Dariusz Lubera od 15 stycznia 2026 roku oficjalnie kieruje Polską Grupą Energetyczną, największym producentem i dystrybutorem energii w Polsce. Jego powołanie przez radę nadzorczą zamyka krótki, ale burzliwy okres przejściowy i otwiera nowy rozdział w historii spółki, która stoi na progu największej transformacji w swojej historii. To nie jest zwykła zmiana kadrowa – to wybór menedżera z krwi i kości, który zna energetykę od podszewki i już raz udowodnił, że potrafi budować silne grupy w trudnych czasach.
Nowy prezes PGE wnosi ze sobą doświadczenie z Tauronu, gdzie w latach 2008–2015 przeprowadził jedną z największych konsolidacji w polskim sektorze i wprowadził spółkę na giełdę. Razem z nim do zarządu weszła Katarzyna Rozenfeld jako wiceprezeska ds. operacyjnych – duet, który już kiedyś współpracował i wie, jak łączyć tradycję z nowoczesnością. W tle pozostaje strategia Grupy na 2035 rok, zakładająca 235 miliardów złotych inwestycji w OZE, elastyczne moce i inteligentne sieci. Lubera nie dostaje łatwego zadania: musi pogodzić bezpieczeństwo energetyczne kraju z dekarbonizacją, jednocześnie radząc sobie z ogromnymi kosztami emisji i oczekiwaniami rynku.
Te zmiany nie dzieją się w próżni. Polska energetyka wchodzi w fazę, w której stare bloki węglowe tracą rentowność, a nowe projekty offshore i magazyny energii wymagają precyzyjnego timingu i finansowania. Nowy prezes PGE ma szansę pokazać, jak doświadczenie menedżerskie z poprzedniej ery może przyspieszyć zieloną rewolucję bez chaosu i strat.
Kim jest Dariusz Lubera – menedżer, który zna energetykę na wylot
Dariusz Lubera urodził się w 1959 roku i od samego początku jego ścieżka zawodowa splatała się z branżą, która dziś decyduje o przyszłości kraju. Absolwent Akademii Górniczo-Hutniczej i Akademii Ekonomicznej w Krakowie – magister inżynier elektryk – zaczął pracę w 1983 roku w Zakładach Mechanicznych Tarnów, ale już dwa lata później trafił do Zakładu Energetycznego Tarnów, a później Enion S.A. Tam przeszedł całą drogę od szeregowego pracownika do prezesa zarządu. To nie była kariera na skróty. To były lata, w których uczył się, jak działa sieć, jak zarządzać aktywami i jak przetrwać reformy rynku.
W latach 1998–2008 stał na czele Polskiego Towarzystwa Przesyłu i Rozdziału Energii Elektrycznej (PTPiREE), gdzie kształtował standardy całej branży. Był też członkiem rady nadzorczej Polskich Sieci Elektroenergetycznych w latach 2001–2003. Ale prawdziwy przełom przyszedł w 2008 roku, gdy objął stanowisko prezesa Tauron Polska Energia S.A. Przez siedem lat zbudował spójną grupę z wielu rozproszonych podmiotów, a w 2010 roku przeprowadził debiut giełdowy, który do dziś uznawany jest za jeden z najbardziej udanych w sektorze. Pod jego wodzą Tauron stał się silnym graczem, gotowym na konkurencję i zmiany regulacyjne.
Po 2015 roku Lubera prowadził własną działalność doradczą, ale nigdy nie odszedł daleko od energetyki. Członkostwo w radach nadzorczych różnych spółek sektora pozwoliło mu zachować szeroki ogląd. Gdy w grudniu 2025 roku minister aktywów państwowych wskazał go do rady nadzorczej PGE, a cztery dni później rada delegowała go na pełniącego obowiązki prezesa, nikt nie miał wątpliwości – to człowiek, który nie musi się uczyć branży od zera. 15 stycznia 2026 roku został pełnoprawnym prezesem. Ta decyzja nie zaskoczyła rynku. Była logicznym krokiem w stronę stabilizacji.
Kontekst powołania – dlaczego akurat teraz i co się zmieniło w zarządzie
Zmiana na szczycie PGE nie była zaskoczeniem dla tych, którzy śledzą sektor. 8 grudnia 2025 roku rada nadzorcza odwołała Dariusza Marca i wiceprezesa ds. operacyjnych Macieja Górskiego. Powody? Nieoficjalnie mówiło się o konfliktach wewnętrznych, szczególnie z Jackiem Kaczorowskim, prezesem PGE Górnictwo i Energetyka Konwencjonalna, który zarządza kluczowymi aktywami węglowymi w Bełchatowie i Turowie. Straty grupy w 2025 roku – głównie z odpisów na aktywach węglowych – pokazały, że stare podejście wymagało świeżego spojrzenia.
Lubera wszedł do rady nadzorczej 4 grudnia na wniosek ministra, zrezygnował z mandatu i natychmiast przejął stery jako p.o. prezesa. Razem z nim do zarządu dołączyła Katarzyna Rozenfeld – wiceprezeska ds. operacyjnych od 19 stycznia 2026 roku. To nie jest przypadkowy duet. Oboje pracowali razem w Tauronie w latach 2013–2015. Rozenfeld, absolwentka Uniwersytetu Łódzkiego i Katolickiego Uniwersytetu w Nijmegen, ma za sobą bogate doświadczenie w PwC, Vattenfall Energy Trading i restrukturyzacjach. Jest też mentorką i coachiem kadry managerskiej – idealnym uzupełnieniem dla Luber y, który skupia się na strategicznym kierunku.
Aktualny skład zarządu PGE XII kadencji wygląda następująco:
- Dariusz Lubera – Prezes Zarządu
- Katarzyna Rozenfeld – Wiceprezeska Zarządu ds. Operacyjnych
- Marcin Laskowski – Wiceprezes Zarządu ds. Regulacji
- Przemysław Jastrzębski – Wiceprezes Zarządu ds. Finansowych
Ten zespół ma szansę działać bardziej spójnie niż poprzedni.
Strategia PGE do 2035 roku – 235 miliardów na przyszłość
Nowy prezes PGE dziedziczy ambitny plan zatytułowany „Energia Bezpiecznej Przyszłości. Elastyczność”. Strategia zakłada łączne nakłady inwestycyjne na poziomie 235 miliardów złotych do 2035 roku. Z tego 175 miliardów to nakłady utrzymaniowe i rozwojowe, 39 miliardów na akwizycje i 21 miliardów na opcje rozwojowe. Podział jest klarowny i pokazuje kierunek:
| Obszar inwestycji | Nakłady (mld zł) | Kluczowe cele |
|---|---|---|
| Dystrybucja | 75 | Inteligentne sieci, przyłączanie OZE, elektromobilność |
| OZE (morska i lądowa) | 85 | Farmy wiatrowe Baltica, rozwój fotowoltaiki i lądowych wiatraków |
| Elastyczne moce gazowe | 37 | Nowe bloki w Rybniku i Gryfinie |
| Magazyny energii | 14 | Stabilizacja sieci, integracja OZE |
| Ciepłownictwo | 18 | Zintegrowane systemy, modernizacja |
Dane pochodzą z oficjalnej strategii Grupy PGE. Te liczby nie są abstrakcyjne – to konkretne projekty, które już ruszyły: budowa morskiej farmy Baltica 2, wielkoskalowe magazyny w Żarnowcu i przyspieszenie kablowania sieci. W 2026 roku wydatki inwestycyjne mają wzrosnąć o kilkadziesiąt procent w stosunku do poprzedniego roku, szczególnie w OZE i gazie.Gkpge
Wyzwania, przed którymi stoi nowy prezes PGE
Lubera nie wchodzi do biura w różowych okularach. Grupa musi pogodzić trzy rzeczy jednocześnie: utrzymanie bezpieczeństwa dostaw z konwencjonalnych źródeł, przyspieszenie transformacji i walkę z rosnącymi kosztami uprawnień do emisji CO₂. W 2025 roku grupa zanotowała znaczące straty netto głównie przez odpisy na aktywach węglowych. Rynek mocy po 2028 roku przestanie chronić stare bloki, a Unia Europejska nie zwalnia z tempa dekarbonizacji.
Dodatkowo sieć dystrybucyjna musi nadążyć za lawinowym przyłączaniem OZE i elektromobilności. PGE Dystrybucja już przygotowuje Plan Rozwoju na lata 2026–2031, w którym priorytetem jest cyfryzacja, automatyka i integracja rozproszonych źródeł. Nowy prezes będzie musiał pilnować, żeby inwestycje nie rozjechały się w czasie – bo opóźnienia w offshore czy magazynach mogą drogo kosztować.
Nie bez znaczenia jest też aspekt społeczny. Pracownicy kopalni i elektrowni węglowych patrzą na zmiany z niepokojem. Lubera, mający doświadczenie w restrukturyzacjach, wie, że transformacja musi być sprawiedliwa. Tu nie ma miejsca na puste obietnice.
Co zmieni nowy zarząd – perspektywy i szanse
Zespół Luber y i Rozenfeld ma szansę przyspieszyć realizację strategii bez zbędnego dramatu. Doświadczenie z Tauronu pokazuje, że potrafią budować efektywne struktury i negocjować z regulatorami. Aktualizacja strategii planowana na wrzesień 2026 roku uwzględni nowe realia systemu ETS – to kluczowy moment. Jeśli uda się wynegocjować lepsze warunki dla krajowych aktywów, PGE zyska przestrzeń na spokojniejszą dekarbonizację.
Dla klientów oznacza to stabilniejsze ceny i szybszy rozwój zielonej energii. Dla inwestorów – jasny kierunek i potencjał wzrostu EBITDA nawet trzykrotny do 2035 roku. Dla całej polskiej gospodarki – impuls w postaci setek miliardów złotych, które mają zostać w kraju (local content szacowany na co najmniej 150 mld zł).
Nowy prezes PGE nie obiecuje cudów overnight, ale jego kariera pokazuje, że potrafi łączyć wizję z realizmem. W czasach, gdy energetyka jest polityką, gospodarką i bezpieczeństwem narodowym jednocześnie, taki menedżer to cenny kapitał. Polska potrzebuje właśnie kogoś, kto nie boi się trudnych decyzji, ale robi je z głową i szacunkiem dla ludzi, którzy codziennie dbają o prąd w naszych gniazdkach. Czas pokaże, jak daleko poprowadzi ten statek, ale start wygląda obiecująco.