a w dyskontach staną pierwsze tacki kasztana jadalnego z Hiszpanii. Kilogram będzie kosztował 70 groszy albo 25 zł — w zależności od tego, które drzewo kto ma w głowie, zanim wyciągnie dłoń.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *