Tomasz Biernacki, urodzony 22 grudnia 1973 roku w Krotoszynie, pozostaje głównym właścicielem i założycielem sieci Dino Polska S.A. Posiada ponad 51 procent akcji spółki, co daje mu pełną kontrolę nad strategią rozwoju jednego z najszybciej rosnących detalistów spożywczych w Polsce. Jego majątek, zależny od notowań giełdowych, regularnie plasuje go w ścisłej czołówce najbogatszych Polaków, a sieć liczy już ponad trzy tysiące sklepów.
Ten sam człowiek, który zbudował imperium warte dziesiątki miliardów złotych, niemal nigdy nie pojawia się publicznie. Nie udziela wywiadów, nie pokazuje twarzy, a kontakt z nim ma tylko wąskie grono zaufanych osób. Dino to nie tylko sklepy – to żywy dowód, że w polskim handlu można stworzyć giganta bez medialnego szumu i zagranicznego kapitału.
Od rodzinnej ubojni do supermarketu w Gostyniu – początki, które zmieniły Wielkopolskę
W małej wsi Czeluścin, wśród pól i gospodarstw, dorastał chłopak z tradycyjnej wielkopolskiej rodziny. Rodzice prowadzili gospodarstwo z własną ubojnią, a młody Tomasz już jako student Akademii Ekonomicznej w Poznaniu formalnie zarejestrował rodzinną działalność. Pod koniec lat 90. oddał firmę mięsną bratu i ruszył własną drogą. 4 grudnia 1999 roku w Gostyniu otworzył pierwszy sklep pod szyldem Supermarket Dino.
To nie był przypadek. Biernacki od początku stawia na prostotę: niewielkie markety blisko domów klientów, świeże mięso z własnego zakładu i unikanie drogich lokalizacji w centrach wielkich miast. W 2003 roku przejął kontrolę nad Agro-Rydzyną – masarnią, która do dziś dostarcza wędliny i mięso do wszystkich placówek. W 2007 roku powstała spółka Dino Polska, a w 2011 przekształciła się w spółkę akcyjną. Debiut na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie w 2017 roku otworzył drogę do jeszcze szybszego wzrostu.
Dziś sieć działa w każdym województwie. Model pozostaje ten sam: Dino kupuje ziemię, buduje sklepy na własność i unika wynajmu. Dzięki temu koszty stałe są niższe, a ekspansja bardziej przewidywalna. W 2025 roku otwarto 345 nowych placówek, a na koniec roku sieć liczyła 3033 sklepy o łącznej powierzchni sprzedaży przekraczającej 1,2 miliona metrów kwadratowych.

Struktura właścicielska – jak 51 procent akcji daje pełną władzę
Dino Polska S.A. to spółka giełdowa, ale realna kontrola należy do jednej osoby. Tomasz Biernacki posiada bezpośrednio oraz poprzez spółkę zależną BT Kapitał pakiet 51,16 procent akcji. Pozostałe 48,84 procent jest w rękach inwestorów instytucjonalnych i drobnych akcjonariuszy. Każda akcja daje jeden głos, a statut spółki dodatkowo wzmacnia pozycję założyciela – dopóki ma ponad 50 procent głosów, może samodzielnie powoływać i odwoływać przewodniczącego rady nadzorczej.
Od 2010 roku Biernacki pełni właśnie tę funkcję. Nie pobiera z tego tytułu żadnego wynagrodzenia. W raportach rocznych przy jego nazwisku widnieje zero złotych. Zyski spółki – w 2024 roku przychody sięgnęły 29,3 miliarda złotych, a zysk netto 1,5 miliarda – w większości wracają do rozwoju sieci. Dywidendy nie wypłacano od lat, a kapitał przeznaczany jest na nowe sklepy, centra dystrybucyjne i fotowoltaikę.
Dla inwestorów giełdowych to zarówno zaleta, jak i ryzyko. Stabilna kontrola założyciela oznacza długoterminową strategię bez presji na szybkie dywidendy. Jednocześnie losy akcji są mocno powiązane z decyzjami jednej osoby, która unika mediów i nie komunikuje się bezpośrednio z rynkiem.
Miliarder, którego twarzy nie zna prawie nikt
W Krotoszynie, gdzie Biernacki mieszka, krążą opowieści o człowieku, który czasem przechadza się ulicami jak zwykły mieszkaniec. Sąsiedzi mówią o czarnym helikopterze, o sekretnych drzwiach w biurowcu przy ulicy Ostrowskiej 122 i o tym, że nawet większość pracowników nigdy go nie widziała. Media nazywają go „miliarderem widmo” lub „niewidzialnym miliarderem”. Oficjalnych zdjęć nie ma. Te, które czasem pojawiają się w sieci, zwykle przedstawiają kogoś innego – najczęściej byłego członka zarządu.
Biernacki nie korzysta ze smartfona, nie ma służbowego maila i koresponduje z menedżerami listownie. Na spotkaniach wymaga, by uczestnicy zostawiali elektronikę poza salą. W naszej praktyce zetknęliśmy się z przypadkiem, gdy dziennikarz próbował dotrzeć do jego posesji pod Krotoszynem – ochroniarz odesłał go do biura w godzinach 7–15. Taka konsekwencja w ochronie prywatności jest rzadkością wśród polskich miliarderów.
Jednocześnie nie żyje w izolacji. Zasiada w organach licznych spółek z różnych branż, a przez BT Kapitał rozwija także sieć parków handlowych Zielony Rynek. Jego syn podobno pracuje w strukturach grupy, co otwiera pytanie o przyszłą sukcesję.

Jak własność wpływa na to, co leży na półkach
Dla zwykłego klienta fakt, że Dino należy do polskiego miliardera, ma konkretne konsekwencje. Stoisko mięsne w każdym sklepie oferuje produkty z Agro-Rydzyny – zakładu należącego do grupy. Świeżość i kontrola łańcucha dostaw to nie marketing, lecz realna przewaga. Sklepy stoją na własnej ziemi, więc nie ma ryzyka nagłego wzrostu czynszu. Parkingi są duże, a lokalizacje dobierane tak, by być „najbliżej ciebie” – hasło, które sieć powtarza od lat.
W porównaniu z Biedronką (należącą do portugalskiej Jerónimo Martins) czy Lidlem (niemiecki Schwarz Gruppe) Dino zachowało rodzimy kapitał. To jedna z nielicznych dużych sieci, która nie jest zależna od zagranicznych decyzji strategicznych. Dla mieszkańców małych miast i wsi oznacza to sklepy, które nie znikną po zmianie właściciela w Lizbonie czy Neckarsulm.
Z drugiej strony model ma ograniczenia. Sklepy są standardowe, wnętrza skromne, a asortyment skupiony na codziennych zakupach. Kto szuka szerokiej oferty bio lub luksusowych marek, raczej wybierze inną sieć. Dla początkującego inwestora giełdowego kluczowe jest to, że kurs akcji Dino silnie reaguje na tempo otwarć nowych placówek i wyniki kwartalne – a te od lat pozostają solidne.
Powszechne błędy i mity, które wciąż krążą o właścicielu Dino
Wielu ludzi wciąż pyta, czy za Dino stoi Tadeusz Rydzyk. Odpowiedź jest prosta: nie. Żadne wiarygodne źródła nie potwierdzają takich powiązań. Inny mit dotyczy rzekomego zdjęcia Biernackiego – prawie zawsze okazuje się, że przedstawia kogoś innego. Jeszcze inni uważają, że skoro spółka jest giełdowa, to właściciel nie ma realnej władzy. Tymczasem pakiet kontrolny i uprawnienia statutowe dają mu decydujący głos.
Częsty błąd popełniają też osoby oceniające majątek. Wartość fortuny Biernackiego zmienia się z kursem akcji. W jednych rankingach był pierwszy, w innych spadł na drugie lub trzecie miejsce – wszystko zależy od bieżącej wyceny Dino. W 2025 i 2026 roku szacunki wahały się między około 19 a 28 miliardami złotych, w zależności od źródła i momentu.
Dla kogo ta wiedza ma praktyczne znaczenie
Dla konsumenta – świadomość, że kupuje w polskiej sieci z własną produkcją mięsa, może wpływać na wybór sklepu. Dla inwestora – stabilna kontrola założyciela oznacza przewidywalność strategii, ale też brak dywidendy. Dla pracownika lub dostawcy – zrozumienie, że decyzje strategiczne zapadają w wąskim gronie wokół człowieka, który nie lubi rozgłosu.
W 2026 roku sieć kontynuuje ekspansję. Plany mówią o utrzymaniu tempa kilkuset nowych sklepów rocznie. Pojawiają się też nowe formaty – pierwsze sklepy w Warszawie, testy automatycznych punktów i rozwój parków handlowych pod marką Zielony Rynek. Wszystko to dzieje się pod okiem człowieka, którego twarzy wciąż niemal nikt nie zna.
Najczęściej zadawane pytania o właściciela Dino
Czy Tomasz Biernacki nadal kontroluje Dino?
Tak. Posiada ponad 51 procent akcji i przewodniczy radzie nadzorczej. Jego pozycja pozostaje niekwestionowana.
Ile sklepów ma Dino w 2026 roku?
Na koniec 2025 roku było ich 3033. Tempo otwarć utrzymuje się na wysokim poziomie, więc liczba rośnie z każdym miesiącem.
Dlaczego nie ma zdjęć właściciela Dino?
Biernacki konsekwentnie chroni prywatność. Unika mediów, nie udziela wywiadów i nie pojawia się na publicznych wydarzeniach – nawet na debiucie giełdowym własnej spółki.
Czy Dino wypłaca dywidendę?
Od kilku lat nie. Zyski są reinwestowane w rozwój sieci.
Czy Agro-Rydzyna należy do Dino?
Tak. Zakład mięsny jest częścią grupy i dostarcza produkty do stoisk mięsnych we wszystkich sklepach.
Wiedza o tym, kto stoi za Dino, pozwala lepiej rozumieć, dlaczego te czerwono-zielone sklepy rosną tak konsekwentnie. Za każdą nową placówką stoi decyzja człowieka, który od ponad ćwierć wieku buduje biznes po cichu, z dala od kamer, a jednocześnie stworzył jedną z najbardziej rozpoznawalnych marek handlowych w Polsce.