W niewielkim mazowieckim miasteczku, położonym wśród lasów i pól na pograniczu Wyżyny Kieleckiej i Niziny Mazowieckiej, Jarosław Kaczyński od ponad dekady znajduje przestrzeń, w której jego przesłanie wybrzmiewa z wyjątkową siłą. Przysucha, licząca około sześciu tysięcy mieszkańców siedziba powiatu, regularnie gości najważniejsze wydarzenia Prawa i Sprawiedliwości – od konwencji regionalnych po kongresy statutowe i wyborcze. To właśnie tutaj prezes partii kreśli wizję równości szans między polską wsią a wielkimi miastami, podkreśla niezbywalną rolę rolnictwa w tożsamości narodowej i diagnozuje zagrożenia dla suwerenności oraz praworządności. Wydarzenia te nie są jedynie spotkaniami partyjnymi – stają się manifestacją wierności tradycyjnym wartościom i bezpośredniego kontaktu z wyborcami, którzy w Kaczyńskim widzą obrońcę ich codzienności.
Przysucha funkcjonuje jako wierny bastion, gdzie poparcie dla PiS w wyborach parlamentarnych i prezydenckich konsekwentnie plasuje się na poziomie 55–80 procent w zależności od skali (powiat versus gmina). Mieszkańcy podkreślają autentyczność tych wizyt – preferują żywe spotkania od telewizyjnych debat, bo czują, że ich głosy o infrastrukturze, rolnictwie czy ochronie przed zewnętrznymi ideologiami naprawdę docierają do decydentów. Dla partii to idealna scena: entuzjastyczne tłumy, pełne hale sportowe i lokalne gesty wdzięczności budują obraz siły zakorzenionej w polskiej prowincji, kontrastujący z obrazem oderwanych elit. Każde takie zgromadzenie wzmacnia narrację o „prawdziwej Polsce”, która przetrwała burze i gotowa jest walczyć o swoją przyszłość.
W ciągu ostatnich lat Przysucha stała się świadkiem kluczowych momentów w historii współczesnej polskiej prawicy. Od kongresu statutowego w 2017 roku, przez rolne konwencje w cieniu pandemii i wojny na Ukrainie, po fuzję z Suwerenną Polską w 2024 i odnowienie władz partii w czerwcu 2025 – każde wydarzenie wnosiło nowe akcenty do programu. Kaczyński mówił tu o obronie demokracji przed „podeptaniem porządku społecznego”, wzywał do równania poziomu życia wsi z miastem i zapowiadał ambitne działania ustrojowe, w tym prace nad nową konstytucją. Te wystąpienia nie tylko mobilizują bazę, lecz także wyznaczają kierunek na najbliższe lata, w tym cel przekroczenia 40 procent poparcia w wyborach 2027 roku.
Historia Przysuchy – od wielokulturowego ośrodka do serca konserwatywnej prowincji
Przysucha po raz pierwszy pojawia się w źródłach w 1415 roku jako osada nad Radomką. W 1710 roku król August II Mocny nadał przywilej lokacyjny Antoniemu Czermińskiemu, otwierając drogę rzemieślnikom – głównie z Niemiec i Śląska – i ustanawiając targi. Powstało wówczas charakterystyczne „trójmiasto” z trzema odrębnymi rynkami: niemieckim (rzemieślniczym), żydowskim (handlowym) i polskim (katolickim, zwanym Urszulinem). W drugiej połowie XVIII wieku miejscowość rozwinęła się jako ośrodek przemysłu hutniczego i zbrojeniowego Staropolskiego Zagłębia Przemysłowego – działały kuźnice, papiernie, tartaki i odlewnie napędzane wodami spiętrzonych strumieni.
Szczególne znaczenie zyskała jako jeden z najważniejszych centrów chasydyzmu na zachód od Wisły. To tutaj działał słynny cadyk Jakub Icchak Rabinowicz, zwany Świętym Żydem (zm. 1813), a później Symcha Bunim. W XIX wieku Żydzi stanowili nawet 75–79 procent mieszkańców, prowadząc ożywiony handel i życie duchowe wokół synagogi i kirkutu. Przed II wojną światową w getcie znalazło się około pięciu tysięcy osób z Przysuchy i okolic; większość zginęła w Treblince. Po 1945 roku miasteczko, które w 1870 utraciło prawa miejskie (odzyskane w 1958), stało się spokojnym ośrodkiem rolniczo-usługowym, siedzibą powiatu reaktywowanego w 1999 roku. Dziś liczy około 5–6 tysięcy mieszkańców w samym mieście (gmina miejsko-wiejska liczy ponad 10 tysięcy), otoczone lasami i polami, z bogatą historią zapisaną w murach dawnej synagogi, kościoła św. Jana Nepomucena i muzeum im. Oskara Kolberga.
Ta wielowarstwowa przeszłość – od chasydzkiej duchowości po przemysłową przedsiębiorczość – paradoksalnie wzmacnia współczesny obraz Przysuchy jako miejsca zakorzenionego w tradycji i odpornego na zewnętrzne zawirowania. Współczesna tożsamość jest głęboko katolicka i konserwatywna, choć frekwencja w kościołach spadła (do około 24 procent w niektórych badaniach). Politycznie jednak pozostaje bastionem wartości bliskich PiS: szacunku dla rodziny, suwerenności narodowej i roli wsi w gospodarce.
Dlaczego właśnie Przysucha? Fenomen bastionu PiS
Wyniki wyborów pokazują niezwykłą konsekwencję. W powiecie przysuskim PiS regularnie zdobywa 64–70 procent głosów w wyborach parlamentarnych, a w 2020 roku Andrzej Duda uzyskał tu w drugiej turze blisko 80 procent. W 2025 roku kandydat popierany przez PiS, Karol Nawrocki, zdobył w powiecie 54,73 procent – najlepszy wynik w województwie mazowieckim, mimo lekkiego spadku względem poprzednich lat. W samej gminie Przysucha poparcie oscyluje wokół 57 procent. Te liczby nie biorą się znikąd.
Mieszkańcy podkreślają, że Kaczyński i jego współpracownicy traktują prowincję poważnie – przyjeżdżają nie tylko w kampanii, lecz regularnie, słuchając o problemach rolników, dróg czy szkół. Partia skutecznie pozycjonuje się jako obrońca interesów wsi przed „Zielonym Ładem”, migracją i ideologiami, które zdaniem lokalnych społeczności zagrażają tradycyjnemu stylowi życia. W przeciwieństwie do większych miast, gdzie elektorat jest bardziej zróżnicowany, tutaj dominuje spójna wizja Polski silnej, chrześcijańskiej i samowystarczalnej. Lokalni działacze budują gęstą sieć kontaktów, a spotkania z prezesem stają się wydarzeniami niemal rytualnymi – pełnymi hymnów, kwiatów od starosty i długich owacji.
Strategicznie Przysucha jest idealna: na tyle duża, by zapewnić medialny zasięg i pełną halę sportową (np. w Zespole Szkół nr 2 im. Ludwika Skowyry), a na tyle kameralna, by atmosfera pozostała autentyczna i rodzinna. To nie Warszawa ani Kraków – tu nie ma ryzyka konfrontacji z wrogim tłumem, za to gwarantowana jest energia wiernego elektoratu. Politycy PiS otwarcie mówią, że miejscowość jest dla nich symboliczna – reprezentuje „prawdziwą Polskę”, którą warto bronić.
Kronika kluczowych wydarzeń – od 2017 do 2025 roku
Chronologia wizyt Kaczyńskiego w Przysusze układa się w wyraźną opowieść o ewolucji partii i jej priorytetach.
W 2017 roku odbył się tu V Kongres Prawa i Sprawiedliwości – spotkanie statutowe z owacjami i pełnym poparciem dla ówczesnego kierownictwa. Już wtedy miasteczko pokazało, że potrafi ugościć dużą imprezę partyjną.
W grudniu 2022 roku (z opóźnieniem przez zimę) Kaczyński wraz z Mateuszem Morawieckim i Henrykiem Kowalczykiem przedstawiali propozycje dla polskiej wsi – podkreślając rolę rolników w pandemii i w obliczu wojny w Ukrainie. Nawiązywano do austriackiego modelu rolnictwa jako wzorca.
Najgłośniejsze stało się wydarzenie z 9 października 2023 roku. W szczycie kampanii parlamentarnej Kaczyński wybrał Przysuchę zamiast telewizyjnej debaty z Donaldem Tuskiem w TVP. Pod hasłem „Bezpieczna polska wieś” mówił wprost: „Nie ma Polski bez wsi, nie ma Polski bez rolnictwa”. Zapowiadał zrównanie poziomu życia między miastem a wsią i wierzył w „sukces na miarę tysiąclecia dziejów Polski”. Tłum wiwatował, choć doszło do incydentów – działacze Agrounii próbowali wedrzeć się na salę.
12 października 2024 roku w Przysusze odbył się kongres, podczas którego PiS formalnie połączył się z Suwerenną Polską. Podpisano 10-punktową deklarację ideową, zapowiadającą m.in. prace nad nową konstytucją. Kaczyński ostro krytykował ówczesny rząd: „Została zaatakowana nasza demokracja, zostały zaatakowane wszelkie reguły naszej praworządności… Do tego nie posuwali się nawet komuniści po wprowadzeniu stanu wojennego. Nawet Jaruzelski nie zgodził się na zawieszenie prawa. Tusk się zgodził”. Mówił też o Zielonym Ładzie jako „akcie prześladowania rolnictwa”.
Kulminacją była 28 czerwca 2025 roku – VII Kongres wyborczy. Blisko 1300 delegatów wybrało Jarosława Kaczyńskiego na prezesa po raz siódmy (1214 głosów „za”, jeden „nie”). Powstały nowe struktury: do grona wiceprezesów dołączyli Zbigniew Ziobro, Przemysław Czarnek, Anna Krupka i Tobiasz Bocheński; Mariusz Kamiński opuścił ścisłe kierownictwo. Kaczyński zapowiedział „wielką, rozłożoną w czasie akcję budowy programu dla Polski”, ułatwienia w przyjmowaniu nowych członków, odnowienie partii i cel 40 procent oraz więcej w 2027 roku. Podkreślił potrzebę „zakopania w głębokim grobie” złego systemu powstałego po 1989 roku i przebić go „osinowym kołkiem”.
| Rok | Wydarzenie | Główne przesłanie Kaczyńskiego |
|---|---|---|
| 2017 | V Kongres PiS | Umacnianie struktur partii i jedności |
| 2022/2023 | Konwencje rolne i kampanijne | „Nie ma Polski bez wsi” – równanie szans miasta i wsi |
| 2024 | Kongres z fuzją Suwerenna Polska | Obrona praworządności i demokracji przed „podeptaniem porządku” |
| 2025 | VII Kongres wyborczy | Nowy program dla Polski, cel 40%+ w 2027, ułatwienia członkostwa |
Emocjonalny wymiar spotkań i ich polityczne echo
Atmosfera w Przysusze zawsze jest gęsta od emocji. Tłumy wstają przy hymnie, klaszczą długo po kluczowych zdaniach, a na koniec wręczają kwiaty. Mieszkańcy powtarzają w rozmowach z dziennikarzami: „Kaczyński zawsze może tu liczyć na brawa”, „Takie spotkania są ważniejsze niż jakaś debata w telewizji”. Dla wielu to potwierdzenie, że ich problemy – susza, ceny nawozów, ochrona przed „szaleństwem” ideologicznym w szkołach – są zauważane.
Wystąpienia łączą konkret (rolnictwo, infrastruktura) z szerszą wizją cywilizacyjną. Kaczyński ostrzega przed „ideologią antynarodową” w edukacji, broni pluralizmu medialnego i wzywa do referendum w sprawach kluczowych dla wsi. Te słowa padają w hali sportowej małego miasteczka, ale niosą się szerzej – budują poczucie wspólnoty i determinacji w obliczu porażki 2023 roku.
Politycznie wydarzenia w Przysusze mają podwójne znaczenie. Po pierwsze, cementują jedność i mobilizują bazę w regionach, gdzie PiS ma najsilniejsze poparcie. Po drugie, pozwalają testować i komunikować nowe hasła – od fuzji po ambitny plan ustrojowy – zanim trafią do ogólnopolskiej debaty. Dla zaawansowanych obserwatorów to też sygnał strategii długoterminowej: partia nie rezygnuje z ambicji rządzenia, lecz metodycznie odbudowuje struktury i narrację wokół wartości wiejskich i narodowych.
Nie sposób pominąć ludzkiego wymiaru. Starosta Marian Niemirski czy sekretarz powiatu Marta Zbrowska witają gości jak przyjaciół. Delegaci z całego kraju zjeżdżają autokarami, a lokalni sympatycy czują dumę, że ich miasteczko znów jest w centrum uwagi. To nie jest jedynie polityka – to budowanie więzi, które przetrwają kolejne cykle wyborcze.
Przysucha pozostaje więc nie tylko geograficznym punktem na mapie Mazowsza. To miejsce, w którym PiS regularnie odnawia swoją tożsamość i energię, czerpiąc z wierności prowincji. Kolejne wizyty Kaczyńskiego będą zapewne kontynuacją tej samej opowieści – o Polsce, która nie zapomina o swoich korzeniach i walczy o sprawiedliwy kształt przyszłości.