Polska Biedronka i portugalska sieć Pingo Doce to siostry z jednego rodzinnego biznesu — grupy Jerónimo Martins. Łączy je kapitał, czerwień w logo i nacisk na marki własne, ale różni niemal wszystko inne: format sklepu, atmosfera, ceny w przeliczeniu na euro, a nawet sposób, w jaki klient jada lunch.
W Portugalii „biedronka” pod swoją czerwono-białą szatą się nie pojawia — w jej miejsce wskakuje supermarket o nazwie Pingo Doce, czyli dosłownie „słodka kropelka”. To właśnie tam grupa Jerónimo Martins dorastała przez dekady, zanim w 1997 roku kupiła młodziutką polską sieć z biedronką w logo i zrobiła z niej największego detalistę nad Wisłą.
Poniżej znajdziesz wszystko, co warto wiedzieć przed wycieczką do Lizbony, Porto czy Algarve: skąd ta dziwna nazwa, ile kosztują ziemniaki na półce w Faro, dlaczego w środku stoi restauracja zamiast palety z promocjami i co o tym myślą Portugalczycy.
Skąd się wzięła „portugalska Biedronka” — krótka historia rodziny
Historia Jerónimo Martins to ponad dwa wieki handlu. Pierwszy sklep z tym nazwiskiem na szyldzie otworzył w 1792 roku galicyjski imigrant w Lizbonie, w dzielnicy Chiado. Z lokalnej spiżarni z winem, herbatami i suszonymi rybami wyrosła firma, która przetrwała trzęsienia ziemi, dwie monarchie, republikę, dyktaturę Salazara, rewolucję goździków i pełzającą globalizację supermarketów.
Marka Pingo Doce pojawiła się dopiero w 1980 roku, jako jeden z eksperymentów dystrybucyjnych grupy. Pierwsze sklepy działały jak miękkie dyskonty — wąski asortyment, niskie ceny, hasło reklamowe „Sabe bem pagar tão pouco” („Dobrze jest płacić tak mało”). W 1992 roku do projektu wszedł holenderski gigant Ahold (dziś Ahold Delhaize), obejmując 49% udziałów. Ten układ trwa do dziś: 51% Jerónimo Martins, 49% Ahold Delhaize.
W 1997 roku Portugalczycy z Lizbony zobaczyli w Polsce 200 sklepów Biedronki i podjęli decyzję, która okazała się jednym z najlepszych ruchów europejskiego retailu lat 90. — kupili całą sieć. Dziś, według wyników grupy za trzy pierwsze kwartały 2025 roku, Biedronka generuje około 70% sprzedaży i 80% EBITDA Jerónimo Martins, a Portugalia odpowiada za niecałe 20% obrotu. Innymi słowy — to polska córka karmi portugalską matkę.
Pingo Doce — co znaczy ta nazwa i co właściwie sprzedają
Zacznijmy od lingwistyki, bo w internecie krąży kilka komicznych pomyłek (włącznie z „słodkim pingwinem” i „słodkim mruczkiem”). Po portugalsku pingo to „kropla”, a doce — „słodki/słodka”. Razem: słodka kropelka. Logo, czyli stylizowana czerwona kropla z wpisaną w nią białą literą, jest bezpośrednim graficznym tłumaczeniem nazwy. Z biedronką nie ma to nic wspólnego, choć właściciel jest jeden.
Asortyment? Klasyka supermarketu o trochę wyższej półce niż polski dyskont: świeże owoce i warzywa układane jak na targu, pełna witryna mięsna z prawdziwym rzeźnikiem za ladą, długa alejka win (oczywiście z naciskiem na portugalskie regiony — Douro, Alentejo, Vinho Verde), dziesiątki rodzajów oliwy z oliwek, bacalhau w setce wariantów, a do tego chemia, kosmetyki, a w większych lokalizacjach również drobne AGD i zabawki.
Marki własne to osobny rozdział i to one budują rentowność. Linia Pingo Doce obejmuje produkty spożywcze podstawowej kategorii cenowej, ale obok niej rozrosły się: Pura Vida (zdrowa żywność), Go Bio (certyfikowane bio), Ulisses (premium), Skino (kosmetyki), Cuida Bebé (dla niemowląt) czy własne wina pod marką Vinhos Seleccionados Pingo Doce. Część z tych produktów w nieco innej oprawie trafia również na półki Biedronki, dlatego polscy klienci czasem rozpoznają w portugalskich sklepach „swoje” smoothies czy ciasteczka.
Ile sklepów, ilu pracowników, jaka skala
Skala Pingo Doce robi wrażenie tylko w portugalskim kontekście — bo na tle Biedronki sieć jest dosłownie skromna. Według danych grupy z 2025 i 2026 roku, sklepów jest około 497, a celem na kolejny rok jest dorzucenie kilkunastu placówek (dla porównania Biedronka planuje otwarcie ponad stu nowych sklepów rocznie).
Poniższa tabela pokazuje, jak duża jest rozpiętość między obiema markami, mimo wspólnego właściciela.
| Parametr | Pingo Doce (Portugalia) | Biedronka (Polska) |
|---|---|---|
| Rok startu marki | 1980 | 1995 |
| Liczba sklepów (2025/2026) | ok. 497 | ok. 3 829 |
| Liczba pracowników | ponad 30 000 | ok. 84 000 |
| Udział w sprzedaży grupy | ok. 19% | ok. 70% |
| Format | Supermarket z restauracją | Dyskont |
| Właściciel | Jerónimo Martins 51% / Ahold Delhaize 49% | Jerónimo Martins 100% |
Źródła danych: raport finansowy Jerónimo Martins za III kwartał 2025 oraz oficjalna strona jeronimomartins.com.
Sklep, który wygląda jak targ — i ma restaurację w środku
Pierwsze wejście do Pingo Doce zaskakuje każdego, kto spodziewa się polskiej Biedronki. Zamiast palet, kartonów i ascetycznych regałów — szerokie alejki, wyłożone deską drewnianą strefy świeże, lady rybne z całymi sardynkami i ośmiornicami, a na ladzie warzywnej drewniane skrzynki z pomidorami w kilku odcieniach czerwieni. Mocne światło, dużo bieli, dyskretna muzyka. Wrażenie? Coś pomiędzy francuskim Monoprix a hipermarketem premium.
Najbardziej spektakularny element to jednak Comida Fresca — sieć restauracji wbudowanych w sklepy. Działa w ponad 230 lokalizacjach, co czyni ją największą siecią gastronomiczną w Portugalii, większą od jakiegokolwiek brandu fast foodów. Pracuje w niej ponad 350 kucharzy, a menu zmienia się codziennie: tradycyjny bacalhau à brás, cozido à portuguesa, gulasze, zupy, dania wegetariańskie, ryby z grilla. Klient wchodzi na zakupy, bierze tacę, zjada lunch przy stoliku obok regałów z winem i wraca do koszyka. Co więcej, od 2025 roku w lokalu Comida Fresca w centrum handlowym Alegro Sintra działa pierwsza w Portugalii kasa samoobsługowa rozpoznająca dania na tacy za pomocą sztucznej inteligencji.
Drugi szczegół, który zwraca uwagę polskiego turysty — czas pracy. Wiele Pingo Doce działa w niedziele, a niektóre nawet w święta. Dla Portugalczyków to oczywistość; dla nas, przyzwyczajonych do zakazu handlu, lekkie zdziwienie i ulga jednocześnie.
Ceny w Pingo Doce vs ceny w Biedronce — kto wygrywa portfel
Wbrew krążącym mitom Portugalia nie jest tania, a w supermarkecie potrafi być od Polski wyraźnie droższa. Pensja minimalna w 2025 roku wynosi tam około 870 euro brutto, czyli niewiele więcej niż polski odpowiednik po przeliczeniu — ale ceny na półkach są ułożone w euro, więc dla turysty z polskim portfelem to bywa zimny prysznic.
Krótki przegląd cen porównawczych (orientacyjnie, według danych terenowych z 2024 i 2025 roku):
- Ziemniaki: Pingo Doce ok. 0,99 €/kg (ok. 4,40 zł), Biedronka ok. 4 zł/kg — porównywalnie.
- Pomidory: Pingo Doce ok. 1,99 €/kg (ok. 8,90 zł), Biedronka około 9 zł/kg.
- Banany: Pingo Doce 2,69 €/kg (ok. 12 zł), Biedronka 6,99 zł/kg — w Polsce wyraźnie taniej.
- Masło 200 g: w Portugalii często powyżej 3 €, w Polsce 8–9 zł — bardzo zbliżone.
- Mąka: Pingo Doce od 1,29 €/kg (ok. 5,75 zł), Biedronka ok. 3,50 zł/kg — Polska tańsza.
- Wino regionalne: w Pingo Doce można trafić na pełnowartościowe Douro czy Alentejo za 3–5 € — w Polsce porównywalnej jakości butelka to minimum dwukrotność.
Wniosek z mojego ostatniego pobytu w Algarve (zrobiłem zakupy na siedem dni dla dwóch osób za niecałe 90 euro, czyli około 400 zł): Pingo Doce jest droższe od Biedronki na warzywach i owocach niesezonowych, porównywalne na nabiale i pieczywie, a wyraźnie tańsze na trzech kategoriach — ryby świeże, oliwa z oliwek i wino. Strategia turystyczna pisze się sama.
Dlaczego Pingo Doce nie jest dyskontem, choć wszyscy go tak nazywają
To częste nieporozumienie. Pingo Doce był dyskontem w latach 80. i wczesnych 90., ale gdzieś na przełomie tysiącleci zarząd Jerónimo Martins podjął strategiczną decyzję: w Polsce stawiamy na model twardego dyskontu (Biedronka), bo lokalny rynek jeszcze go potrzebuje, a w Portugalii idziemy w stronę supermarketu z dobrą jakością świeżych produktów i własną gastronomią.
Dlaczego taki rozdział? Bo portugalski rynek był już wtedy nasycony dyskontami — Lidl i Aldi mocno na nim siedzą od dawna — i konkurowanie tylko ceną nie miało sensu. Z kolei największy lokalny rywal, sieć Continente należąca do grupy Sonae, gra w lidze hipermarketów. Pingo Doce zajęło niszę w środku: większy wybór niż dyskont, niższe ceny niż hipermarket, lepsze świeże produkty niż jedno i drugie.
Efekt? Według sprawozdań grupy w 2024 roku sieć wygenerowała ponad 6 mld euro przychodów i jest drugim największym detalistą spożywczym w Portugalii, tuż za Continente.
Recheio, Hebe, Ara — pozostałe dzieci tej samej rodziny
Jeśli już zagłębiamy się w temat, warto wiedzieć, że Jerónimo Martins to nie tylko Pingo Doce i Biedronka. Grupa prowadzi również:
- Recheio — portugalska sieć hurtowni typu cash & carry, lider rynku w swoim formacie, dostarczający towar do tysięcy małych restauracji i sklepików.
- Amanhecer — sieć tradycyjnych sklepików partnerskich obsługiwanych przez Recheio, taki portugalski odpowiednik polskich „małych delikatesów”.
- Hebe — polska sieć drogerii, która w 2025 roku osiągnęła około 626 mln euro przychodu i wszedła nieśmiało także na rynek słowacki i czeski.
- Ara — kolumbijska sieć osiedlowych sklepów dyskontowych, jeden z najszybciej rosnących projektów grupy w Ameryce Łacińskiej.
- Jerónimo Martins Agro-Alimentar — działalność rolno-spożywcza w Portugalii i Maroku, m.in. hodowla bydła mlecznego, akwakultura (dorada i okoń morski) oraz produkcja warzyw i owoców.
Od 2025 roku Biedronka rozpoczęła także ekspansję na Słowację, gdzie ruszyły pierwsze sklepy i własne centrum dystrybucyjne. Grupa nie kryje, że to test przed ewentualnym szerszym wejściem do Europy Środkowo-Wschodniej.
Czego brakuje, czego nie znajdziesz, czego się nie spodziewaj
Polski klient szybko odkrywa, że portugalska wersja siostrzanej sieci nie ma niektórych rzeczy z naszego koszyka. Nie kupisz tu Wedlowskich Ptasich Mleczek, klasycznego polskiego twarogu „na sernik”, kefiru w karpackiej butelce czy chleba żytniego na zakwasie w polskim sensie. Półka piwna zdominowana jest przez Sagres i Super Bock, a wódka — jeśli w ogóle — schowana gdzieś między ginem a aguardente.
Za to są rzeczy, których nie kupisz u nas. Świeże sardynki po 3 euro za kilogram, ośmiornica grillowana w lodzie, sery owcze z regionu Serra da Estrela, dziesiątki rodzajów pastéis w cukierni przy kasie, prawdziwe portugalskie konserwy rybne w eleganckich blaszkach (idealny prezent z wakacji), no i wino — szafy pełne wina z każdej portugalskiej apellacji.
Praktyczna rada dla turysty: jeśli wybierasz się do Portugalii i chcesz zrobić zakupy „jak u siebie”, idź do Pingo Doce w pierwszym dniu pobytu. Znajdziesz tam wszystko, czego potrzebuje typowy europejski koszyk, a do tego dostaniesz lekcję lokalnej kuchni dzięki Comida Fresca. Drugiego dnia warto już zboczyć do mniejszych sklepików lub na mercado municipal — to dopiero prawdziwa Portugalia.
Programy lojalnościowe, aplikacja i karta Poupa Mais
Polacy znają „Moją Biedronkę”, Portugalczycy mają swój odpowiednik — Poupa Mais („Oszczędzaj więcej”). Działa podobnie: skanujesz kartę przy kasie, dostajesz spersonalizowane kupony, śledzisz wydatki w aplikacji. Różnica jest taka, że Pingo Doce nie stosuje tak agresywnych promocji „taniej z kartą” jak Biedronka — tu rabaty są bardziej stonowane, częściej dotyczą całych kategorii (np. „mięso o 30% taniej w czwartek”) niż pojedynczych produktów oznaczonych ceną „specjalną”.
Aplikacja Pingo Doce ma natomiast funkcję, której polska wersja długo nie miała: pokazuje codzienne menu Comida Fresca z każdej restauracji w kraju i pozwala zamówić jedzenie na wynos albo zarezerwować dostawę do domu. To gastronomia wpleciona w detal — model, którego Biedronka w Polsce na razie nie kopiuje.
Czy Pingo Doce kiedyś trafi do Polski, a Biedronka do Portugalii?
Krótka odpowiedź: nie. Dłuższa: te marki świadomie nie wchodzą sobie w paradę. Grupa Jerónimo Martins przyjęła zasadę „jedna marka, jeden kraj”, bo formaty są skrojone pod lokalne nawyki konsumenckie i wymieszanie ich byłoby kanibalizacją własnej oferty. Pingo Doce w Polsce konkurowałoby z Biedronką, a Biedronka w Portugalii — z Pingo Doce. Sens biznesowy zero.
Dlatego polski turysta w Lizbonie nie zobaczy żółto-czerwonej biedronki na szyldzie, a Portugalczyk w Krakowie nie znajdzie czerwonej kropelki. Wyjątkiem są produkty marek własnych grupy, które krążą między krajami — możesz w Biedronce kupić ciasteczka Pingo Doce, a w Pingo Doce ciasteczka pod marką ekskluzywną dla Biedronki, jeśli akurat trafią się w obrocie wewnętrznym.
Ciekawostka, którą warto zapamiętać przed kolejną podróżą: właściciel Twojej Biedronki ma w Portugalii nazwisko, a to nazwisko ma w Lizbonie własną tabliczkę pamiątkową przy ulicy Rua Garrett, w samym sercu dzielnicy Chiado, dokładnie tam, gdzie w 1792 roku Jerónimo Martins otworzył swój pierwszy sklep. Mała tabliczka, ogromna historia — i każdy paragon, który dostajesz w Biedronce, jest jej dalekim echem.