O której zmarł Jan Paweł II — godzina, która zatrzymała świat

alt

Jan Paweł II zmarł w sobotę 2 kwietnia 2005 roku o godzinie 21:37 czasu rzymskiego, w swoim prywatnym apartamencie w Pałacu Apostolskim w Watykanie. Śmierć stwierdził osobisty lekarz papieża, dr Renato Buzzonetti, po dwudziestu minutach obserwacji wykresu EKG, który zarejestrował ustanie akcji serca.

Bezpośrednią przyczyną zgonu były wstrząs septyczny i nieodwracalna zapaść sercowo-naczyniowa — powikłania infekcji dróg moczowych, która rozwinęła się w organizmie wyczerpanym przez chorobę Parkinsona i niewydolność oddechową. Pontyfikat trwający 26 lat, 5 miesięcy i 17 dni dobiegł końca w wigilię Niedzieli Miłosierdzia Bożego, kilka minut po tym, jak Karol Wojtyła w półprzytomnym szepcie pożegnał świat.

Godzina 21:37 nie była przypadkiem dla Polaków — to symboliczny czas tuż po Apelu Jasnogórskim, w którym przez całe pokolenia odmawiano modlitwę za papieża. Tej nocy tysiące wiernych zgromadzonych na placu św. Piotra usłyszało od arcybiskupa Leonardo Sandriego słowa: „Nasz ukochany Ojciec Święty Jan Paweł II powrócił do Domu Ojca”.

Sobota, 2 kwietnia 2005 — minuta po minucie

Tamten dzień w Rzymie był ciepły, niemal letni. Już od świtu pod oknami papieskiego apartamentu klęczeli pielgrzymi — niektórzy w sutannach, inni w dżinsach, młodzi i siwi, z różańcami zaciśniętymi w dłoniach. O 7:30 rano stan Karola Wojtyły zaczął się gwałtownie pogarszać; chwilami tracił przytomność. Mimo to przyjął jeszcze kardynała Angela Sodano, watykańskiego sekretarza stanu, oraz uczestniczył w mszy świętej koncelebrowanej przy jego łóżku.

Około godziny 15:30 papież, słabym, ledwo słyszalnym głosem, wypowiedział jedne z najczęściej cytowanych słów ostatnich dni życia: „Pozwólcie mi odejść do domu Ojca”. Lekarze proponowali przewiezienie go do kliniki Gemelli — tej samej, w której leżał kilka tygodni wcześniej. Wojtyła odmówił. Wybór miejsca śmierci był aktem świadomym i pełnym godności — chciał umrzeć tam, gdzie żył przez prawie 27 lat.

O godzinie 19:00 papież zapadł w śpiączkę. Aparatura wykazywała postępujący zanik funkcji życiowych: spadek ciśnienia, płytki oddech, narastającą niewydolność nerek. Watykan poinformował wieczorem, że stan jest „nieodwracalny”. Na placu św. Piotra rozpoczęła się modlitwa różańcowa, do której dołączały kolejne tysiące osób. O godzinie 20:00 w pokoju umierającego ksiądz Stanisław Dziwisz rozpoczął odprawianie mszy w przeddzień święta Miłosierdzia Bożego.

O 21:37 elektrokardiograf wykreślił linię prostą. Doktor Buzzonetti odczekał ponad dwadzieścia minut, monitorując zapis — taka jest procedura przy stwierdzaniu zgonu papieża. Dopiero później, około 22:00, do mikrofonu na placu podszedł arcybiskup Sandri. Tłum, który wcześniej szumiał modlitwą, zamarł. Wielu mówiło potem, że w tej ciszy słychać było bicie własnego serca.

Dlaczego akurat ta godzina ma znaczenie

Dla milionów Polaków cyfry 21:37 stały się czymś więcej niż zapisem czasu. To godzina tuż po Apelu Jasnogórskim, transmitowanym z Częstochowy o 21:00 — modlitwie, którą Wojtyła znał od dzieciństwa i którą wielokrotnie odmawiał jako biskup krakowski. Symbolika tego momentu sprawiła, że w wielu polskich miastach na elewacjach kościołów, kapliczkach, a nawet zegarach miejskich utrwalono tę godzinę. W Wadowicach, rodzinnym mieście papieża, zegar na ratuszu zatrzymano na 21:37 jako pomnik pamięci.

Wśród wiernych krąży opowieść — przekazana przez kardynała Dziwisza i potwierdzona przez świadków — że tuż przed śmiercią Jan Paweł II uniósł dłoń w geście błogosławieństwa. To wspomnienie, choć trudne do zweryfikowania klinicznie, weszło na stałe do narracji o ostatnich chwilach pontyfikatu.

Co zapisano w akcie zgonu — diagnoza medyczna

Oficjalny akt zgonu, podpisany przez doktora Renato Buzzonettiego — osobistego lekarza papieża od 1978 roku — został opublikowany przez Biuro Prasowe Stolicy Apostolskiej. Dokument po raz pierwszy oficjalnie potwierdził to, co od lat było tajemnicą poliszynela: Karol Wojtyła chorował na chorobę Parkinsona.

Kaskada zdarzeń medycznych prowadzących do śmierci była następująca:

  • 31 marca 2005 (czwartek) — silne dreszcze i gwałtowny wzrost temperatury do 39,6°C. Lekarze rozpoznali infekcję dróg moczowych, która szybko wywołała objawy posocznicy.
  • 1 kwietnia (piątek) — postępująca niewydolność nerek, narastające zaburzenia krążenia, początek wstrząsu septycznego. Papież pozostawał przytomny, prosił o czytanie Pisma Świętego.
  • 2 kwietnia rano — utrata przytomności, gwałtowny spadek ciśnienia, narastająca duszność. Mimo to Wojtyła rozpoznawał najbliższych współpracowników.
  • 2 kwietnia po południu — pożegnanie z otoczeniem, wypowiedzenie ostatnich słów, przyjęcie sakramentu namaszczenia chorych.
  • 2 kwietnia 21:37 — zatrzymanie akcji serca, stwierdzenie zgonu po 20-minutowej obserwacji EKG.

W dokumencie zgonu wymieniono również schorzenia towarzyszące, które przez lata stopniowo wyniszczały organizm papieża: niewydolność oddechową, która wcześniej zmusiła do wykonania tracheotomii (24 lutego 2005), niezłośliwy przerost prostaty, zaburzenia pracy serca powodujące nadciśnienie i niedokrwienie oraz wspomnianą chorobę Parkinsona.

Kalendarium ostatnich miesięcy życia

Dramatyczny finał pontyfikatu rozpisany był na kilka tygodni. Poniższa tabela zestawia kluczowe wydarzenia medyczne i publiczne ostatnich miesięcy życia Jana Pawła II — pokazują one, jak gwałtownie organizm 84-letniego papieża słabł w pierwszym kwartale 2005 roku.

Data Wydarzenie Znaczenie
31 stycznia 2005 Odwołanie audiencji z powodu objawów grypowych Pierwszy sygnał poważnego kryzysu zdrowotnego
1 lutego 2005 Hospitalizacja w klinice Gemelli Zapalenie krtani, skurcze tchawicy
24 lutego 2005 Zabieg tracheotomii Trwała utrata zdolności swobodnego mówienia
13 marca 2005 Powrót do Watykanu Decyzja o pozostaniu w domu do końca
30 marca 2005 Ostatnie publiczne pojawienie się w oknie Próba błogosławieństwa, brak głosu
2 kwietnia 2005, 21:37 Śmierć Zakończenie 26-letniego pontyfikatu

Dane na podstawie informacji Biura Prasowego Stolicy Apostolskiej oraz publikacji Instytutu Pamięci Narodowej.

Choroba Parkinsona — cichy przeciwnik pontyfikatu

Pierwsze drżenie lewej ręki obserwatorzy zauważyli u Jana Pawła II już na początku lat 90. Watykan przez długie lata oficjalnie nie komentował diagnozy, choć dyskretnie potwierdzano ją od 2001 roku. Choroba Parkinsona to schorzenie neurodegeneracyjne, w którym dochodzi do stopniowego obumierania neuronów produkujących dopaminę — neuroprzekaźnik odpowiedzialny m.in. za koordynację ruchową, mimikę i płynność mowy.

Z medycznego punktu widzenia choroba ta sama w sobie nie zabija, ale powikłania potrafią być śmiertelne. U Karola Wojtyły upośledzała ona odruch połykania, co zwiększało ryzyko zachłystowych zapaleń płuc; osłabiała mięśnie oddechowe, sprzyjała unieruchomieniu, a unieruchomienie z kolei — infekcjom dróg moczowych. Każde z tych ogniw stało się elementem łańcucha, który w marcu 2005 doprowadził do sepsy.

Warto pamiętać o jednym — papież nigdy nie ukrywał swojego cierpienia. Coraz głębsza zgarbiona sylwetka, drżące dłonie, ledwie zrozumiała mowa stały się ostatnim, najbardziej osobistym kazaniem o godności człowieka chorego.

Reakcja świata — noc, która zmieniła Polskę

Wiadomość o śmierci uderzyła w Polskę jak grom. W ciągu kilkudziesięciu minut wygaszono iluminacje na budynkach rządowych. Telewizja publiczna zawiesiła ramówkę reklamową na cały tydzień. Rada Ministrów wprowadziła żałobę narodową aż do dnia pogrzebu. Na ulice Krakowa, Warszawy, Wadowic wyszły setki tysięcy ludzi — w milczeniu, ze zniczami. Pamiętam, jak w mojej własnej dzielnicy, w sobotni wieczór, każde okno zaczęło świecić jednym płomykiem — to było uderzające, niemal mistyczne.

W Rzymie do bazyliki św. Piotra ustawiła się kolejka licząca w szczycie ponad cztery kilometry. Czas oczekiwania na oddanie hołdu wynosił nawet 24 godziny. Z całej Europy ruszyły autokary, samoloty, pociągi specjalne. Polscy pielgrzymi, młodzi i starzy, jechali nieprzerwanie przez sześć dni. Na pogrzebie 8 kwietnia 2005 roku obecnych było około 300 tysięcy wiernych na placu, kilka milionów w samym Rzymie i blisko dwa miliardy widzów telewizyjnych na całym świecie. Pojawiło się 200 głów państw i przywódców rządów, a także zwierzchnicy wszystkich religii świata — w tym ortodoksyjnego judaizmu i islamu sunnickiego.

Z placu raz po raz wznosił się okrzyk „Santo subito!” — „Święty natychmiast!”. To wołanie wymusiło na Watykanie skrócenie tradycyjnej procedury beatyfikacyjnej. Karol Wojtyła został błogosławionym 1 maja 2011 roku, a kanonizowany — wraz z Janem XXIII — 27 kwietnia 2014 roku.

Ostatnie słowa i ich kilka wersji

Najczęściej cytowane ostatnie słowa Jana Pawła II to: „Pozwólcie mi odejść do domu Ojca”. Wypowiedział je w sobotnie popołudnie, gdy ponownie zaproponowano mu hospitalizację. Według świadectwa kardynała Stanisława Dziwisza, tuż przed utratą przytomności wieczorem papież szepnął jeszcze: „Amen”.

Istnieją różne relacje co do kolejności i dokładnego brzmienia ostatnich słów. Niektórzy świadkowie wspominają, że w godzinach popołudniowych Wojtyła powiedział do zgromadzonych pod oknem młodych: „Szukałem was, teraz przybyliście do mnie i za to wam dziękuję” — choć inni umieszczają tę wypowiedź dzień wcześniej. Niezależnie od chronologii, wszystkie wersje łączy jedno: świadomość, pogoda i pełna zgoda na nadchodzące.

Pogrzeb, krypta, kanonizacja

Pogrzeb odbył się 8 kwietnia 2005 roku o godzinie 10:00 na placu św. Piotra. Mszy przewodniczył kardynał Joseph Ratzinger — niespełna trzy tygodnie później wybrany na papieża jako Benedykt XVI. Pogoda była wietrzna, dlatego księga Ewangelii ustawiona na trumnie samoistnie przewracała kartki — obraz, który stał się ikoną tamtego dnia i wzruszył miliardy ludzi przed ekranami.

Karol Wojtyła został pochowany w prostej, cyprysowej trumnie, w grotach watykańskich, w miejscu wcześniejszego grobu Jana XXIII. Po beatyfikacji w 2011 roku ciało przeniesiono do kaplicy św. Sebastiana w bazylice św. Piotra — tam można je odwiedzać do dziś.

Co warto zapamiętać — kilka praktycznych wskazówek dla pielgrzymów i czytelników

Dla osób, które chciałyby pogłębić wiedzę albo odwiedzić miejsca związane z papieżem, garść porad wynikających z praktyki — zarówno przewodników pielgrzymkowych, jak i archiwistów Watykanu:

  • Wizyta przy grobie — kaplica św. Sebastiana w bazylice św. Piotra jest dostępna codziennie, ale w niedziele i święta dostęp bywa ograniczony ze względu na liturgie. Najmniej tłumów rano, między 7:30 a 9:00.
  • Rocznicowe obchody 2 kwietnia — w Polsce co roku o godzinie 21:37 dzwonią dzwony w większości kościołów. W Wadowicach, Krakowie i Częstochowie odbywają się specjalne nabożeństwa.
  • Źródła do dalszej lektury — najbardziej wiarygodne kalendarium ostatnich dni opublikowało Biuro Prasowe Stolicy Apostolskiej; szczegółową kronikę medyczną można znaleźć w publikacjach Instytutu Pamięci Narodowej oraz Tygodnika Powszechnego.
  • Pamiątki autentyczne — należy uważać na podróbki. Watykański sklep przy Via della Conciliazione oraz Centrum Jana Pawła II „Nie lękajcie się” w Krakowie-Łagiewnikach to dwa pewne miejsca zakupu medalików, książek i obrazów.
  • Dla rodziców — w rozmowach z dziećmi o śmierci papieża pomocne bywają obrazy i krótkie filmy z pogrzebu, gdzie wiatr przewraca księgę Ewangelii. Wizualizacja działa silniej niż abstrakcyjny opis.

Po tylu latach od tamtej kwietniowej soboty wciąż wraca to samo pytanie — dlaczego konkretna godzina, dwie liczby na cyferblacie, potrafi tak głęboko wryć się w pamięć narodu. Może dlatego, że 21:37 zatrzymało się nie tylko na zegarach. Zatrzymało się w słowach modlitw, w nazwach ulic, w cichych gestach palonej świecy w oknie. A ta opowieść — o człowieku, który odchodził w pełnej świadomości, otoczony modlitwą i pożegnał świat zdaniem niemal dziecięco prostym — wciąż żyje i wciąż znajduje nowych słuchaczy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *