Małgorzata Hencel-Święczkowska przez ponad dwadzieścia lat budowała swoją zawodową tożsamość w gmachu Sądu Rejonowego w Sosnowcu. Zaczynała jako sędzia orzekająca w sprawach cywilnych i egzekucyjnych, z czasem objęła funkcję kierownika sekcji wykonawczej, a w listopadzie 2017 roku stanęła na czele całej instytucji. Jej kariera splotła się z najostrzejszymi sporami o kształt polskiego wymiaru sprawiedliwości ostatnich dekad, a prywatnie z losami męża, Bogdana Święczkowskiego, który przeszedł drogę od prokuratora do prezesa Trybunału Konstytucyjnego.
W 2025 roku jej nazwisko ponownie trafiło na czołówki gazet. Minister sprawiedliwości Waldemar Żurek zawiesił ją, a następnie odwołał z funkcji prezesa Sądu Rejonowego w Sosnowcu. Decyzja zapadła kilka miesięcy przed upływem kadencji i wywołała natychmiastową reakcję męża, który nazwał ją „aktem zemsty”. Dla jednych stała się symbolem systemowych porządków po zmianie władzy, dla innych – przykładem personalnego rozliczenia w środowisku, które od lat dzieli się w ocenie reform z lat 2015–2023.
Jej historia pokazuje, jak bardzo indywidualne wybory sędziego, lojalności zawodowe i rodzinne powiązania mogą stać się częścią ogólnonarodowej debaty o niezależności sądów, zaufaniu publicznym i równowadze władz. Sąd Najwyższy w 2025 roku uznał, że nie spełnia ona testu niezawisłości i bezstronności z powodu działań wspierających rozwiązania instytucjonalne wprowadzone w poprzednich latach. Jednocześnie przez długie lata efektywnie orzekała w lokalnym sądzie, a publiczne oświadczenia majątkowe ujawniają stabilną sytuację materialną rodziny ukształtowaną przez dziesięciolecia pracy obojga małżonków w wymiarze sprawiedliwości.
Początki kariery w sosnowieckim sądzie
Sosnowiec, przemysłowe miasto na Śląsku, stało się jej zawodowym domem na wiele lat. W Sądzie Rejonowym pracowała już w końcu lat dziewięćdziesiątych i na początku dwutysięcznych. Do 2017 roku spędziła tam osiemnaście lat. Pełniła funkcję kierownika Sekcji Wykonawczej – odpowiedzialnej za egzekucję orzeczeń, współpracę z komornikami i nadzorowanie spraw, w których liczy się szybka i skuteczna realizacja wyroków.
Praca w sekcji wykonawczej wymagała nie tylko znajomości prawa, ale też umiejętności organizacyjnych i odporności na presję. Sędziowie w takich rolach często spotykają się z ludzkimi dramatami – długami, eksmisjami, sporami majątkowymi. Hencel-Święczkowska zdobywała doświadczenie w terenie, gdzie teoria spotyka się z codziennością obywateli. W 2017 roku media cytowały argumenty ówczesnego Ministerstwa Sprawiedliwości, że statystyki orzecznicze sędzi Hencel-Święczkowskiej wypadały korzystnie: znaczna część spraw kończyła się w krótkim terminie, a wysoki odsetek wyroków utrzymywał się w instancji odwoławczej.
To lokalne, solidne doświadczenie stało się fundamentem, na którym zbudowano później jej administracyjną karierę. W małym i średnim sądzie rejonowym prezes nie jest tylko „pierwszym wśród równych”. Odpowiada za przydział spraw, organizację pracy personelu, kontakty z organami ścigania i wizerunek instytucji w społeczności lokalnej.
Małżeństwo z Bogdanem Święczkowskim i równoległe ścieżki
W 2000 roku Małgorzata Hencel poślubiła Bogdana Święczkowskiego. On również pochodził ze Śląska – urodził się w 1970 roku w Sosnowcu. Ukończył prawo na Uniwersytecie Jagiellońskim, odbył aplikację prokuratorską i szybko awansował w strukturach śląskiej i krajowej prokuratury. Pracował w wydziałach zwalczających przestępczość zorganizowaną, a w 2006 roku przez krótki okres kierował Agencją Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Później wrócił do prokuratury, a w latach 2016–2022 pełnił funkcję prokuratora krajowego i pierwszego zastępcy prokuratora generalnego w rządach Prawa i Sprawiedliwości.
Ich małżeństwo trwało więc równolegle do najbardziej intensywnych okresów kariery obojga. Gdy ona orzekała w sosnowieckim sądzie rejonowym, on nadzorował duże śledztwa i pełnił wysokie funkcje w strukturach centralnych. W 2022 roku Bogdan Święczkowski został wybrany przez Sejm na sędziego Trybunału Konstytucyjnego, a w grudniu 2024 roku prezydent Andrzej Duda powołał go na prezesa tej instytucji – nominacja, której legalność część konstytucjonalistów kwestionuje ze względu na udział sędziów wybranych w sporny sposób w Zgromadzeniu Ogólnym.
Takie rodzinne powiązania z najwyższymi szczeblami władzy wykonawczej i sądowniczej stały się jednym z głównych argumentów krytyków, gdy w 2017 roku Ziobro powołał ją na prezesa sądu.
Kontrowersyjne powołanie na prezesa Sądu Rejonowego w 2017 roku
1 listopada 2017 roku Małgorzata Hencel-Święczkowska objęła stanowisko prezesa Sądu Rejonowego w Sosnowcu. Powołanie nastąpiło na podstawie przepisów wprowadzonych przez ówczesnego ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobrę, które dawały mu szerokie uprawnienia do mianowania i odwoływania prezesów sądów. Nowe regulacje miały – według ich autorów – umożliwić szybkie „odkorkowanie” wymiaru sprawiedliwości i obsadzenie kluczowych stanowisk osobami gotowymi do zmian.
Krytycy natychmiast wskazali na konflikt interesów. Mąż sędzi pełnił wówczas funkcję prokuratora krajowego i był jednym z najbliższych współpracowników ministra. Powołanie żony wysokiego urzędnika resortu na stanowisko kierownicze w sądzie uznano za klasyczny przykład nepotyzmu. Dodatkowym zarzutem była wcześniejsza sprawa dyscyplinarna – sędzia miała dopuścić się „rażącego naruszenia przepisów”, gdy przez rok prowadziła sprawę, mimo że dokumenty prokuratorskie omyłkowo trafiły do Sosnowca zamiast do Katowic.
Ministerstwo broniło nominacji, podkreślając doświadczenie kandydatki i pozytywne statystyki orzecznicze. Powołanie nastąpiło dokładnie w momencie upływu kadencji poprzedniego prezesa, co miało uchronić przed zarzutem, że przerywa się komuś kadencję. Mimo kontrowersji Hencel-Święczkowska objęła stanowisko i pełniła je przez dwie kadencje.
Wsparcie dla reformowanego KRS i awans do sądu okręgowego
W grudniu 2021 roku, będąc już prezesem sądu rejonowego, Małgorzata Hencel-Święczkowska złożyła podpis na liście poparcia dla Ewy Krystyny Łapińskiej, kandydatki do neo-Krajowej Rady Sądownictwa. Neo-KRS – organ ukształtowany po zmianach legislacyjnych z 2017 roku – budził od początku głębokie kontrowersje. Część środowiska sędziowskiego oraz instytucje europejskie (Trybunał Sprawiedliwości UE, Europejski Trybunał Praw Człowieka) kwestionowały jego niezależność od władzy wykonawczej i ustawodawczej.
Podpisanie listy poparcia nie było kandydowaniem do samego organu, lecz wyraźnym gestem poparcia dla jego składu i kierunku działania. Kilka miesięcy później, w 2022 roku, sędzia otrzymała delegację Ministerstwa Sprawiedliwości do orzekania w nowo utworzonym Sądzie Okręgowym w Sosnowcu. Następnie neo-KRS nadała jej stałą nominację do tego sądu – była jedyną kandydatką na to miejsce.
Te wydarzenia stały się kluczowe dla późniejszej oceny jej statusu przez Sąd Najwyższy.
Orzeczenie Sądu Najwyższego w 2025 roku – indywidualny test niezawisłości
W marcu 2025 roku Sąd Najwyższy rozpatrywał kasację w sprawie karnej dotyczącej molestowania małoletniego poniżej 15. roku życia. W składzie orzekającym apelację znajdowała się m.in. sędzia Hencel-Święczkowska. SN uchylił wyrok i przekazał sprawę do ponownego rozpoznania, uznając m.in., że skład sądu był niewłaściwy.
Sąd Najwyższy przeprowadził indywidualny test niezawisłości i bezstronności. Podkreślił, że neo-KRS nie spełnia standardów niezależności wymaganych przez Konstytucję, prawo UE i Konwencję Praw Człowieka. Sam fakt podpisania listy poparcia dla kandydatki do tego organu, w połączeniu z późniejszym awansem i delegacją, został oceniony jako wyraz identyfikacji z systemem, który – według SN – naruszał zasadę trójpodziału władzy. Orzeczenie nie oznaczało automatycznego usunięcia sędzi z zawodu, lecz stwierdzało, że w konkretnej sprawie jej udział w składzie naruszał prawo strony do rzetelnego procesu.
Dla setek sędziów powołanych lub awansowanych w latach 2018–2023 podobne testy stały się rzeczywistością. Sprawa Hencel-Święczkowskiej pokazała, że nawet długoletnia, lokalna kariera nie chroni przed weryfikacją, jeśli sędzia aktywnie wspierał rozwiązania instytucjonalne poprzedniej ekipy rządowej.
Odwołanie ze stanowiska prezesa w 2025 roku
Pod koniec lipca 2025 roku minister sprawiedliwości Waldemar Żurek zawiesił Małgorzatę Hencel-Święczkowską w pełnieniu funkcji prezesa Sądu Rejonowego w Sosnowcu i skierował wniosek o odwołanie. We wrześniu decyzja zapadła ostatecznie. Była to część szerszej akcji – minister odwołał wówczas kilkudziesięciu prezesów i wiceprezesów sądów powołanych w poprzednich latach.
Oficjalne uzasadnienie podkreślało potrzebę zapewnienia „gwarancji prawidłowego wykonywania obowiązków” w obliczu planowanych reform oraz konieczność obsadzenia stanowisk kierowniczych osobami, którym minister ufa. Krytycy mówili o „czystce” i personalnym rozliczeniu. Bogdan Święczkowski w oświadczeniu nazwał decyzję „aktem zemsty” i podkreślił, że zapadła trzy miesiące przed końcem kadencji żony.
Hencel-Święczkowska straciła funkcję administracyjną, ale pozostała sędzią orzekającym – najprawdopodobniej w Sądzie Okręgowym w Sosnowcu. Jej przypadek stał się jednym z symboli napięć między dwiema wizjami polskiego sądownictwa: jedną, która widzi w reformach PiS konieczne uporządkowanie „układu”, i drugą, która traktuje te zmiany jako systemowe zagrożenie dla niezależności.
Majątek rodziny w świetle publicznych oświadczeń
Z publicznych oświadczeń majątkowych składanych przez sędziów wynika, że małżonkowie dysponują znacznym, choć nie ekstrawaganckim majątkiem. Posiadają dom o powierzchni około 240 metrów kwadratowych położony na działce liczącej 863 metry kwadratowe. W dokumentach pojawiają się również samochód Porsche Cayenne z 2009 roku, sauna ogrodowa i jacuzzi. Oszczędności oscylują wokół 1,13 miliona złotych oraz kilkudziesięciu tysięcy dolarów amerykańskich.
Takie aktywa nie są zaskoczeniem w przypadku dwójki osób, które przez dekady zajmowały wysokie stanowiska w prokuraturze i sądownictwie. Wynagrodzenia sędziów i prokuratorów w Polsce, zwłaszcza na stanowiskach kierowniczych i w sądach wyższych instancji, pozwalają na stabilne budowanie majątku. Oświadczenia majątkowe Hencel-Święczkowskiej i jej męża są dostępne na stronach Sądu Okręgowego w Katowicach – to standardowa procedura, która ma służyć transparentności.
Małgorzata Hencel-Święczkowska w szerszym kontekście sporów o polskie sądownictwo
Sprawa Małgorzaty Hencel-Święczkowskiej nie jest odosobniona. Stanowi przykład szerszego zjawiska: personalizacji konfliktu wokół sądów, który trwa w Polsce od 2015 roku. Z jednej strony reformy wprowadzone przez PiS miały – według ich zwolenników – przerwać dominację środowiska ukształtowanego jeszcze w poprzednim ustroju i zwiększyć demokratyczną kontrolę nad wymiarem sprawiedliwości. Z drugiej strony – zdaniem krytyków i instytucji europejskich – naruszyły one standardy niezależności poprzez upolitycznienie Krajowej Rady Sądownictwa i podporządkowanie prezesów sądów ministrowi.
W tym sporze sędziowie tacy jak Hencel-Święczkowska znaleźli się w trudnej pozycji. Długoletnia praca w jednym sądzie, pozytywne statystyki orzecznicze i lokalna rozpoznawalność zderzyły się z decyzjami o charakterze systemowym – podpisaniem listy poparcia, przyjęciem nominacji od neo-KRS. Sąd Najwyższy uznał te wybory za istotne dla oceny niezawisłości. Jednocześnie nowe władze, powołując się na ochronę konstytucyjnych wartości, dokonały wymiany na stanowiskach kierowniczych.
Przyszłość takich sędziów pozostaje otwarta. Część z nich nadal orzeka, choć ich wyroki mogą być kwestionowane w instancjach wyższych. Inni przechodzą na wcześniejsze emerytury lub zmieniają ścieżkę zawodową. Dla obywateli najważniejsze jest jednak to, czy system jako całość odzyska zdolność do wydawania wyroków, które będą respektowane niezależnie od politycznego koloru rządu.
Historia Małgorzaty Hencel-Święczkowskiej pokazuje, że w polskim sądownictwie ostatnich lat granica między zawodowym rzemiosłem a politycznym zaangażowaniem stała się niezwykle cienka. Każdy wybór – nawet ten pozornie administracyjny – może po latach stać się przedmiotem prawnej i publicznej weryfikacji. A to, jak społeczeństwo i instytucje ocenią te wybory, będzie decydować o autorytecie sądów na długie lata.