Myśliwce nad Polską dzisiaj: F-35 Husarz i F-16 Jastrząb w pełnej gotowości

W czerwcu 2026 roku nad Gdańskiem, Warszawą i Krakowem przetoczył się charakterystyczny, głęboki ryk silników. Trzy pierwsze polskie F-35A „Husarz” z szaro-szarą szachownicą na statecznikach przecięły niebo w ramach uroczystego „Powitania z Polską”. Tłumy na Westerplatte, przy Cytadeli i pod Wawelem wpatrywały się w smukłe sylwetki maszyn piątej generacji, które właśnie oficjalnie weszły do służby w 32. Bazie Lotnictwa Taktycznego w Łasku. To nie był zwykły pokaz. To moment, w którym polskie lotnictwo wojskowe wkroczyło w zupełnie nową erę.

Obok tych nowości codziennie w powietrzu operują zmodernizowane F-16 Jastrząb – obecnie 47 sztuk po utracie jednej maszyny w 2025 roku. Wspierają je rotacyjne dywizjony sojusznicze: niemieckie Eurofightery, brytyjskie Typhoony, szwedzkie Gripeny czy francuskie Rafale w ramach wzmocnionego NATO-wskiego patrolowania wschodniej flanki. Gdy rosyjskie lotnictwo dalekiego zasięgu wykonuje uderzenia na Ukrainę, polskie i sojusznicze dyżurne pary regularnie unoszą się w stan gotowości. Monitoring granic, rozpoznanie i szybka reakcja stały się codziennością.

Ta mieszanka maszyn piątej generacji z udoskonalonymi samolotami czwartej generacji, zintegrowana w strukturach Sojuszu Północnoatlantyckiego, daje Polsce realną siłę odstraszania i interoperacyjności. F-35 Husarz działa jak latające centrum dowodzenia i rozpoznania, F-16 zapewniają masę i elastyczność, a sojusznicy uzupełniają siły w newralgicznych momentach. Razem tworzą system, który jest znacznie większy niż suma pojedynczych elementów.

Powitanie z Polską – historyczny przelot nad symbolicznymi miejscami

12 czerwca 2026 roku o godzinie 9:45 formacja F-35 przeleciała nisko nad Westerplatte. Kilka minut później maszyny pojawiły się nad Warszawą wzdłuż Wisły przy Cytadeli, a około 10:35 nad Krakowem w rejonie Wawelu. Towarzyszyły im czasem polskie F-16. Wydarzenie zorganizowane przez Ministerstwo Obrony Narodowej miało charakter nie tylko ceremonialny – pozwoliło Polakom na żywo zobaczyć najnowocześniejsze myśliwce, które od maja tego roku stacjonują w kraju.

Reakcje mieszkańców były jednoznaczne: ekscytacja, duma i świadomość, że nad ich głowami lata sprzęt, który jeszcze niedawno wydawał się odległą przyszłością. F-35 Husarz otrzymał nazwę nawiązującą do tradycji husarii – elitarnej formacji kawalerii, która słynęła z szybkości, uderzeniowej mocy i zdolności do przełamywania szyków przeciwnika. Dziś te cechy przenoszą się na zupełnie inny poziom technologiczny.

F-35A Husarz – piąta generacja, która zmienia reguły gry

F-35A to jednomiejscowy, wielozadaniowy samolot bojowy piątej generacji. Jego największą przewagą jest obniżona wykrywalność – powierzchnia odbicia radarowego porównywalna z małym ptakiem lub piłką golfową. Dzięki temu maszyna może zbliżyć się do celów bronionych nowoczesnymi systemami przeciwlotniczymi, zanim zostanie zauważona.

Kluczowa jest jednak nie tylko „niewidzialność”. F-35 dysponuje systemem fuzji sensorów – pilot widzi na wyświetlaczu hełmowym obraz 360 stopni, nawet „przez” kadłub samolotu. Dane pochodzą z własnego radaru AN/APG-81 z aktywnym skanowaniem elektronicznym, systemu elektro-optycznego EOTS, czujników DAS wykrywających pociski i samoloty z każdej strony oraz z sieci wymiany informacji z innymi platformami. W praktyce jeden Husarz może działać jako węzeł dowodzenia dla całej grupy samolotów, okrętów czy systemów lądowych.

Polskie maszyny w wersji A (klasyczny start i lądowanie) będą stacjonować docelowo w Łasku i Świdwinie. Do końca 2026 roku planowane jest przyjęcie około 14 egzemplarzy, a pełna flota 32 sztuk ma być skompletowana do 2029 roku. Wiceminister obrony zapowiedział już plany pozyskania kolejnych dwóch eskadr – łącznie 64 F-35 do 2039 roku. To największy skok technologiczny w historii polskich Sił Powietrznych od wprowadzenia F-16.

F-16 Jastrząb – 47 maszyn, które wciąż stanowią kręgosłup obrony

Polskie F-16C/D Block 52+ Advanced, dostarczone w latach 2006–2008, nadal wykonują większość zadań bojowych i patrolowych. Po katastrofie w Radomiu w sierpniu 2025 roku flota liczy 47 egzemplarzy. Samoloty te przeszły już znaczące modernizacje i są w trakcie kolejnego, dużego programu podniesienia do standardu F-16V (Viper).

Umowa podpisana w sierpniu 2025 roku o wartości około 3,8 miliarda dolarów przewiduje wymianę radaru na aktywny AN/APG-83 SABR, modernizację systemów walki elektronicznej (m.in. Viper Shield), nowych wyświetlaczy i komputerów misji. Prace ruszą na poważnie około 2028–2030 roku – najpierw w USA, potem głównie w Wojskowych Zakładach Lotniczych nr 2 w Bydgoszczy. Pełna gotowość zmodernizowanej floty planowana jest na 2038 rok.

F-16 pozostaje maszyną niezwykle wszechstronną i sprawdzoną w setkach tysięcy godzin lotu. Jest tańszy w eksploatacji niż F-35, łatwiejszy w utrzymaniu w większej liczbie i doskonale radzi sobie w klasycznej walce manewrowej oraz uderzeniach precyzyjnymi środkami. W mieszanym składzie z F-35 tworzy idealny duet: Husarz zapewnia świadomość sytuacyjną i możliwość penetracji silnie bronionej przestrzeni, a Jastrzębie zapewniają masę i elastyczność w dłuższych operacjach.

Sojusznicze myśliwce nad Polską – wzmocnione patrole NATO w praktyce

Polska przestrzeń powietrzna nie jest broniona wyłącznie przez nasze maszyny. W ramach wzmocnionego patrolowania wschodniej flanki (Enhanced Air Policing oraz inicjatywa Eastern Sentry) regularnie pojawiają się dywizjony sojusznicze. Niemieckie Eurofightery stacjonowały i stacjonują rotacyjnie w Polsce, brytyjskie Typhoony wspierają misje, szwedzkie Gripeny operowały z Malborka, a francuskie Rafale pojawiały się w regionie.

Te rotacje nie są jedynie symbolicznym wsparciem. Sojusznicze załogi latają wspólnie z polskimi pilotami, wymieniają dane taktyczne i trenują wspólne procedury. W przypadku alertu wywołanego aktywnością rosyjskiego lotnictwa dalekiego zasięgu lub incydentami na Bałtyku (takich jak niski przelot rosyjskich myśliwców nad polską platformą wydobywczą Petrobaltic) w powietrze unoszą się zarówno polskie, jak i sojusznicze dyżurne pary. Wspólny obraz sytuacji tworzony jest w czasie rzeczywistym.

Dzięki temu Polska nie musi sama utrzymywać ogromnej floty na co dzień – Sojusz rozkłada obciążenie, jednocześnie budując interoperacyjność, która w razie kryzysu staje się bezcenna.

Alerty, dyżury i codzienne operacje – jak wygląda służba w 2026 roku

Dyżurna para myśliwska w gotowości 24/7 to standard. Gdy rosyjskie bombowce strategiczne lub samoloty dalekiego zasięgu wykonują uderzenia na Ukrainę w pobliżu polskiej granicy, polskie i sojusznicze maszyny są poderwane prewencyjnie. Naziemne systemy radiolokacyjne i obrony powietrznej przechodzą w stan wyższej gotowości. Czasem dochodzi do tymczasowego zamknięcia przestrzeni powietrznej nad wschodnimi regionami lub lotniskami takimi jak Lublin.

Publiczność zauważa to głównie po charakterystycznym ryku silników lub, rzadziej, po krótkotrwałych ograniczeniach lotów cywilnych. F-35 ma nieco inny profil dźwiękowy niż F-16 – bardziej „elektroniczny” i wysoki ton silnika F135. Ludzie, którzy słyszeli przeloty w czerwcu 2026 roku, często podkreślali, że dźwięk był inny, bardziej „futurystyczny”.

Incydenty na Bałtyku pokazują, dlaczego taka gotowość jest konieczna. Rosyjskie prowokacje – niskie przeloty nad polskimi platformami wydobywczymi – są traktowane poważnie i spotykają się z natychmiastową reakcją.

Bazy, piloci i infrastruktura – zaplecze nowoczesnego lotnictwa

  1. Baza Lotnictwa Taktycznego w Łasku stała się pionierem. Zbudowano tam od podstaw nowoczesną strefę F-35 z pełną infrastrukturą obsługi, symulatorami i zapleczem dla personelu technicznego. Drugim miejscem docelowym jest 21. Baza w Świdwinie – dawna twierdza Su-22, która przechodzi gruntowną modernizację.

Polscy piloci szkolili się w Stanach Zjednoczonych (m.in. w bazie Ebbing), a teraz kontynuują trening w kraju. Pełna wstępna gotowość operacyjna pierwszej eskadry F-35 planowana jest na 2027 rok. W międzyczasie kluczową rolę odgrywają również lekkie samoloty bojowo-szkoleniowe FA-50PL, które wypełniają lukę i przygotowują załogi do obsługi maszyn piątej generacji.

Personel naziemny – inżynierowie, technicy, specjaliści od systemów elektronicznych – przechodzi intensywne szkolenia. F-35 wymaga innej filozofii utrzymania niż F-16: więcej diagnostyki predykcyjnej, zaawansowanego oprogramowania i precyzyjnej logistyki.

Co nas czeka w najbliższych latach

Do 2029 roku Polska będzie dysponować pełną flotą 32 F-35A. Modernizacja F-16 do standardu Viper potrwa do 2038 roku. W tym samym czasie trwają prace nad integracją bezzałogowców, systemów obrony powietrznej średniego i krótkiego zasięgu oraz sieciocentrycznego dowodzenia.

Długoterminowo MON zapowiada analizę następcy F-16 – możliwe opcje to zaawansowana wersja F-35, amerykański program szóstej generacji lub europejskie rozwiązania. Najważniejsze jednak, że już dzisiaj Polska ma mieszany, nowoczesny komponent myśliwski, który realnie wzmacnia bezpieczeństwo wschodniej flanki NATO.

Myśliwce nad Polską dzisiaj to nie tylko maszyny. To połączenie tradycji husarskiej odwagi z najnowocześniejszą technologią, codziennej ciężkiej służby pilotów i techników oraz solidarności sojuszniczej. Gdy następnym razem usłyszysz nad głową ten charakterystyczny ryk – wiedz, że w polskim niebie dzieje się coś więcej niż zwykły przelot. Dzieje się historia, która ma konkretny cel: zapewnić, by nasze niebo pozostało bezpieczne.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *