The Line budowa: jak powstaje liniowe miasto na pustyni

alt

The Line to flagowy projekt saudyjskiej megainwestycji NEOM — pierwotnie zaplanowane jako liniowe miasto o długości 170 km, szerokości 200 m i wysokości 500 m, mające pomieścić 9 milionów mieszkańców w lustrzanej, wertykalnej strukturze bez samochodów i emisji CO₂. Budowa rozpoczęła się w 2021 roku od potężnych prac ziemnych i fundamentów, ale do początku 2026 roku ukończono zaledwie około 2,4 km podstaw na 170 planowanych.

Konstrukcja opiera się na 40 betonowych „rdzeniach” o wysokości pół kilometra, połączonych dwoma milionami ton stalowych kratownic i oszklonych 2,1 milionami metrów kwadratowych luster. We wrześniu 2025 roku saudyjski Fundusz Inwestycji Publicznych (PIF) wstrzymał prace, a w styczniu 2026 roku ujawniono, że projekt zostanie radykalnie zmniejszony — zamiast miasta dla milionów ludzi powstanie znacznie mniejszy kompleks, prawdopodobnie centrum sztucznej inteligencji.

Jak naprawdę wygląda budowa, dlaczego napotkała tak gigantyczne przeszkody i co się obecnie dzieje na pustyni Tabuk — o tym poniżej, krok po kroku, z liczbami, technologią i bez owijania w bawełnę.

Skąd wziął się pomysł na liniowe miasto na pustyni

Pomysł narodził się w głowie księcia koronnego Mohammeda bin Salmana jako część strategii Vision 2030 — planu wyrwania saudyjskiej gospodarki z uzależnienia od ropy. Oficjalna prezentacja The Line miała miejsce 10 stycznia 2021 roku, a rok później świat zobaczył rendery dwóch równoległych wież ze szkła i stali ciągnących się od wybrzeża Morza Czerwonego po góry Hidżaz. Skala uderzała w wyobraźnię: dystans porównywalny z trasą z Warszawy do Lublina, wysokość ponad sto metrów większa niż Empire State Building.

Filozofia projektu opierała się na trzech filarach — „zerowej grawitacji urbanistycznej”, trójwymiarowej gęstości i tzw. piętnastominutowej sferze, czyli dostępie do wszystkich usług w piętnastominutowym zasięgu pieszym lub windą. Miasto miało funkcjonować bez samochodów, ulic w klasycznym sensie i bez śladu węglowego, a transport zapewniać miała wysokoprędka kolej linearna z czasem przejazdu z końca na koniec wynoszącym około 20 minut. Brzmi jak science fiction? Bo w dużej mierze nim było.

Za projektem stoi imponująca lista architektów: amerykańska pracownia Morphosis Thoma Mayne’a (laureata nagrody Pritzkera z 2005 roku), brytyjski Sir Peter Cook, Jean Nouvel, Massimiliano Fuksas, Ben van Berkel, Adjaye Associates, Pei Cobb Freed & Partners, HOK i wiele innych. Logistykę i strukturę nadzoruje gigant AECOM, a sam dyrektor wykonawczy projektu Tarek Qaddumi nazywał The Line „eksperymentem urbanistycznym bez precedensu w historii ludzkości”.

Lokalizacja i warunki gruntowe: pustynia, która stawia opór

The Line zaprojektowano w prowincji Tabuk, w północno-zachodniej Arabii Saudyjskiej. Trasa biegnie ze wschodu na zachód, od Zatoki Akaba aż po pasmo górskie Hidżaz, przecinając pustynne równiny, suche wadi (sezonowe koryta rzek), strefy sejsmiczne i fragmenty wybrzeża. To nie jest przyjazny grunt — temperatury latem przekraczają 45°C, wieją gorące wiatry niosące piasek i kurz, a podłoże skalne jest miejscami niestabilne.

Aktywność sejsmiczna w tym regionie jest umiarkowana, ale realna — projektanci musieli zastosować zaawansowaną technologię izolacji sejsmicznej, podobną do tej używanej w Tokio czy San Francisco. Każdy z pierwszych modułów wymagał ponad 3,5 miliona metrów sześciennych betonu i ponad 5500 pali fundamentowych, z których część schodzi 70 metrów poniżej poziomu gruntu. W skali pierwszej fazy oznacza to prawdopodobnie największą operację palowania w jednym projekcie budowlanym w historii.

Już na początku ujawniła się gigantyczna ironia: woda do produkcji betonu musiała być dostarczana cysternami z odległych źródeł, ponieważ pustynia jej nie zapewnia. Tak inwestycja, której znakiem firmowym miała być zeroemisyjność, generowała ogromny ślad węglowy już w fazie wylewania fundamentów. Jedno z opracowań szacuje, że sama budowa pełnej wersji The Line wyemitowałaby tyle CO₂, ile Wielka Brytania w ciągu czterech lat.

Konstrukcja krok po kroku: 40 rdzeni, miliony ton stali, miliony metrów luster

Plan inżynieryjny ujawniony przez ekipy budowlane jest fascynujący w swojej brutalnej prostocie. Najpierw na 2,4-kilometrowym fundamencie pierwszej fazy powstaje 40 pionowych „rdzeni” — gigantycznych betonowych słupów o wysokości 500 metrów każdy, działających jak kręgosłup struktury. To one przenoszą obciążenia pionowe i poziome, w tym ekstremalne siły wiatru, jakie generuje tak wysoka i wąska ściana ciągnąca się przez pustynię.

Następnie pomiędzy rdzeniami montowane są poziome pokłady — gigantyczne platformy z prefabrykowanej stali, łącznie około dwóch milionów ton kratownic. Większość elementów stalowych powstaje w halach na poziomie gruntu, w warunkach kontrolowanych, a potem wielkogabarytowe dźwigi unoszą je na wysokość, gdzie są zgrzewane i nitowane w docelową strukturę. Ta metoda — przyjęta z budownictwa lotniskowego i mostowego — pozwala uniknąć błędów montażu na wysokości i przyspieszyć prace.

Ostatni etap to oszklenie. Lustrzana fasada to 2,1 miliona metrów kwadratowych specjalnego szkła refleksyjnego, którego zadaniem jest „rozpłynięcie się” budynku w krajobrazie poprzez odbicie nieba i piasku. Brzmi efektownie, ale rodzi koszmar utrzymaniowy — czyszczenie luster na pustyni, gdzie burze piaskowe potrafią pokryć powierzchnię ciemnym pyłem w kilka godzin, to wyzwanie, do którego potrzebne będą tysiące autonomicznych robotów.

Poniższa tabela podsumowuje kluczowe parametry techniczne projektu w jego pierwotnej formie:

Parametr Wartość pierwotna (2021) Stan na 2026
Długość 170 km 2,4 km wykonanych fundamentów
Wysokość 500 m brak wzniesionej konstrukcji powyżej fundamentów
Szerokość 200 m bez zmian na poziomie projektu
Liczba mieszkańców 9 mln docelowo poniżej 300 tys. do 2030
Liczba „rdzeni” konstrukcyjnych 40 (w fazie 1) prace fundamentowe wstrzymane
Powierzchnia fasady lustrzanej 2,1 mln m² nie rozpoczęto montażu

Dane pochodzą z oficjalnych komunikatów NEOM oraz raportów ArchDaily i Financial Times. Skala rozjazdu między ambicją a rzeczywistością mówi sama za siebie.

Finanse: od 500 miliardów do bilionów dolarów

Początkowy budżet The Line szacowano na około 500 miliardów dolarów. Po pierwszych miesiącach prac analitycy uświadomili sobie, że to liczba z innej galaktyki — według doniesień Wall Street Journal sam pierwszy 2,5-kilometrowy odcinek miał kosztować ponad 100 miliardów dolarów, co implikowało całkowity koszt rzędu 1,6–4,5 biliona dolarów. Dla porównania, to mniej więcej PKB Niemiec.

Do początku 2026 roku Arabia Saudyjska wydała na cały kompleks NEOM ponad 50 miliardów dolarów, w tym około 5 miliardów na same osiedla pracownicze dla ekip budowlanych. Saudyjski Fundusz Inwestycji Publicznych dokonał w 2025 roku odpisu wartości na poziomie 8 miliardów dolarów, a w pre-budżecie na 2026 rok nie wspomniano o NEOM ani słowem. To czytelny sygnał: pieniądze nie płyną już jak kiedyś, a niskie ceny ropy ostatnich lat dodatkowo zacisnęły pasa.

Pracownicy: cień nad lustrzanym miastem

O ludzkich kosztach projektu mówi się znacznie ciszej niż o renderach. Na placu budowy pracowało w szczytowym momencie kilkadziesiąt tysięcy osób — głównie migrantów z Bangladeszu, Nepalu, Indii i Pakistanu. Organizacje praw człowieka oraz Dezeen, branżowy magazyn architektoniczny, alarmowały o wypadkach śmiertelnych, ekstremalnych warunkach pracy w pustynnym upale i o przesiedleniu rdzennego plemienia Huwajtatów, z którego trzech członków skazano na karę śmierci za odmowę opuszczenia ziem.

Pod koniec 2023 roku dyrektor generalny NEOM Nadhmi al-Nasr odszedł ze stanowiska w cieniu doniesień o problemach finansowych i wypadkach. Jego następca Aiman al-Mudaifer zlecił całkowitą rewizję założeń projektu — to właśnie ta rewizja w 2025 roku doprowadziła do faktycznego zawieszenia budowy.

Technologia, która miała zmienić wszystko

Pod warstwą luster i stali The Line miało być przede wszystkim eksperymentem technologicznym. Architekci projektowali tzw. cognitive city — miasto poznawcze, w którym sieć sensorów i algorytmów sztucznej inteligencji w czasie rzeczywistym reguluje oświetlenie, klimatyzację, wentylację, transport i zużycie energii. Każdy mieszkaniec miał mieć dostęp do spersonalizowanego asystenta AI, a 90% danych miało być przetwarzanych na miejscu.

Do najważniejszych zaplanowanych technologii należały:

  • System energetyczny oparty w 100% na źródłach odnawialnych — głównie ogniwa fotowoltaiczne na fasadach i dachu, wsparte zielonym wodorem z fabryki w Oxagon (obecnie ukończonej w 80%). Magazyny energii miały być oparte na bateriach przepływowych i wodoru.
  • Wysokoprędka kolej linearna — pociągi miały kursować w specjalnych tunelach z prędkością pozwalającą pokonać 170 km w około 20 minut, z przystankami co kilka kilometrów. Tunel pod tę kolej do dziś nie został rozpoczęty.
  • Pionowe farmy spożywcze — całe piętra przeznaczone na hydroponiczną uprawę warzyw i ziół, mające zapewnić mieszkańcom świeżą żywność bez transportu spoza miasta.
  • System recyklingu wody — zamknięty obieg, w którym ścieki są oczyszczane do jakości wody pitnej, wzbogacony o instalacje odsalania wody morskiej zasilane słońcem i wiatrem.
  • Klimatyzacja mikrokrajobrazu — wewnątrz korytarza miały działać strefy o różnych temperaturach i wilgotnościach, tworzące „mikroklimaty” odpowiadające różnym aktywnościom: chłodne ogrody, ciepłe place spotkań, neutralne strefy mieszkaniowe.

Część z tych rozwiązań rzeczywiście jest rozwijana — zwłaszcza projekt zielonego wodoru, który stał się jednym z głównych argumentów za nieporzucaniem inwestycji w całości. Inne, jak kolej linearna, pozostają na papierze.

Wyzwania inżynieryjne, których nikt nie przewidział

Matematycy z kilku uczelni przeanalizowali kształt The Line i doszli do wniosku, który zabrzmiał jak okrutny żart: linia to jedna z najmniej efektywnych form urbanistycznych. Dwa punkty oddalone od siebie na końcach struktury są oddalone o 170 km — w okrągłym mieście tej samej powierzchni żadne dwa punkty nie byłyby dalej niż kilka kilometrów. Cała koncepcja „piętnastominutowego miasta” opierała się więc na założeniu, że ludzie nigdy nie będą musieli odwiedzać miejsc oddalonych — co statystycznie po prostu jest nieprawdziwe.

Drugim koszmarem jest fizyka fasady. Ciągła ściana o wysokości 500 metrów i długości 170 kilometrów generuje obciążenia wiatrowe i termiczne, których inżynierowie nigdy wcześniej nie modelowali. Słońce nagrzewa lustrzaną powierzchnię nierównomiernie, powodując znaczne odkształcenia termiczne — pojedynczy odcinek może wydłużać się i kurczyć o dziesiątki centymetrów dziennie. Sąsiedztwo szlaków migracyjnych ptaków oznacza ryzyko masowych zderzeń: gigantyczne lustro w pustyni to dla ptaków pułapka, której nie widzą.

Trzecie wyzwanie to logistyka. Dostarczenie materiałów na plac budowy oddalony od najbliższego dużego portu wymagało zbudowania własnego systemu dróg, magazynów i osiedli pracowniczych. Z mojego doświadczenia w śledzeniu megainwestycji infrastrukturalnych, właśnie ten „niewidoczny ekosystem” pochłania zwykle 20–30% budżetu i jest pierwszym, który eksploduje przy opóźnieniach.

Co dzieje się dziś — i co dalej

16 września 2025 roku Fundusz Inwestycji Publicznych Arabii Saudyjskiej formalnie zawiesił budowę The Line do odwołania. Sprzęt — wiertnice, kafary, betoniarnie — pozostaje na miejscu, ale aktywność jest minimalna. Roczny przegląd strategiczny zakończony w styczniu 2026 roku potwierdził to, co od miesięcy szeptali pracownicy projektu cytowani przez Financial Times: nowa wersja The Line będzie znacznie mniejsza i prawdopodobnie nie zostanie zamieszkana przez milony ludzi.

Zamiast tego rozważa się przekształcenie istniejących fundamentów w centrum danych i hub sztucznej inteligencji. Pięciomiliardowe partnerstwo z firmą DataVolt podpisane w 2025 roku to konkretny krok w tę stronę — nadmorska lokalizacja ułatwia chłodzenie serwerowni wodą morską oraz korzystanie z odnawialnej energii. Ironicznie, fundamenty zaprojektowane pod 9-milionowe miasto idealnie nadają się pod gęste skupisko procesorów.

Inne elementy NEOM rozwijają się w różnym tempie. Luksusowa wyspa Sindalah na Morzu Czerwonym została ukończona i przyjmuje gości. Górski kurort Trojena buduje się z myślą o Zimowych Igrzyskach Azjatyckich (które zresztą przesunięto na czas nieokreślony w styczniu 2026 roku). Stadion NEOM zaplanowany w samym sercu The Line, na wysokości 350 metrów nad ziemią, ma zostać oddany w 2032 roku — choć biorąc pod uwagę dotychczasowe poślizgi, ta data wymaga ostrożnego potraktowania.

Lekcje, które warto zapamiętać

Historia The Line to materiał na podręcznik zarządzania ryzykiem w megaprojektach. Z perspektywy 2026 roku rysują się trzy najmocniejsze wnioski:

  • Skala oderwana od fizyki jest skalą oderwaną od rzeczywistości — gigantyczne renderingi, wizualizacje i hashtagi nie zastąpią analizy obciążeń wiatrowych, kosztu betonu i logistyki dostaw. Każde miasto, choćby najbardziej futurystyczne, musi spełniać te same prawa fizyki, co Manhattan.
  • Linia to nie kształt dla miasta — fundamentalna geometria projektu była problemem od pierwszego dnia. Miasta historycznie rozwijają się jako pierścienie, sieci i klastry, ponieważ ludzie potrzebują wielu połączeń, a nie tylko jednej osi.
  • Ambicja bez kontroli kosztów to droga w jedną stronę — wzrost szacowanego budżetu z 500 miliardów do potencjalnych 4,5 biliona dolarów w mniej niż pięć lat to nie błąd kalkulacji, lecz objaw braku jakichkolwiek wiarygodnych szacunków na początku.

Z perspektywy obserwatora śledzącego projekt od jego prezentacji — a od 2021 roku trudno o branżę, która zignorowała te rendery — The Line pozostaje fascynującym studium granic ludzkiej ambicji. Część pomysłów (kompaktowość, brak samochodów, transport zbiorowy, lokalna produkcja żywności) jest słuszna i prawdopodobnie wpłynie na sposób, w jaki będziemy projektować miasta w kolejnych dekadach. Część (jeden gigantyczny budynek dla milionów ludzi, zero ulic, totalny nadzór algorytmów) raczej trafi do podręczników jako przestroga.

Najbardziej intrygujące pytanie nie brzmi już „czy The Line zostanie ukończone w pierwotnej formie” — bo wiemy, że nie. Brzmi: co powstanie z tych 2,4 kilometra betonu wylanego na pustyni i czy stanie się to pierwszym na świecie miastem-serwerownią. Odpowiedzi powinniśmy poznać do końca tej dekady — i prawdopodobnie będą znacznie ciekawsze niż wszystkie błyszczące rendery razem wzięte.

Źródła wykorzystane przy opracowaniu: ArchDaily, Financial Times (za rp.pl i polskieradio24.pl).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *