Mariusz Kamiński i Maciej Wąsik stali się bohaterami jednego z najbardziej dramatycznych sporów konstytucyjnych ostatnich lat. Ich obecność, a później niedopuszczenie do sali obrad Sejmu, wywołało szarpaniny, głodówki, orzeczenia sądów i Trybunału Konstytucyjnego, które do dziś wpływają na ważność części ustaw.
Sprawa zaczęła się od działań CBA sprzed prawie dwudziestu lat, przeszła przez ułaskawienia prezydenta, prawomocny wyrok i zakończyła się w Europarlamencie. Dla jednych to przykład walki o praworządność, dla innych – polityczna zemsta. Poniżej znajdziesz pełny, zweryfikowany obraz wydarzeń bez uproszczeń.
Korzenie konfliktu – afera gruntowa z 2007 roku
Latem 2007 roku Centralne Biuro Antykorupcyjne, kierowane przez Mariusza Kamińskiego, a z Maciejem Wąsikiem jako zastępcą, przeprowadziło operację specjalną. Celem była prowokacja wobec osób powiązanych z Ministerstwem Rolnictwa, którym kierował wówczas Andrzej Lepper. Agenci pod przykrywką zaproponowali łapówkę za odrolnienie działki na Mazurach. Operacja zakończyła się przeciekiem, dymisją Leppera i rozpadem koalicji rządowej.
Sąd uznał później, że działania CBA przekroczyły uprawnienia. Kamiński zlecił podrobienie dokumentów urzędowych, a Wąsik nie odmówił wykonania poleceń, które prowadziły do czynów zabronionych. W 2015 roku Sąd Rejonowy skazał ich nieprawomocnie na trzy lata więzienia. Prezydent Andrzej Duda ułaskawił obu jeszcze przed uprawomocnieniem wyroku. Ten akt łaski stał się później osią całego sporu.
Dopiero w 2023 roku Izba Karna Sądu Najwyższego uznała ułaskawienie z 2015 roku za nieskuteczne, bo zastosowane przed prawomocnym skazaniem. Sprawa wróciła do Sądu Okręgowego w Warszawie. 20 grudnia 2023 roku zapadł prawomocny wyrok: dwa lata pozbawienia wolności i pięcioletni zakaz pełnienia funkcji publicznych. Wyrok dotyczył przekroczenia uprawnień i fałszowania dokumentów, bez zarzutu podżegania do korupcji, który wcześniej się pojawił.
Grudzień 2023 – moment, w którym Sejm się zatrząsł
Dzień po wyroku, 21 grudnia, Kamiński i Wąsik pojawili się na sali plenarnej. Posłowie PiS witali ich brawami. Obaj głosowali, choć marszałek Szymon Hołownia formalnie stwierdził wygaśnięcie mandatów. 28 grudnia uczestniczyli jeszcze w posiedzeniu komisji. Te działania stały się później podstawą zarzutów prokuratorskich o niestosowanie się do zakazu pełnienia funkcji publicznych.
Hołownia opublikował postanowienia o wygaśnięciu mandatów. Izba Kontroli Nadzwyczajnej Sądu Najwyższego w styczniu 2024 uchyliła te postanowienia, uznając, że ułaskawienie z 2015 roku wciąż działa. Marszałek nie uznał tego orzeczenia i zablokował karty wstępu. W praktyce Sejm działał w składzie 458 posłów, a w miejsce Kamińskiego weszła Monika Pawłowska.
9 stycznia 2024 roku policja zatrzymała obu polityków na terenie Pałacu Prezydenckiego. Trafiłem do aresztów, potem do zakładów karnych. Rozpoczęli głodówkę. Kamiński trafił do szpitala.
23 stycznia prezydent Duda ponownie skorzystał z prawa łaski, darując kary i zarządzając zatarcie skazań. Obaj wyszli na wolność. PiS uznał, że mandaty wróciły. Marszałek Hołownia – że nie.
Próby wejścia do Sejmu i codzienne napięcie
7 lutego 2024 roku przed budynkiem Sejmu doszło do szarpaniny. Posłowie PiS, z Jarosławem Kaczyńskim na czele, próbowali wprowadzić Kamińskiego i Wąsika siłą. Straż Marszałkowska zablokowała wejście. Wąsik chwilowo przedarł się, ale drzwi do gmachu były zamknięte. Sceny wyglądały jak z politycznego thrillera: okrzyki, przepychanki, zamknięte drzwi.
W kolejnych tygodniach pojawiali się przed Sejmem, ale na salę obrad nie wpuszczano ich. Żony polityków – Barbara Kamińska i Roma Wąsik – przychodziły na galerię i apelowały o uwolnienie mandatów. Obrady bywały przerywane. Marszałek Hołownia nazywał to „telenowelą”, która powinna mieć ostatni sezon.
W czerwcu 2024 roku obaj startowali w wyborach do Parlamentu Europejskiego i zdobyli mandaty. Immunitet europoselski chronił ich przez pewien czas. W kwietniu 2025 Parlament Europejski uchylił immunitety, co pozwoliło prokuraturze formalnie postawić zarzuty za głosowanie w Sejmie w grudniu 2023.
Orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego i domino ustaw
Prezydent Duda systematycznie kierował do TK ustawy uchwalone bez udziału Kamińskiego i Wąsika. Trybunał wielokrotnie orzekał, że taki tryb narusza zasadę legalizmu. W czerwcu 2024 uznał za niekonstytucyjną nowelizację dotyczącą Narodowego Centrum Badań i Rozwoju. Kolejne wyroki padały w 2025 i nawet w 2026 roku – m.in. w sprawie noweli tytoniowej i ustawy o rachunkowości.
TK podkreślał, że problemem nie jest sama liczba głosujących (Sejm może działać w składzie mniejszym niż 460), lecz arbitralne uniemożliwienie dwóm posłom udziału. Orzeczenia te nie są publikowane w Dzienniku Ustaw przez obecną władzę, co tworzy kolejny poziom sporu o skuteczność.
W naszej praktyce zetknęliśmy się z przypadkiem, gdy prawnicy przygotowujący opinie dla firm musieli uwzględniać ryzyko niekonstytucyjności ustaw z początku 2024 roku właśnie z tego powodu. To realny problem dla przedsiębiorców i urzędników.
Powszechne błędy w interpretacji sprawy
Wiele osób popełnia te same pomyłki przy ocenie wydarzeń:
- Twierdzenie, że ułaskawienie z 2015 roku automatycznie anulowało wyrok z 2023 – sądy uznały inaczej, a drugi akt łaski dotyczył już nowego wyroku.
- Przekonanie, że Sejm nie mógł działać bez 460 posłów – Konstytucja i kodeks wyborczy dopuszczają mniejszy skład, jeśli mandaty nie są obsadzone.
- Sądzenie, że TK „unieważnił” wszystkie ustawy z tamtego okresu – orzeczenia dotyczą konkretnych aktów i nie działają automatycznie wstecz bez publikacji.
- Uproszczenie, że chodziło wyłącznie o „walkę z korupcją” lub wyłącznie o „polityczną zemstę” – sprawa ma warstwę karną, konstytucyjną i polityczną jednocześnie.
Te uproszczenia utrudniają zrozumienie, dlaczego konflikt trwał tak długo i dlaczego nadal wraca w orzeczeniach.
Dla kogo ta sprawa ma znaczenie – perspektywa różnych odbiorców
Początkujący czytelnik powinien zapamiętać trzy daty: 20 grudnia 2023 (wyrok), 9 stycznia 2024 (zatrzymanie), 23 stycznia 2024 (drugie ułaskawienie). Reszta to konsekwencje.
Zaawansowany obserwator zauważy, że sprawa testuje granice prawa łaski, kompetencji marszałka Sejmu i skuteczności orzeczeń SN versus TK. To precedens, który może wracać przy każdej kolejnej zmianie władzy.
Dla prawników to case study o kolizji władz. Dla polityków – lekcja o kosztach eskalacji. Dla obywatela – przypomnienie, że mandaty poselskie nie są własnością partii, lecz wynikają z konkretnych przepisów.
Checklista – czy dobrze rozumiesz kluczowe elementy?
- Czy wiesz, za co dokładnie skazano Kamińskiego i Wąsika w 2023 roku? (przekroczenie uprawnień i fałszowanie dokumentów w operacji CBA)
- Czy rozróżniasz ułaskawienie z 2015 i z 2024 roku?
- Czy pamiętasz, że SN w styczniu 2024 uchylił postanowienia Hołowni o wygaśnięciu mandatów?
- Czy wiesz, że obaj są obecnie europosłami?
- Czy rozumiesz, dlaczego TK uznaje niektóre ustawy za niekonstytucyjne mimo braku publikacji wyroków?
Jeśli na któreś pytanie odpowiedziałeś „nie”, wróć do odpowiednich sekcji.
Kiedy warto sięgnąć po eksperta, a kiedy wystarczy samodzielna analiza
Samodzielnie można prześledzić publiczne orzeczenia sądów i komunikaty Kancelarii Sejmu. Warto jednak skonsultować się z konstytucjonalistą, gdy sprawa dotyczy konkretnej ustawy z początku 2024 roku i jej ewentualnej wadliwości. Prokuratura wciąż prowadzi postępowania dotyczące głosowań z grudnia 2023 – tu bez adwokata nie warto się poruszać.
Z mojego doświadczenia śledzenia tej sprawy przez ostatnie dwa lata wynika, że największe zamieszanie powstaje wtedy, gdy ludzie mieszają fakty karne z oceną polityczną. Oddzielenie obu warstw pozwala zobaczyć, jak bardzo skomplikowany jest polski system kontroli konstytucyjności.
Stan na połowę 2026 roku i co dalej
Kamiński i Wąsik zasiadają w Parlamencie Europejskim. Prokuratura stawia im zarzuty za udział w obradach Sejmu po wyroku. TK nadal orzeka w sprawach ustaw z tamtego okresu. Część prawników uważa, że domino niekonstytucyjności może objąć kolejne akty. Inni wskazują, że bez publikacji wyroków w Dzienniku Ustaw skutki są ograniczone.
Sprawa pokazała, jak cienka jest granica między prawem a polityką w polskim systemie. Mandaty, ułaskawienia, orzeczenia sądów i decyzje marszałka tworzą łańcuch, w którym każdy element pociąga za sobą kolejny. Dla obserwatora to fascynujący, choć niepokojący, przykład tego, jak instytucje państwowe testują swoje granice w warunkach głębokiego podziału politycznego.