Karol Nawrocki, popierany przez Prawo i Sprawiedliwość prezes IPN, wygrał drugą turę wyborów prezydenckich 1 czerwca 2025 roku, zdobywając 50,89 proc. głosów wobec 49,11 proc. Rafała Trzaskowskiego z Koalicji Obywatelskiej. Różnica wyniosła zaledwie 369 591 głosów — najmniej w historii III RP. Frekwencja sięgnęła rekordowych 71,63 proc., a w samej Warszawie aż 83,16 proc.
Polska podzieliła się niemal idealnie na pół. Mapa wyborcza pokazała dwa różne kraje — Trzaskowski wygrał w dziesięciu województwach zachodnich i północnych, Nawrocki triumfował w sześciu wschodnich i południowo-wschodnich. Najwyższy wynik nowego prezydenta odnotowano na Podkarpaciu (71,02 proc.), najwyższy wynik Trzaskowskiego — wśród Polonii (63,49 proc.). Po dramatycznej nocy wyborczej, gdy sondaż exit poll Ipsos dawał zwycięstwo Trzaskowskiemu 50,3 do 49,7 proc., poranek 2 czerwca przyniósł zwrot — głosy z mniejszych miejscowości i ze wschodu kraju przechyliły szalę.
6 sierpnia 2025 roku Karol Nawrocki złożył przysięgę przed Zgromadzeniem Narodowym, kończąc dziesięcioletnią kadencję Andrzeja Dudy i otwierając nowy rozdział w polityce krajowej.
Pierwsza tura — trzynastka kandydatów i niespodzianka Mentzena
18 maja 2025 roku do urn ruszyło 67,31 proc. uprawnionych — wynik, który już wtedy dał sygnał, że Polacy traktują tę elekcję serio. Karta wyborcza była długa jak nigdy: trzynaścioro kandydatów, od weteranów polityki po outsiderów z YouTube’a. Rafał Trzaskowski objął prowadzenie z 31,36 proc., Karol Nawrocki dotrzymał mu kroku z 29,54 proc. — i wtedy zaczęła się prawdziwa polityczna rozgrywka.
Trzecie miejsce zdobył Sławomir Mentzen z Konfederacji, zgarniając aż 14,81 proc. głosów i niemal 2,9 mln poparć. Wśród najmłodszych wyborców, w grupie 18–29 lat, jego wynik był wręcz miażdżący — 36,1 proc. Pokoleniowy bunt? Sprzeciw wobec dwubiegunowości PO–PiS? Coś znacznie głębszego, jak pokazały później transfery jego wyborców do drugiej tury.
Czwarte miejsce zajął Grzegorz Braun z wynikiem 6,34 proc., piąte Szymon Hołownia (4,99 proc.) — bolesny cios dla marszałka Sejmu i jego Polski 2050. Tuż za nim uplasowali się Adrian Zandberg (4,86 proc.) i Magdalena Biejat (4,23 proc.) z lewicy. Pozostali kandydaci pozostali poniżej dwóch procent — łącznie z Joanną Senyszyn, Krzysztofem Stanowskim, Markiem Jakubiakiem, Arturem Bartoszewiczem, Maciejem Maciakiem i Markiem Wochem.
Pełna tabela wyników pierwszej tury
Poniższe zestawienie pokazuje, jak rozłożyły się głosy między wszystkimi trzynastoma kandydatami — i dlaczego druga tura była praktycznie nieunikniona od pierwszej minuty wyborczej nocy.
| Kandydat | Środowisko polityczne | Wynik (%) | Liczba głosów |
|---|---|---|---|
| Rafał Trzaskowski | Koalicja Obywatelska | 31,36 | 6 147 797 |
| Karol Nawrocki | popierany przez PiS | 29,54 | 5 790 804 |
| Sławomir Mentzen | Konfederacja | 14,81 | 2 902 448 |
| Grzegorz Braun | Konfederacja Korony Polskiej | 6,34 | ~1 242 000 |
| Szymon Hołownia | Polska 2050 | 4,99 | ~978 000 |
| Adrian Zandberg | Razem | 4,86 | ~953 000 |
| Magdalena Biejat | Nowa Lewica | 4,23 | ~829 000 |
| Pozostali (6 kandydatów) | różne | ~3,87 | poniżej 1% każdy |
Dane pochodzą z oficjalnych komunikatów Państwowej Komisji Wyborczej (prezydent2025.pkw.gov.pl) oraz z relacji Polskiej Agencji Prasowej. Liczby zaokrąglono do najbliższych tysięcy tam, gdzie wartości procentowe pochodzą z protokołu zbiorczego PKW.
Druga tura — noc, która zmieniła Polskę
1 czerwca 2025 roku Polska wybierała między dwiema wizjami państwa. Z jednej strony liberalny, proeuropejski prezydent Warszawy, z drugiej historyk i były dyrektor Muzeum II Wojny Światowej, oficjalnie bezpartyjny, ale jasno związany z politycznym obozem Jarosława Kaczyńskiego. Kampania była brutalna — sprawa kamienicy Nawrockiego, debaty pełne osobistych ataków, mobilizacja, jakiej dawno nie widziano.
O godzinie 21:00 telewizyjne studia eksplodowały. Sondaż exit poll Ipsos dawał Trzaskowskiemu 50,3 proc. wobec 49,7 proc. Nawrockiego. Sztab kandydata KO świętował, w Pałacu Prezydenckim niemal słychać było korki szampana. Tylko że to była ta sama godzina, w której w 2020 roku Trzaskowski też „wygrał” exit poll — by przegrać o świcie.
Późnym wieczorem, około godziny 23, opublikowano sondaż late poll i nastroje zaczęły się odwracać. Karty wyborcze z mniejszych gmin, ze wschodu, z Podkarpacia i Lubelszczyzny zaczęły masowo wchodzić do systemu PKW. Nad ranem 2 czerwca było już jasne: Karol Nawrocki — 10 606 877 głosów, 50,89 proc. Rafał Trzaskowski — 10 237 286 głosów, 49,11 proc. Różnica: 369 591 głosów. Najmniejsza w historii bezpośrednich wyborów prezydenta w III Rzeczypospolitej.
Frekwencja w drugiej turze wyniosła 71,63 proc. — to absolutny rekord wyborów prezydenckich w wolnej Polsce. Dla porównania: w 2005 roku do urn poszło wtedy zaledwie 50,99 proc. uprawnionych.
Porównanie z poprzednią drugą turą — Duda kontra Trzaskowski 2020
Ciekawe są podobieństwa i różnice z 2020 rokiem. Wtedy też Trzaskowski przegrał o włos — z Andrzejem Dudą, który zdobył 51,03 proc. wobec 48,97 proc. kontrkandydata. Tym razem różnica była jeszcze mniejsza.
| Element | II tura 2020 (Duda vs Trzaskowski) | II tura 2025 (Nawrocki vs Trzaskowski) |
|---|---|---|
| Zwycięzca | Andrzej Duda — 51,03 proc. | Karol Nawrocki — 50,89 proc. |
| Przegrany | Rafał Trzaskowski — 48,97 proc. | Rafał Trzaskowski — 49,11 proc. |
| Różnica głosów | 422 385 | 369 591 |
| Frekwencja | 68,18 proc. | 71,63 proc. |
| Zwycięzca za granicą | Trzaskowski | Trzaskowski (63,49 proc.) |
Dwukrotnie z rzędu kandydat liberalnej opozycji przegrał najważniejszy wyścig polityczny w państwie o mniej niż dwa punkty procentowe. Dla działaczy KO to gorzka lekcja, dla obozu konserwatywnego — dowód na siłę tzw. „twardego elektoratu”, który mobilizuje się niezależnie od koniunktury rządowej. Źródła: dane Państwowej Komisji Wyborczej, raporty TVN24.
Mapa Polski po wyborach — dwa odrębne kraje
Geograficzny rozkład głosów wygląda jak podział sprzed stu lat. Granica między „Polską Nawrockiego” a „Polską Trzaskowskiego” biegnie mniej więcej tam, gdzie kończyły się ziemie zaboru pruskiego i zaczynały austriackiego oraz rosyjskiego. Trzaskowski wygrał w dziesięciu województwach: zachodniopomorskim, pomorskim, lubuskim, wielkopolskim, kujawsko-pomorskim, mazowieckim, dolnośląskim, opolskim, śląskim oraz warmińsko-mazurskim. Nawrocki zdominował sześć: małopolskie, lubelskie, łódzkie, podkarpackie, świętokrzyskie i podlaskie.
Najmocniejsze bastiony Nawrockiego wzbudzają respekt nawet u rywali — w drugiej turze na Podkarpaciu zdobył 71,02 proc. głosów, w Lubelskiem 66,54 proc., w Świętokrzyskiem 63,61 proc., w Podlaskiem 61,39 proc., a w Małopolskiem 58,87 proc. Z drugiej strony Warszawa zagłosowała na Trzaskowskiego w 68,21 proc., a frekwencja w stolicy osiągnęła astronomiczne 83,16 proc. — niemal jak w państwach skandynawskich.
Ten kontrast nie jest tylko geograficzny. To również kontrast cywilizacyjny: wielkie miasta, gdzie dominuje sektor usług, edukacja wyższa i otwarcie na świat, kontra mniejsze miejscowości i wieś, gdzie liczy się tradycja, parafia, lokalna wspólnota. Nawrocki potrafił trafić do tej drugiej Polski — językiem prostym, czasem szorstkim, mówiącym o pracy, rodzinie, suwerenności, bez retorycznych ozdobników.
Kto głosował na kogo — demografia rozstrzygnięcia
Sondaż exit poll Ipsos rozbił statystycznych Polaków na grupy i pokazał coś, co dla wielu komentatorów było szokiem. Najmłodsze pokolenie — wbrew popularnemu wyobrażeniu o „liberalnej młodzieży” — w drugiej turze odrobinę silniej poparło Nawrockiego (51,9 proc.) niż Trzaskowskiego (48,1 proc.). Podobnie zachowali się trzydziestolatkowie: 51,5 proc. za Nawrockim. Dopiero czterdziestolatkowie i pięćdziesięciolatkowie wyraźnie wybrali kandydata KO — odpowiednio 52,8 i 51,8 proc. Seniorzy podzielili się dokładnie po połowie, z minimalną przewagą Nawrockiego o 0,2 pkt proc.
Wykształcenie okazało się jednym z najsilniejszych predykatorów wyboru. Osoby z wykształceniem podstawowym poparły Nawrockiego w 73,4 proc. — to praktycznie miażdżąca przewaga. Wśród wyborców z zasadniczym zawodowym wynik to 68,3 proc. dla Nawrockiego. Trzaskowski odwracał trend dopiero u osób z dyplomem licencjata lub wyższym wykształceniem — tu zwyciężał z dużą przewagą.
Zaskakujące były także wyniki w podziale na płeć. Kobiety zdecydowanie wolały Trzaskowskiego (54,2 proc.), mężczyźni równie zdecydowanie Nawrockiego (54,3 proc.). To luka płciowa, jakiej w polskiej polityce nie widziano od lat — niemal idealnie symetryczna, ostra jak skalpel.
Najważniejsze grupy elektoratu — synteza
- Młodzi (18–29 lat): przewaga Nawrockiego (51,9 proc.) — efekt wcześniejszej mobilizacji wokół Mentzena i Brauna w pierwszej turze; konserwatywny zwrot młodych mężczyzn okazał się zjawiskiem trwałym.
- Czterdziesto- i pięćdziesięciolatkowie: bastion Trzaskowskiego (52,8 i 51,8 proc.) — pokolenie urządzone, z hipoteką, ceniące stabilność i członkostwo w UE.
- Seniorzy 60+: niemal idealny remis (50,1 vs 49,9 proc.) — odejście od „elektoratu PiS-u stulecia”, sygnał zmęczenia.
- Wieś i małe miasta: twardy bastion Nawrockiego, w wielu gminach Podkarpacia ponad 80 proc.
- Wielkie miasta (powyżej 500 tys.): przewaga Trzaskowskiego rzędu 30 punktów procentowych; Warszawa — 68,21 proc.
- Polonia: 63,49 proc. dla Trzaskowskiego, przy 84,26-procentowej frekwencji za granicą; emigranci z Niemiec, Wielkiej Brytanii i Irlandii zagłosowali zdecydowanie pro-europejsko.
Z tej mapy demograficznej wynika lekcja, którą obie strony powinny przyjąć do serca: Polska 2025 roku nie jest podzielona już tylko ideowo, ale również pokoleniowo, edukacyjnie i medialnie. Każda z tych osi może wybuchnąć w kolejnym cyklu wyborczym.
Transfer głosów Mentzena — klucz do zwycięstwa
Z punktu widzenia matematyki wyborczej druga tura rozegrała się w gabinetach Konfederacji. Niemal trzy miliony wyborców Sławomira Mentzena to elektorat, który w pierwszej turze odrzucił obie wielkie partie — i nagle musiał wybrać między mniejszym a większym złem. Spotkanie Nawrockiego z Mentzenem oraz słynne osiem deklaracji (m.in. „nie” dla euro, „nie” dla podnoszenia wieku emerytalnego, sprzeciw wobec ratyfikacji kolejnych pakietów unijnych) okazało się politycznym mistrzostwem świata. Zdecydowana większość elektoratu Konfederacji przeniosła swoje głosy na kandydata popieranego przez PiS.
Trzaskowski próbował podobnego ruchu, deklarując m.in. otwartość na liberalne postulaty gospodarcze, ale nie zdołał przebić się przez nieufność wobec swojego dotychczasowego zaplecza. Mentzenowy elektorat — w większości młody, miejski, gospodarczo prawicowy — ostatecznie wybrał kierunek, który jego liderzy zdefiniowali jako „dalej od mainstreamu”.
6 sierpnia 2025 — Karol Nawrocki obejmuje urząd
Punktualnie o godzinie 10:00 marszałek Sejmu Szymon Hołownia otworzył obrady Zgromadzenia Narodowego. Po odśpiewaniu hymnu Karol Nawrocki podszedł do mównicy i wypowiedział słowa zapisane w artykule 130 Konstytucji RP. Kończąc, dodał — zgodnie z tradycją poprzedników — „Tak mi dopomóż Bóg”. Z tą chwilą formalnie objął urząd Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej.
W pierwszym orędziu mówił o bezpieczeństwie, suwerenności, sceptycyzmie wobec euro i obronie kompromisu aborcyjnego w obecnym kształcie. „Wolny wybór wolnego narodu postawił mnie dziś przed Państwem wbrew wyborczej propagandzie, kłamstwom, teatrowi politycznemu i wbrew pogardzie” — powiedział z mównicy sejmowej. Premier Donald Tusk był obecny, podobnie jak Andrzej Duda z małżonką, byli prezydenci Aleksander Kwaśniewski i Bronisław Komorowski. Lech Wałęsa, zgodnie z wcześniejszą zapowiedzią, ceremonię zbojkotował.
Kadencja Nawrockiego potrwa do 6 sierpnia 2030 roku. W tym czasie Polska będzie miała rząd Donalda Tuska i prezydenta z obozu opozycji — układ, który w polskiej polityce nazywa się kohabitacją i który niemal zawsze prowadzi do politycznych zwarć.
Co dalej? Konsekwencje wyniku
Wyniki wyborów prezydenckich 2025 mają znaczenie znacznie wykraczające poza Pałac Prezydencki. Już w pierwszych miesiącach po zaprzysiężeniu Nawrocki sięgnął po weto wobec kilku ustaw rządowych — m.in. dotyczących praworządności i mediów publicznych. Prezydent ma także prerogatywę w sprawie ambasadorów, awansów generalskich i nominacji sędziowskich, co tworzy realne pole konfliktu z gabinetem.
- Polityka zagraniczna: Nawrocki zapowiedział wzmocnienie wschodniej flanki NATO i ostrożność wobec dalszej integracji z UE.
- Sprawy gospodarcze: twardy sprzeciw wobec wejścia do strefy euro i obrona złotówki.
- Wiek emerytalny: deklaracja zawetowania każdej ustawy podnoszącej wiek emerytalny kobiet i mężczyzn.
- Sprawa Ukrainy: deklarowane wsparcie militarne, ale przy jasnym definiowaniu polskich interesów ekonomicznych i historycznych.
- Praworządność: zapowiedź blokady części reform sądowniczych proponowanych przez koalicję rządzącą.
Dla zwykłego obywatela najważniejsza jest stabilność tej układanki. Pięć lat kohabitacji może oznaczać paraliż legislacyjny, ale też — paradoksalnie — większą kontrolę instytucji wzajemnej. Po 2027 roku, kiedy odbędą się kolejne wybory parlamentarne, układ może się ponownie zmienić.
Co mówią liczby — kluczowe wskaźniki w pigułce
Garść danych, które warto zapamiętać, gdy rozmowa o wyborach pojawi się przy świątecznym stole lub w pracy.
- Frekwencja w I turze: 67,31 proc.
- Frekwencja w II turze: 71,63 proc. (rekord III RP)
- Frekwencja Polonii w II turze: 84,26 proc.
- Frekwencja w Warszawie w II turze: 83,16 proc.
- Liczba uprawnionych do głosowania: niemal 29 mln
- Liczba obwodów wyborczych: ponad 32 000 w kraju, 511 za granicą
- Różnica między kandydatami w II turze: 369 591 głosów (1,78 pkt proc.)
- Najlepszy wynik Nawrockiego (województwo): Podkarpacie — 71,02 proc.
- Najlepszy wynik Trzaskowskiego (województwo): Lubuskie — ponad 40 proc. w I turze, a w II turze najwyższy procent w wielkich miastach
Te liczby będą wracać w analizach politologów przez najbliższe lata. Rekordowa frekwencja pokazuje, że spór Trzaskowski–Nawrocki dotknął żywego nerwu polskiego społeczeństwa — i niezależnie od sympatii politycznych, sam fakt mobilizacji blisko trzech czwartych uprawnionych to dowód zdrowia demokracji.
Polska po wyborach — pejzaż mentalny
Pod warstwą cyfr i procentów kryje się głębsza prawda. Polacy w 2025 roku głosowali nie tylko za konkretnym kandydatem, ale przede wszystkim za pewną wizją siebie. Trzaskowski oferował Polskę zintegrowaną z Zachodem, technokratyczną, świeckiego ducha. Nawrocki — Polskę dumną z historii, sceptyczną wobec brukselskich elit, opartą na chrześcijańskich korzeniach. Obie te wizje zdobyły niemal po dziesięć milionów głosów. To nie jest podział na „nas” i „ich”, choć ostrość kampanii często sugerowała coś przeciwnego.
Z perspektywy maja 2026 roku, gdy pierwsze konflikty na linii pałac–rząd już rozkręcają się na dobre, widać też coś innego — politycy obu stron nauczyli się szanować wagę każdego głosu. Wybory prezydenckie zawsze rozstrzygały się w Polsce minimalnymi różnicami, ale 369 591 głosów to liczba, która powinna pojawiać się w każdym podręczniku politologii. Pokazuje, że w demokracji nie istnieje „pewne zwycięstwo” ani „bezpieczna przegrana”. Każda kartka wrzucona do urny ma znaczenie — i pięć kolejnych lat polskiej polityki będzie tego najlepszym dowodem.