Gazociąg Baltic Pipe to system infrastruktury przesyłowej, który po raz pierwszy w historii umożliwił bezpośredni, stabilny napływ gazu ziemnego ze złóż norweskiego szelfu kontynentalnego do Polski i Danii. Otwarty we wrześniu 2022 roku, z pełną przepustowością osiągniętą pod koniec listopada tego samego roku, dostarcza do 10 miliardów metrów sześciennych gazu rocznie w kierunku Polski oraz umożliwia przesył zwrotny do 3 miliardów metrów sześciennych w stronę Danii.
Projekt, realizowany wspólnie przez polskiego operatora Gaz-System i duńskiego Energinet przy wsparciu norweskiego Gassco, stanowi kluczowy filar dywersyfikacji źródeł energii w Europie Środkowo-Wschodniej. W ciągu pierwszych lat funkcjonowania gazociąg udowodnił swoją wartość, pomagając Polsce uniezależnić się od dostaw z kierunku wschodniego i wzmacniając pozycję kraju jako regionalnego hubu gazowego.
Dzięki połączeniu z norweskim systemem Europipe II oraz rozbudowie krajowych sieci w Polsce i Danii Baltic Pipe nie tylko zaspokaja znaczną część zapotrzebowania polskiego rynku, ale też otwiera możliwości eksportu i re-eksportu gazu do sąsiadów, w tym na Ukrainę czy do krajów bałtyckich.
Od idei do decyzji inwestycyjnej – długa droga do niezależności
Pomysły na sprowadzanie gazu z Norwegii do Polski pojawiały się już na początku lat dziewięćdziesiątych. Pierwsza konkretna propozycja gazociągu łączącego polskie zapotrzebowanie ze złożami norweskimi padła w 2001 roku za rządów premiera Jerzego Buzka. Ówczesny kontrakt z norweskimi firmami, w tym Statoil (dzisiejszy Equinor), zakładał dostawy już od 2004–2008 roku, lecz po zmianie władzy projekt został porzucony.
Kolejne próby, w tym zaangażowanie PGNiG w projekt Skanled w 2007 roku, również zakończyły się fiaskiem – tym razem przez wycofanie się partnerów zachodnich. Dopiero w 2016 roku Gaz-System i Energinet wspólnie rozpoczęły analizy techniczne i ekonomiczne nowego połączenia międzysystemowego. Badanie rynku w 2017 roku potwierdziło opłacalność przy przepustowości 10 miliardów metrów sześciennych rocznie do Polski.
Kluczowym momentem okazał się styczeń 2018 roku, gdy podpisano długoterminowe umowy przesyłowe na 15 lat. Listopad tego samego roku przyniósł decyzje inwestycyjne. Projekt otrzymał status PCI (Projekt o Znaczeniu Wspólnym) Komisji Europejskiej, co przyspieszyło procedury i otworzyło drzwi do unijnego dofinansowania. Ratyfikacja umów międzyrządowych przez prezydenta Andrzeja Dudę w kwietniu 2019 roku ostatecznie zamknęła etap przygotowań.
Techniczne arcydzieło – parametry, które robią wrażenie
Baltic Pipe to nie pojedyncza rura, lecz złożony system liczący około 900 kilometrów gazociągów i towarzyszących obiektów. Najważniejsze komponenty obejmują:
- gazociąg podmorski na Morzu Północnym (105–110 km, średnica DN 800),
- rozbudowę duńskiej sieci lądowej (210–230 km nowych rurociągów),
- tłocznię gazu we wschodniej Zelandii,
- gazociąg podmorski przez Bałtyk (ok. 275 km, średnica DN 900),
- rozbudowę polskiego systemu przesyłowego, w tym gazociąg łączący Niechorze–Płoty, magistralę Goleniów–Lwówek (ok. 191 km, DN 1000) oraz trzy tłocznie.
Tabela poniżej przedstawia kluczowe parametry głównych sekcji:
| Sekcja | Długość | Średnica | Charakterystyka |
|---|---|---|---|
| Morze Północne (offshore) | 105–110 km | DN 800 | Połączenie z Europipe II, ciśnienie 8,5–11 MPa |
| Bałtyk (offshore) | ok. 275 km | DN 900 | Dwukierunkowy, ułożony na dnie lub zakopany |
| Polska – Goleniów–Lwówek | ok. 191 km | DN 1000 | Ciśnienie do 8,4 MPa, przez 3 województwa |
| Tłocznie (Goleniów, Gustorzyn, Odolanów + Dania) | 4 obiekty | – | Moc po rozbudowie m.in. 30–65 MW |
Tłocznie pełnią rolę serc systemu – sprężają gaz, by pokonał setki kilometrów bez utraty ciśnienia. Dzięki nim Baltic Pipe może pracować z pełną mocą nawet przy zmiennym zapotrzebowaniu.
Trasa – od norweskich złóż do polskiego serca sieci
Gaz zaczyna podróż na szelfie norweskim, gdzie łączy się z istniejącym Europipe II. W Danii pokonuje rozbudowaną sieć lądową i tłocznię na Zelandii, by następnie wpłynąć do Bałtyku koło Faxe. Podmorski odcinek bałtycki ląduje w rejonie Niechorza i Pogorzelicy na polskim wybrzeżu. Stamtąd gazociąg łączący prowadzi do węzła w okolicach Płotów i Goleniowa, a dalej magistrala Goleniów–Lwówek rozprowadza surowiec głębiej w głąb kraju – przez województwa zachodniopomorskie, lubuskie i wielkopolskie aż do Lwówka.
Cała trasa została zaprojektowana z myślą o minimalnym wpływie na środowisko i maksymalnym bezpieczeństwie. Rury na dnie morza są odpowiednio obciążone i chronione przed uszkodzeniami mechanicznymi.
Budowa pod presją – wyzwania pokonane determinacją
Prace ruszyły na dobre po 2019 roku. Największe wyzwania pojawiły się w Danii, gdzie w 2021 roku na kilka miesięcy wstrzymano roboty ze względów środowiskowych (ochrona nietoperzy i myszy). Mimo to harmonogram udało się dotrzymać.
W lipcu 2022 roku nastąpiło fizyczne połączenie części duńskiej i polskiej. Oficjalne otwarcie gazociągu Baltic Pipe odbyło się 27 września 2022 roku w Goleniowie – w obecności przedstawicieli Polski, Danii i Norwegii. Pełną przepustowość 10 miliardów metrów sześciennych rocznie system osiągnął już 30 listopada 2022 roku – ponad miesiąc wcześniej niż planowano.
W 2023 roku gazociąg wielokrotnie pracował na poziomie 90–100% mocy, bijąc dzienne rekordy przesyłu przekraczające 27 milionów metrów sześciennych.
Pierwsze lata działania – liczby, które mówią same za siebie
W pierwszym roku funkcjonowania z Danii do Polski popłynęło ponad 5,5 miliarda metrów sześciennych gazu. ORLEN (wcześniej PGNiG) zarezerwował większość przepustowości – ponad 8 miliardów metrów sześciennych rocznie – i systematycznie zwiększa udział własnego wydobycia z Norwegii.
W 2025 roku Gaz-System przekazał rekordowe 22,8 miliarda metrów sześciennych gazu w całym systemie przesyłowym, a Baltic Pipe stanowił jeden z filarów tego wyniku. Gazociąg nie tylko pokrywa znaczną część polskiego zapotrzebowania (szacowanego na 16–19 miliardów metrów sześciennych rocznie), ale razem z terminalem LNG w Świnoujściu daje Polsce nadwyżkę mocy importowych.
Bezpieczeństwo energetyczne i wymiar geopolityczny
Uruchomienie gazociągu Baltic Pipe zbiegło się w czasie z dramatycznymi wydarzeniami 2022 roku – wybuchem wojny na Ukrainie i aktami sabotażu na Nord Stream. W przeciwieństwie do tamtych rurociągów, Baltic Pipe od początku projektowano z najwyższymi standardami ochrony, wzorowanymi na norweskich rozwiązaniach offshore.
Dzięki niemu Polska zakończyła erę uzależnienia od rosyjskiego gazu. Kontrakt jamalski wygasł z końcem 2022 roku, a nowy korytarz północny zapewnił przewidywalność dostaw i stabilność cen. Dziś Polska może nie tylko zaspokajać własne potrzeby, ale również wspierać sąsiadów – możliwości przesyłu na Ukrainę sięgają kilku miliardów metrów sześciennych rocznie.
Aspekty środowiskowe i ochrona infrastruktury
Projekt przeszedł rygorystyczne oceny oddziaływania na środowisko zarówno w Polsce, jak i w Danii. Trasa omijała szczególnie wrażliwe obszary, a podczas układania rur stosowano metody minimalizujące wpływ na dno morskie.
Bezpieczeństwo fizyczne gazociągu opiera się na stałym monitoringu, patrolach i współpracy międzynarodowej. Po incydentach z 2022 roku kraje regionu wzmocniły ochronę krytycznej infrastruktury morskiej – Baltic Pipe korzysta z tych samych sprawdzonych rozwiązań co norweskie pola wydobywcze.
Przyszłość – w stronę wodoru i regionalnego hubu
Baltic Pipe nie jest projektem zamkniętym. Infrastruktura jest przygotowana do pracy z mieszankami gazu ziemnego i wodoru w przyszłości. Wraz z planowanym terminalem FSRU w Zatoce Gdańskiej oraz rozbudową połączeń międzysystemowych Polska umacnia pozycję regionalnego centrum gazowego.
W 2025 i 2026 roku gazociąg kontynuuje stabilną pracę, dostarczając surowiec zarówno na polski rynek, jak i wspierając eksport. Dla mieszkańców regionu, dla przemysłu i dla całego kraju oznacza to coś więcej niż tylko rurę pod dnem morza – to realna, namacalna gwarancja energetycznej suwerenności na dekady.
Gazociąg Baltic Pipe udowodnił, że długoterminowa wizja, międzynarodowa współpraca i konsekwencja w realizacji potrafią zmienić bilans energetyczny całego regionu. Dziś, gdy patrzymy na mapę europejskich przepływów gazu, ta niebieska linia biegnąca z norweskiego szelfu przez Danię do Polski rysuje się jako jeden z najmocniejszych elementów nowej architektury bezpieczeństwa energetycznego Europy.