Zamek w Stobnicy zdjęcia obiegły internet i media już w 2018 roku, gdy pierwsze ujęcia dronowe pokazały potężną, kamienną strukturę wyrastającą z tafli sztucznego jeziora w sercu Puszczy Noteckiej. To nie ruina ani rekonstrukcja historyczna – to jedna z największych współczesnych budowli stylizowanych na średniowieczną warownię w Europie, która od dekady budzi skrajne emocje. Po latach skomplikowanych postępowań administracyjnych i sądowych obiekt ma prawomocne pozwolenie na budowę, a wokół niego powstała płatna Leśna Ścieżka Edukacyjna umożliwiająca bezpieczne podziwianie go z zewnątrz.
Na zdjęciach z lotu ptaka zamek prezentuje się jako rozległy kompleks o długości około 200 metrów, z dominującą wieżą sięgającą ponad 70 metrów wysokości. Piętnaście kondygnacji, grube mury z nieregularnego granitu i kamienia, blanki, wieżyczki oraz pięć wewnętrznych dziedzińców tworzą wrażenie małego, tajemniczego miasteczka otoczonego wodą. Z bliska, z perspektywy ścieżki, szczegóły stają się jeszcze bardziej fascynujące: kamienne kolumny, maswerki, drawbridge i elewacje zaprojektowane tak, by z czasem pokryły się patyną i mchem.
Historia tej inwestycji zaczyna się w 2015 roku, gdy poznańska spółka D.J.T. uzyskała pozwolenie na budowę obiektu mieszkalnego wielorodzinnego na sztucznej wyspie utworzonej z dawnych stawów rybnych. Projekt przygotował architekt Waldemar Szeszuła, który inspirował się włoskimi zamkami typu San Gimignano oraz niemieckimi warowniami. Chciał stworzyć budynek wyglądający na „zaniedbany zamek na skale” – z grubymi ceramicznymi ścianami, tradycyjnymi technikami murowania, kamiennymi detalami i brakiem nowoczesnych materiałów izolacyjnych widocznych z zewnątrz. Efekt jest oszałamiający nawet na fotografiach: zamek nie wygląda jak nowobudowa, lecz jak obiekt, który stał tu od wieków.
Legalna batalia trwała ponad dekadę. Główny zarzut dotyczył lokalizacji na terenie Natura 2000 i przekroczenia deklarowanej powierzchni zabudowy (z 1,7 ha do ponad 2 ha). W 2021 roku Główny Inspektor Nadzoru Budowlanego unieważnił pozwolenie, jednak Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie przywrócił je w 2022 roku. Kolejne skargi kasacyjne rozstrzygnął Naczelny Sąd Administracyjny – w marcu 2025 oraz ostatecznie w kwietniu 2026 roku, oddalając argumenty Generalnego Dyrektora Ochrony Środowiska. Wojewoda wielkopolski potwierdził ważność decyzji. Dziś inwestycja jest formalnie legalna, choć trwają jeszcze prace wykończeniowe wewnątrz, a wnętrza pozostają pilnie strzeżoną tajemnicą.
Na zdjęciach z 2025 i 2026 roku wyraźnie widać, jak bardzo zamek wpisał się w krajobraz. Zewnętrzne mury obronne sięgają około 20 metrów, a całość otoczona jest wodą tworzącą naturalną fosę. Z poziomu ścieżki edukacyjnej (długość około 2,2 km) widać detale, których nie oddają ujęcia dronowe: nieregularne okładziny kamienne na niższych partiach, jaśniejsze tynki powyżej, okna o różnych kształtach i wysokościach – niektóre sięgające 15 metrów w Sali Balowej. Architekt celowo zaprojektował obiekt warstwowo, jakby powstawał przez stulecia: romańska kaplica, niższy zamek, przedmieścia. Dachówki, kominy i wieżyczki mają patynować naturalnie.
Wnętrza to osobna historia. Szeszuła mówił o „pudełkach w pudełkach” – pod nowoczesnymi stropami betonowymi powstają tradycyjne sklepienia murowane. W całym kompleksie ma być około dwustu schodów. Planowano ponad 40 apartamentów o zróżnicowanej powierzchni (największe nawet 2000 m²), z usługami na niższych poziomach. Nie jest to hotel – to prywatna inwestycja mieszkaniowa, która ma stać się ekskluzywnym miejscem dla nielicznych. Z zewnątrz jednak, na zdjęciach i podczas spaceru, wygląda jak gotowa do obrony średniowieczna twierdza.
Leśna Ścieżka Edukacyjna, otwarta w 2023 roku, całkowicie zmieniła sposób, w jaki ludzie doświadczają tego miejsca. Zamiast tylko zdjęć z drona czy kontrowersyjnych artykułów, dziś można podejść na kilkaset metrów, usiąść na ławce i obserwować, jak światło poranne lub zachód słońca modeluje kamienne elewacje. Trasa prowadzi wzdłuż brzegu sztucznego akwenu, mija dwanaście tablic edukacyjnych poświęconych przyrodzie Puszczy Noteckiej, historii kamieni użytych w budowie i ciekawostkom ornitologicznym (w koronie wieży głównej podobno gniazdują ptaki). Na miejscu działa kawiarnia, food truck, można wziąć udział w warsztatach łuczniczych tradycyjnych lub zarezerwować rejs galarem wokół zamku – taka 30-minutowa wyprawa kosztuje dodatkowo około 40 zł i daje zupełnie inne ujęcia niż spacer lądowy.
Bilety na ścieżkę kupuje się online (ceny dynamiczne, od około 35–50 zł za normalny, ulgowe dla dzieci, młodzieży i seniorów). Spacer trwa zwykle 1,5 godziny, ale wiele osób zostaje dłużej, żeby złapać najlepsze światło do zdjęć. Najpiękniejsze fotografie powstają wczesnym rankiem, gdy mgła unosi się nad wodą, lub późnym popołudniem, gdy słońce oświetla zachodnią elewację. Z łodzi widać wyraźnie drawbridge i ukryte molo dla łodzi wewnątrz kompleksu – detale, które na zdjęciach z lotu ptaka giną w skali.
Kontrowersje wokół inwestycji nie zniknęły całkowicie. Ekolodzy podkreślali wpływ na chroniony obszar Natura 2000, zmianę stosunków wodnych i precedens budowy tak wielkiej struktury w lesie. Z drugiej strony – po latach sporów sąd uznał, że pozwolenie z 2015 roku zostało wydane prawidłowo, a późniejsze przekroczenie powierzchni to kwestia realizacji, nie decyzji administracyjnej. Dziś zamek stał się nieoficjalną atrakcją turystyczną regionu, generując ruch wokół Obornik i Stobnicy. Mieszkańcy niektórych okolicznych miejscowości chwalą nową infrastrukturę i możliwość spacerów w pięknym miejscu.
Na zdjęciach z czerwca 2026 roku budowa wygląda na bardzo zaawansowaną z zewnątrz. Elewacje są niemal kompletne, detale kamienne dopracowane, a sylwetka wyraźnie dominuje nad okolicznymi drzewami. Wnętrza wciąż pozostają w fazie prac – ochrona pilnuje terenu, a wstęp na zamek jest wzbroniony. To właśnie ta niedostępność sprawia, że zdjęcia z zewnątrz i z wody nabierają dodatkowej mocy: pokazują coś wielkiego i pięknego, co jednocześnie pozostaje prywatne i tajemnicze.
Zamek w Stobnicy zdjęcia nie są jedynie dokumentacją inwestycji – stały się symbolem szerszej dyskusji o tym, jak współczesna architektura może (lub nie powinna) wpisywać się w chronione krajobrazy. Jednocześnie dla osób, które przyjeżdżają tu osobiście, to po prostu imponująca, dobrze zaprojektowana budowla, która z każdym rokiem coraz lepiej „starzeje się” w swoim leśnym otoczeniu. Spacer ścieżką edukacyjną, rejs galarem i kilka dobrych ujęć z aparatu lub telefonu pozwalają zobaczyć znacznie więcej niż same media kiedykolwiek pokazały.
Jeśli planujesz wizytę, sprawdź aktualny kalendarz i cennik na oficjalnej stronie stobnica.com – godziny otwarcia bywają dostosowywane do sezonu i wydarzeń. Najlepsze zdjęcia wychodzą, gdy nie śpieszysz się i pozwolisz sobie na obserwację zmieniającego się światła na kamiennych murach. To miejsce, które naprawdę warto zobaczyć na własne oczy, a nie tylko przez ekran.