Bojowy wóz piechoty Borsuk to pierwszy od dekad w pełni polski, opracowany od podstaw gąsienicowy pojazd bojowy tej klasy, który łączy zdolność do pływania bez przygotowania z solidnym poziomem ochrony balistycznej i minowej. Waży około 28 ton w konfiguracji pływającej, zabiera trzyosobową załogę oraz sześciu żołnierzy desantu i już od grudnia 2025 roku trafia do linii – pierwsze piętnaście seryjnych egzemplarzy zasiliło 15. Giżycką Brygadę Zmechanizowaną. To nie jest jedynie zamiennik wysłużonych BWP-1, lecz jakościowy skok, który daje polskiej piechocie realną szansę na dominację w terenie pełnym rzek, jezior i trudnych przeszkód naturalnych, charakterystycznym dla północno-wschodniej Polski.
Konstrukcja Borsuka wyrasta z wieloletniego wysiłku inżynierów Huty Stalowa Wola i całego konsorcjum PGZ. Program ruszył w 2014 roku, a pierwszy prototyp pokazano w 2017 na MSPO. Po latach testów zakładowych, poligonowych i wojskowych – w tym z udziałem żołnierzy 15. Brygady – kwalifikacje zakończono w listopadzie 2024. Umowa na pierwszą partię 111 wozów (wartość około 6,5–6,57 mld zł) została podpisana 27 marca 2025 roku, a już 4 grudnia tego samego roku pierwsze seryjne Borsuki oficjalnie przekazano Wojsku Polskiemu. Kolejne kontrakty, w tym na 146 dodatkowych egzemplarzy z maja 2026, potwierdzają, że to dopiero początek długiej serii.
W praktyce oznacza to radykalną zmianę dla pododdziałów zmechanizowanych. Zamiast archaicznych wozów z lat siedemdziesiątych, których pancerz można przebić nawet pociskiem karabinowym, polscy żołnierze otrzymują pojazd z wieżą bezzałogową ZSSW-30, armatą 30 mm Bushmaster II Mk 44S, podwójną wyrzutnią Spike LR i zaawansowanymi systemami obserwacji. Borsuk potrafi poruszać się z prędkością około 65 km/h po drogach, pływać z prędkością 8 km/h i pokonywać przeszkody wodne bez mostów czy promów – cecha rzadka wśród współczesnych, dobrze opancerzonych bojowych wozów piechoty.
Historia powstania – jedenastu lat determinacji polskich inżynierów
Prace nad nowym pływającym bojowym wozem piechoty rozpoczęły się oficjalnie 24 października 2014 roku, gdy Narodowe Centrum Badań i Rozwoju podpisało umowę z konsorcjum pod przewodnictwem Huty Stalowa Wola. W skład zespołu weszły m.in. OBRUM, Wojskowe Zakłady Motoryzacyjne, Wojskowe Zakłady Elektroniczne oraz uczelnie wojskowe i cywilne. Cel był jasny: stworzyć pojazd, który zastąpi przestarzałe BWP-1 i jednocześnie stanie się bazą dla całej rodziny specjalistycznych maszyn gąsienicowych.
Pierwszy demonstrator technologii pokazano na Międzynarodowym Salonie Przemysłu Obronnego w Kielcach w 2017 roku. Kolejne lata przyniosły kolejne prototypy – w 2018 i 2019 dodawano moduły pancerza, zmieniano przednią rampę hydrodynamiczną, montowano nowe reflektory i punkty mocowania maskowania multispektralnego. Testy zakładowe i poligonowe, w tym strzelania na Drawsku Pomorskim w 2020 roku, pozwoliły dopracować konstrukcję. W kwietniu 2022 NCBR zleciło budowę czterech kolejnych prototypów do prób wojskowych.
Kluczowym momentem okazały się testy poznawcze w listopadzie 2022 roku na poligonie w Orzyszu – to właśnie wtedy żołnierze 15. Giżyckiej Brygady Zmechanizowanej po raz pierwszy mogli ocenić pojazd w warunkach zbliżonych do rzeczywistych. Ich uwagi wpłynęły na finalne poprawki. Badania kwalifikacyjne zakończono 19 listopada 2024 roku, otwierając drogę do produkcji seryjnej. Umowa ramowa z lutego 2023 roku zakładała docelowo nawet 1355 pojazdów na zunifikowanej platformie (w tym 1014 bojowych wozów piechoty), a pierwsze kontrakty wykonawcze ruszyły w 2025 roku.
Ta droga pokazuje coś więcej niż tylko proces techniczny. To opowieść o odbudowie kompetencji polskiego przemysłu zbrojeniowego po latach uzależnienia od sprzętu radzieckiego. Huta Stalowa Wola, wspierana przez prywatne firmy z Grupy WB (wieża ZSSW-30), udowodniła, że potrafi stworzyć nowoczesny pojazd klasy światowej bez licencji czy bezpośredniego kopiowania zagranicznych rozwiązań.
Charakterystyka techniczna – solidna baza pod ciężkie zadania
Bojowy wóz piechoty Borsuk ma 7,6 m długości, 3,4 m szerokości i wysokość około 3,34 m (do stropu wieży 2,95 m). Masa bojowa w wersji pływającej wynosi 28 ton, co daje stosunek mocy do masy na poziomie 25,7 KM/t. Napęd stanowi turbodoładowany silnik wysokoprężny MTU 8V199 TE20 o mocy 720 KM (530 kW), współpracujący z automatyczną skrzynią biegów – w prototypach Perkins X300, w seriach Allison 3040 MX. Zawieszenie hydropneumatyczne zapewnia dobrą płynność jazdy po nierównym terenie i stabilność podczas strzelania.
Kabina mieści trzyosobową załogę: kierowcę, dowódcę i operatora uzbrojenia. Sześciu żołnierzy desantu zajmuje przedział tylny, chroniony przed ogniem broni strzeleckiej, granatników przeciwpancernych i skutkami wybuchów min oraz IED. Pojazd zaprojektowano z myślą o działaniach w różnorodnych warunkach klimatycznych i terenowych – od piaszczystych poligonów po podmokłe tereny Mazur i Suwalszczyzny.
Wersja podstawowa jest w pełni amfibijna dzięki hydraulicznemu przedniemu falochronowi i systemowi napędu wodnego. Nie wymaga dodatkowych przygotowań ani pontonów – po prostu wjeżdża do wody i płynie. To ogromna przewaga operacyjna w regionie obfitującym w rzeki, jeziora i kanały, gdzie mosty mogą być zniszczone lub zablokowane.
Uzbrojenie – precyzja i siła ognia na poziomie XXI wieku
Sercem Borsuka jest zdalnie sterowany system wieżowy ZSSW-30 opracowany przez Hutę Stalowa Wola we współpracy z Grupą WB Electronics. Wieża jest bezzałogowa, co oznacza, że dowódca i działonowy pozostają w kadłubie – zmniejsza to ekspozycję załogi i pozwala lepiej rozłożyć pancerz.
Główne uzbrojenie stanowi automatyczna armata kalibru 30 mm Bushmaster II Mk 44S. Strzela pociskami standardowymi i programowalnymi (ABM), skutecznie zwalczając siłę żywą, lekkie pojazdy opancerzone, fortyfikacje polowe oraz cele powietrzne na małej wysokości, w tym drony. Szybkostrzelność sięga 200 strzałów na minutę w trybie standardowym.
Współosiowo z armatą zamontowano uniwersalny karabin maszynowy UKM-2000C kalibru 7,62 mm – niezawodną, polską broń o sprawdzonej skuteczności w walce na krótkim dystansie.
Największym atutem ofensywnym jest podwójna wyrzutnia przeciwpancernych pocisków kierowanych Spike LR. Pociski te, o zasięgu do 4–4,5 km w trybie fire-and-forget, pozwalają zwalczać nawet ciężkie czołgi z bezpiecznej odległości. Przeładowanie wyrzutni odbywa się z wnętrza pojazdu przez tylny właz – załoga nie musi wychodzić na zewnątrz.
Wieża ZSSW-30 oferuje tryb „hunter-killer”: dowódca może niezależnie przeszukiwać teren za pomocą własnych przyrządów obserwacyjnych, wskazywać cele i przekazywać je działonowemu, lub sam przejąć kontrolę nad uzbrojeniem. Systemy wspomagające obejmują m.in. laserowy system ostrzegania OBRA-3 SSP-1 zintegrowany z wyrzutniami granatów dymnych oraz cyfrową łączność wewnętrzną Fonet. Wszystko to składa się na wysoką świadomość sytuacyjną – kluczową w nowoczesnej, sieciocentrycznej walce.
Ochrona – realna szansa na przetrwanie
Borsuk zapewnia załodze i desantowi ochronę na poziomie normy STANAG 4569. Przód kadłuba odpowiada poziomowi 4 (odporność na pociski przeciwpancerne średniego kalibru z określonej odległości), boki – poziomowi 3, a wieża – poziomowi 2. Odporność na wybuchy min i IED sięga poziomu 3a/3b. Dodatkowe modułowe panele pancerza kompozytowego lub ceramicznego można dostosowywać do zagrożenia.
To ogromny postęp w porównaniu z BWP-1, którego cienki pancerz stalowy nie chronił nawet przed ogniem broni strzeleckiej większego kalibru. Nowoczesne systemy ostrzegania laserowego, możliwość szybkiego stawiania zasłon dymnych oraz niska sylwetka wozu zwiększają szanse na uniknięcie trafienia lub przetrwanie po nim. Załoga zyskuje czas na reakcję, a żołnierze desantu mogą bezpieczniej opuścić pojazd i prowadzić walkę.
Nie jest to poziom ochrony najcięższych zachodnich konstrukcji, takich jak niemiecka Puma (często przekraczająca 40 ton), ale Borsuk zachowuje przy tym zdolność do pływania – kompromis świadomy i dostosowany do polskich realiów geograficznych oraz doktryny szybkiego manewru.
Mobilność i zdolności amfibijne – żywioł Borsuka
Gąsienicowy układ napędowy zapewnia doskonałą drożność w terenie piaszczystym, błotnistym i lesistym. Hydropneumatyczne zawieszenie pochłania wstrząsy, poprawia komfort jazdy i stabilność platformy ogniowej. Na drodze utwardzonej Borsuk osiąga prędkość około 65 km/h, a zasięg operacyjny wynosi około 550 km.
Najbardziej wyróżniającą cechą pozostaje jednak pełna amfibijność. Pojazd wchodzi do wody, rozwija falochron i płynie z prędkością około 8 km/h dzięki napędowi wodnemu. Nie wymaga mostów pontonowych ani długiego przygotowania – może pokonywać szerokie przeszkody wodne z marszu. W kontekście Suwalszczyzny, Pojezierza Mazurskiego czy ewentualnych działań w rejonie dolin rzecznych to zdolność wręcz strategiczna. Pozwala na szybkie przerzuty pododdziałów, obejście zniszczonych przepraw i utrzymanie tempa natarcia lub obrony.
Pierwsze Borsuki w linii – co zmieniają dla żołnierzy
4 grudnia 2025 roku w Hucie Stalowa Wola odbyła się uroczystość przekazania pierwszych piętnastu seryjnych egzemplarzy 15. Giżyckiej Brygadzie Zmechanizowanej. Żołnierze tej jednostki już wcześniej szkolili się na prototypach – zarówno w siedzibie producenta, jak i na poligonie w Nowej Dębie. W lutym 2026 roku przeprowadzili pierwsze strzelania bojowe z nowego sprzętu.
Dla załóg oznacza to zupełnie inną jakość służby. Zamiast walczyć w pojeździe, którego pancerz jest bardziej symbolicznym niż realnym zabezpieczeniem, otrzymują maszynę z nowoczesnymi przyrządami obserwacji, łącznością cyfrową i realną siłą ognia. Dowódcy pododdziałów zyskują narzędzie, które może wspierać piechotę ogniem armaty 30 mm, zwalczać pojazdy opancerzone pociskami Spike i jednocześnie zapewniać ochronę podczas przepraw wodnych.
Produkcja przyspiesza – linia w Hucie Stalowa Wola pracuje w systemie dwuzmianowym, a plany zakładają dalszy wzrost tempa. Kolejne partie trafią do kolejnych brygad, stopniowo zastępując BWP-1 w batalionach zmechanizowanych.
Uniwersalna platforma gąsienicowa – Borsuk jako baza rodziny pojazdów
Chassis Borsuka nie jest przeznaczone wyłącznie do wersji bojowej piechoty. Stanowi bazę zunifikowanej modułowej platformy gąsienicowej (UMPG), z której powstaną wozy specjalistyczne. Wśród planowanych wariantów znajdują się m.in.:
- wóz dowodzenia Oset z podwyższoną nadbudówką,
- transporter rozpoznawczy Żuk,
- wóz zabezpieczenia technicznego Gekon,
- transporter rozpoznania skażeń Ares,
- wóz ewakuacji medycznej,
- samobieżny moździerz 120 mm Rak (demonstrator z wieżą M69 pokazano już na MSPO 2024 – zachowuje zdolność pływania).
Dzięki temu jeden typ podwozia uprości logistykę, szkolenie mechaników i zaopatrzenie w części zamienne. To ekonomiczne i operacyjne rozwiązanie na dużą skalę – docelowo nawet kilkanaście batalionów zmechanizowanych plus pododdziały wsparcia.
Borsuk w szerszym kontekście modernizacji armii
Wprowadzenie Borsuka to element szerszej transformacji Wojska Polskiego. Zastępuje on sprzęt z ery zimnej wojny, który w obliczu współczesnych zagrożeń (drony, precyzyjna amunicja, miny) stał się niebezpiecznie podatny. Jednocześnie pokazuje, że Polska potrafi projektować i produkować zaawansowany sprzęt pancerny we własnym zakresie – bez uzależnienia od zagranicznych licencji czy dostaw.
W porównaniu z cięższymi zachodnimi odpowiednikami (Puma, CV90, Lynx czy Bradley) Borsuk jest lżejszy, tańszy w skali masowej produkcji i – co najważniejsze – w pełni amfibijny. Zachodnie konstrukcje często rezygnują z pływania na rzecz maksymalnego opancerzenia. Polski pojazd idzie inną drogą: oferuje zrównoważony pakiet, w którym mobilność taktyczna i strategiczna (w tym przez wodę) gra równą rolę z ochroną.
Dla wschodniej flanki NATO taka maszyna ma szczególną wartość. Szybkie manewry, zdolność do pokonywania naturalnych przeszkód i integracja z systemami sieciocentrycznymi czynią z Borsuka narzędzie, które realnie wzmacnia odstraszanie i zdolności obronne Polski.
Produkcja seryjna ruszyła, pierwsze jednostki już służą, a kolejne kontrakty są w przygotowaniu. Polski borsuk – zwierzę niepozorne, ale twarde i nieustępliwe – stał się symbolem nowej jakości w polskiej zbrojeniówce. Dla żołnierzy piechoty zmechanizowanej oznacza to wreszcie sprzęt godny XXI wieku: ochronę, siłę ognia i mobilność, na które czekali od lat.