W 2025 roku Polskę odwiedziło 21,4 miliona turystów zagranicznych – o 8,5% więcej niż w roku poprzednim. To najwyższy wynik w historii nowoczesnych pomiarów. Obiekty noclegowe przyjęły łącznie 58,9 miliona gości, w tym 15,2 miliona osób spoza kraju. Polacy natomiast odbyli 54,5 miliona krajowych podróży turystycznych. Wydatki zagranicznych odwiedzających sięgnęły 41,5 miliarda złotych.
Te dane pokazują coś więcej niż zwykły powrót do poziomów sprzed pandemii. Polska umacnia pozycję jednej z najszybciej rozwijających się destynacji w Unii Europejskiej – wzrost liczby noclegów uplasował nas na drugim miejscu za Maltą. Jednocześnie rośnie różnorodność gości: obok tradycyjnych Niemców i Ukraińców coraz mocniej zaznaczają swoją obecność Brytyjczycy, Amerykanie, Włosi i Czesi. Prognozy Polskiej Organizacji Turystycznej na 2026 rok wskazują na kolejne 22–23 miliony zagranicznych przyjazdów.
Różnica między 21,4 miliona ogólnych odwiedzających a 15,2 miliona nocujących w zarejestrowanych obiektach wynika z charakteru współczesnych podróży. Wiele osób z sąsiednich krajów przyjeżdża na krótko – na zakupy, wydarzenia czy po prostu na weekend. Statystyki GUS obejmują głównie bazy z co najmniej dziesięcioma miejscami noclegowymi, dlatego nie wychwytują wszystkich krótkoterminowych wynajmów. Mimo to trend jest jednoznaczny: Polska przestaje być „destination for insiders” i staje się świadomym wyborem coraz szerszego grona podróżnych.
Co dokładnie kryje się za rekordowymi liczbami
Podział na turystów krajowych i zagranicznych pokazuje siłę obu segmentów. W 2025 roku obiekty noclegowe obsłużyły 58,9 miliona osób – wzrost o 11,6% względem 2024. Zagraniczni goście odpowiadali za szybszy przyrost (13,1%). To oznacza, że Polska nie tylko odbudowała ruch po covidowym załamaniu, ale i wyraźnie go rozbudowała.
Porównanie z 2019 rokiem – ostatnim przed pandemią – również wypada korzystnie. Wtedy zanotowano zbliżoną liczbę zagranicznych odwiedzających (również około 21 milionów). Różnica polega na strukturze: dziś większy udział mają goście z Europy Zachodniej i USA, a mniejszy – choć nadal istotny – z Ukrainy i Białorusi. Dodatkowo poprawiła się jakość wydatków. Średnia kwota pozostawiana przez jednego zagranicznego turystę systematycznie rośnie.
W pierwszych miesiącach 2026 roku wzrost się utrzymuje. Styczeń przyniósł 2,73 miliona turystów ogółem wobec 2,52 miliona rok wcześniej. Liczba gości zagranicznych w tym samym okresie wzrosła z 475 do 542 tysięcy. Wszystko wskazuje, że 2026 może być kolejnym rokiem przełamania barier.
Skąd przyjeżdżają turyści? Najważniejsze rynki źródłowe
Najliczniejszą grupę stanowią tradycyjnie Niemcy. W 2025 roku nocowało u nas około 1,7 miliona gości z tego kraju. Bliskość granicy, dobre połączenia drogowe i kolejowe oraz atrakcyjny stosunek ceny do jakości sprawiają, że Polskę wybierają zarówno rodziny na wakacje nad morzem lub w górach, jak i osoby szukające city breaków w Krakowie czy Wrocławiu.
Drugie miejsce zajmują Ukraińcy (około 782 tysięcy nocujących). Dla wielu z nich Polska to nie tylko cel turystyczny, ale też miejsce spotkań z rodziną lub znajomymi. Bliskość kulturowa i językowa ułatwia spontaniczne wyjazdy.
Trzecią pozycję utrzymuje Wielka Brytania (około 647 tysięcy). Brytyjczycy doceniają bezpośrednie loty do Krakowa, Gdańska i Warszawy, a także to, że za te same pieniądze mogą pozwolić sobie na więcej atrakcji niż w zachodniej Europie. Coraz częściej wybierają Polskę zamiast tradycyjnych kierunków śródziemnomorskich.
Kolejne miejsca zajmują:
- Stany Zjednoczone (ok. 534 tys.)
- Czechy (ok. 409 tys.)
- Włochy, Litwa, Hiszpania, Francja i Holandia (dynamiczne wzrosty)
Szczególnie widoczny jest przyrost z Włoch i Czech. Włoskich turystów przyciągają zarówno miasta z historią, jak i kuchnia – wielu przyznaje, że polskie pierogi i regionalne specjały zaskakują jakością. Czesi z kolei coraz chętniej spędzają wakacje nad Bałtykiem, korzystając z nowej drogi S3 i niższych kosztów w porównaniu z Adriatykiem.
| Kraj | Liczba nocujących turystów (przybliżona, 2025) | Charakterystyka |
| Niemcy | ok. 1,7 mln | Największy rynek, rodziny i city breaki |
| Ukraina | ok. 782 tys. | Bliskość, więzi rodzinne, spontaniczne wyjazdy |
| Wielka Brytania | ok. 647 tys. | Lotnicze city breaki, wysoka wartość za pieniądze |
| USA | ok. 534 tys. | Dłuższe pobyty, zainteresowanie historią i kulturą |
| Czechy | ok. 409 tys. | Szybki wzrost, Bałtyk zamiast Adriatyku |
Które regiony przyciągają najwięcej gości
Liderem pozostaje województwo mazowieckie z Warszawą na czele – około 8,7 miliona turystów w 2025 roku. Stolica przyciąga zarówno biznes, jak i osoby szukające kontrastów: odrestaurowane Stare Miasto, Praga z artystyczną atmosferą, nowoczesne biurowce i parki. Coraz więcej gości spędza tu 3–4 dni, łącząc zwiedzanie z koncertami i dobrym jedzeniem.
Małopolska z Krakowem (ok. 5,2 miliona) to drugi filar. Rynek Główny o każdej porze roku tętni życiem, a Wawel i Kazimierz działają jak magnes. Wielu turystów łączy Kraków z wyjazdem do Oświęcimia lub jednodniową wyprawą w Tatry.
Trójmiasto (Gdańsk, Sopot, Gdynia) zebrało około 2,9 miliona gości. Morze, molo, Westerplatte i klimat hanzeatycki tworzą unikalną mieszankę. Latem plaże wypełniają się rodzinami z Niemiec i Czech, a poza sezonem przyjeżdżają miłośnicy historii i kultury.
Inne ważne kierunki to:
- Wrocław i Dolny Śląsk – mosty, krasnale, Sudety
- Zakopane i Podhale – góry niezależnie od pory roku
- Poznań i Wielkopolska – targi, historia, jeziora
- Regiony wschodnie (Lublin, Podlasie, Roztocze) – zyskujące na popularności dzięki autentyczności i mniejszemu zatłoczeniu
Dlaczego Polska przyciąga coraz więcej osób
Podróżni wskazują kilka kluczowych powodów. Pierwszy to stosunek jakości do ceny. Nawet przy wzroście cen w ostatnich latach Polska nadal wypada korzystnie na tle Niemiec, Skandynawii czy Europy Zachodniej. Za te same pieniądze można zjeść lepiej, przenocować w nowocześniejszym obiekcie i zobaczyć więcej atrakcji.
Drugi czynnik to różnorodność w zasięgu ręki. W ciągu jednego tygodnia realnie da się połączyć zwiedzanie historycznego miasta, wędrówkę po górach i relaks nad morzem. Mało który europejski kraj oferuje tak skompresowaną paletę doświadczeń.
Trzeci element to bezpieczeństwo i komfort podróżowania. Niskie wskaźniki przestępczości, powszechność płatności bezgotówkowych, dobra jakość dróg i kolei oraz uprzejmość obsługi budują poczucie łatwości. Warszawa regularnie pojawia się w rankingach miast inspirujących na 2026 rok właśnie dzięki zielonej infrastrukturze i jakości przestrzeni publicznej.
Czwartym powodem jest ewoluujący wizerunek. Polska przestała być postrzegana wyłącznie jako „tania alternatywa”. Coraz więcej osób przyjeżdża tu świadomie – bo chce zobaczyć coś innego niż kolejną zatłoczoną plażę czy muzeum w kolejce. Autentyczność, regionalna kuchnia (od oscypków po lubelskie pierogi) i atmosfera mniejszych miast działają jak magnes na pokolenie Z i millenialsów.
Wpływ turystyki na gospodarkę i codzienne życie
Turystyka generuje setki tysięcy miejsc pracy – według szacunków około 637 tysięcy osób pracuje w sektorze zakwaterowania, gastronomii i transportu związanym z gośćmi. Całkowite wydatki turystów (krajowych i zagranicznych) w 2025 roku przekroczyły 94 miliardy złotych.
Dla wielu mniejszych miejscowości i regionów wschodnich turystyka staje się realną alternatywą lub uzupełnieniem tradycyjnych źródeł dochodu. Jednocześnie pojawiają się napięcia. W najpopularniejszych punktach (Kraków, Zakopane, Gdańsk latem) mieszkańcy narzekają na wzrost cen najmu krótkoterminowego i tłumy w szczycie sezonu. To klasyczny dylemat overtourismu, z którym Polska dopiero zaczyna się mierzyć na większą skalę.
Wyzwania i kierunki rozwoju
Głównym wyzwaniem pozostaje sezonowość. Lipiec i sierpień generują największy ruch, podczas gdy wiosna i jesień oferują znacznie przyjemniejsze warunki i niższe ceny. Rozproszenie ruchu na mniej znane regiony (Bieszczady, Suwalszczyzna, Lubelszczyzna, Łódź z jej przemysłowym dziedzictwem) to jeden z priorytetów strategicznych.
Drugie wyzwanie to zrównoważony rozwój. Nowe hotele i apartamenty powstają szybko, ale nie zawsze w harmonii z lokalnym krajobrazem i potrzebami mieszkańców. Inwestycje w infrastrukturę (drogi, kolej, lotniska regionalne) muszą iść w parze z ochroną przyrody i dziedzictwa.
Trzeci obszar to jakość danych i planowania. Powstające Obserwatorium Turystyki, łączące statystyki GUS z danymi big data, ma pomóc lepiej rozumieć przepływy gości i unikać zaskoczeń w szczytowych okresach.
Jak zaplanować wizytę, żeby naprawdę poczuć Polskę
Jeśli chcesz uniknąć największych tłumów, wybieraj maj–czerwiec lub wrzesień–październik. W tych miesiącach pogoda jest zazwyczaj stabilna, ceny niższe, a atrakcje mniej zatłoczone.
Połącz różne typy doświadczeń. Trzy dni w Krakowie (Wawel, Kazimierz, ewentualnie Oświęcim), potem dwa–trzy dni w Zakopanem lub Białce Tatrzańskiej na góry i dwa dni nad morzem (Sopot lub mniej oblegane plaże koło Gdańska) – taki plan daje realny przekrój przez polski krajobraz i kulturę.
Warto też wyjść poza największe miasta. Lublin z jego odrestaurowaną starówką i żydowską historią, Wrocław z setkami mostów i krasnali, czy nawet industrialna Łódź z ulicą Piotrkowską i Manufakturą potrafią zaskoczyć pozytywnie.
Jedzenie to osobny rozdział. Spróbuj regionalnych specjałów: oscypków i kwaśnicy na Podhalu, pierogów w każdej niemal knajpce, śledzia po kaszubsku nad morzem, czy nowoczesnej kuchni fusion w Warszawie i Krakowie. Coraz więcej restauracji pracuje na lokalnych produktach i ma ambicje wykraczające poza schemat „tradycyjna polska kuchnia”.
Polska w 2025 i 2026 roku to kraj, który nie tylko odbudował pozycję na mapie turystycznej Europy, ale i zaczął przyciągać gości nowymi argumentami: autentycznością, różnorodnością i rosnącą jakością usług przy wciąż rozsądnych cenach. Liczby mówią same za siebie – rekord za rekordem – a za każdą z nich stoją konkretne historie ludzi, którzy przyjechali tu raz i często wracają.