Wołodymyr Zełenski od pierwszych dni pełnoskalowej rosyjskiej inwazji w lutym 2022 roku konsekwentnie podkreślał wyjątkową rolę Polski we wsparciu Ukrainy, nazywając ją najbliższym sojusznikiem i strategicznym partnerem w obronie niepodległości całego regionu. Jego słowa o wdzięczności pojawiały się w przemówieniach, wywiadach i podczas wizyt, tworząc obraz relacji opartych na wspólnym zagrożeniu i wzajemnej potrzebie bezpieczeństwa. Jednocześnie decyzje podejmowane w Kijowie, zwłaszcza majowy dekret z 2026 roku, ujawniły, jak głęboko historia potrafi wpływać na współczesne partnerstwo, nawet gdy oba kraje łączy walka z tym samym wrogiem.
Relacje te nie są statyczne – ewoluowały od bezprecedensowej mobilizacji pomocy w 2022 roku, przez momenty napięć związane z eksportem zboża czy dostawami sprzętu, aż po wizytę w Warszawie w grudniu 2025, która miała cementować sojusz, i późniejszą burzę wokół upamiętnienia Ukraińskiej Powstańczej Armii. Zełenski, prezydent o korzeniach żydowsko-ukraińskich z rosyjskojęzycznego Krywego Rogu, musiał balansować między potrzebami wojennej mobilizacji własnego społeczeństwa a wrażliwością sąsiada, który przyjął setki tysięcy uchodźców i przekazał miliardy euro wsparcia. Zrozumienie tych warstw pozwala dostrzec, dlaczego Polska i Ukraina pozostają sobie nawzajem niezbędne, mimo że rany przeszłości czasem krwawią przy najmniejszym dotknięciu.
W praktyce oznacza to, że słowa Zełenskiego o Polsce to nie tylko kurtuazja dyplomatyczna, lecz odbicie realnych interesów: Ukraina walczy o przetrwanie, a Polska zyskuje bufor bezpieczeństwa na wschodniej flance NATO i UE. Jednocześnie oba narody uczą się, że prawdziwe partnerstwo wymaga nie tylko wspólnych wrogów, ale też odwagi do rozmowy o tym, co dzieli.
Pierwsze miesiące wojny – Polska jako najbliższy sojusznik
Gdy rosyjskie czołgi ruszyły w kierunku Kijowa, Polska zareagowała szybciej i szerzej niż większość sojuszników. Już 24 lutego 2022 roku granice stanęły otworem dla milionów Ukraińców, a w kolejnych tygodniach Warszawa przekazała pierwsze ciężkie uzbrojenie, w tym czołgi Leopard, co stało się symbolem europejskiej solidarności. Zełenski w swoich ówczesnych wystąpieniach wielokrotnie dziękował Polakom bezpośrednio – w nagraniach wideo i podczas wideokonferencji z Sejmem podkreślał, że Polska przyjęła ukraińskich uchodźców jak rodzinę, a jej pomoc militarna ratuje życie.
Ten okres ukształtował narrację Zełenskiego o Polsce jako kraju, który „zawsze był z Ukrainą”. W jednym z przemówień z wiosny 2022 roku ukraiński prezydent mówił o „braterstwie narodów”, które przerwało wieloletnie milczenie wokół trudnych kart historii. Dla wielu Polaków tamte miesiące to czas, gdy codzienne gesty – od zakwaterowania rodzin w domach po zbiórki na drony – stały się częścią narodowej tożsamości. Zełenski dostrzegł tę energię i często ją podkreślał, widząc w niej dowód, że Ukraina nie walczy sama.
Wizyta w Warszawie grudzień 2025 – deklaracje wdzięczności i strategicznego sojuszu
19 grudnia 2025 roku Wołodymyr Zełenski przyleciał do Warszawy na oficjalną wizytę u prezydenta Karola Nawrockiego. Spotkanie przebiegało w atmosferze wzajemnego szacunku, choć rozmowy obejmowały także kwestie historyczne. Zełenski powtórzył wtedy publicznie: „Zawsze byliśmy wdzięczni Polsce za wsparcie”. Podkreślił, że sojusz obu krajów ma kluczowe znaczenie dla przetrwania Europy i bezpieczeństwa Polski – bez silnej Ukrainy Rosja mogłaby wyjść na granicę z Polską.
Podczas konferencji prasowej ukraiński prezydent mówił o gotowości do wspólnej obrony przed dronami i współpracy morskiej, a także zaprosił Nawrockiego do Kijowa, by pokazać polskie firmy możliwości ukraińskiego przemysłu zbrojeniowego. Te słowa padły w momencie, gdy Polska nadal była jednym z największych darczyńców Ukrainy w relacji do PKB – według raportów rządowych z lat 2022-2023 wartość pomocy publicznej przekroczyła 25 miliardów euro, a całkowity wysiłek państwa i społeczeństwa sięgnął dziesiątek miliardów złotych. Zełenski wyraźnie łączył polską gościnność wobec niemal miliona Ukraińców z ochroną czasową (stan na kwiecień 2026 – ponad 971 tysięcy osób) z szerszym strategicznym interesem obu narodów.
Momenty napięć – zboże, sprzęt i percepcja pomocy
Nie wszystko układało się idealnie. W 2023 roku podczas wystąpienia w ONZ Zełenski krytycznie odniósł się do krajów blokujących ukraińskie zboże na granicach, co w Polsce odebrano jako zarzut niewystarczającej solidarności. Kilka miesięcy później, w wywiadzie dla Sky News we wrześniu 2025, prezydent Ukrainy wyraził obawy o gotowość Polski na zmasowany atak rakietowy, mówiąc wprost, że „nie zdoła uratować ludzi” w takiej sytuacji. Chociaż dodał, że nie jest to przekaz do polskich przyjaciół, część mediów i polityków w Warszawie odebrała to jako niedocenianie polskiego wysiłku.
Te wypowiedzi pokazały, jak cienka jest linia między wdzięcznością a oczekiwaniami. Zełenski, stojący na czele kraju w stanie wojny totalnej, patrzył na pomoc przez pryzmat przetrwania – każdy opóźniony samolot czy decyzja o embargu oznaczały realne straty. Polacy z kolei widzieli setki tysięcy uchodźców w szkołach, szpitalach i na rynku pracy, miliardy złotych wydane na pomoc humanitarną i dziesiątki pakietów uzbrojenia. Różnica perspektyw stała się widoczna, choć nigdy nie przerodziła się w otwarty konflikt.
Maj 2026 – dekret o Bohaterach UPA i burza w relacjach
26 maja 2026 roku Zełenski podpisał dekret nadający elitarnej jednostce Sił Operacji Specjalnych Ukrainy – Samodzielnemu Centrum Operacji Specjalnych „Północ” – honorową nazwę „Bohaterów UPA”. Uzasadnienie brzmiało: przywrócenie historycznych tradycji narodowego wojska oraz uznanie wzorowej służby w obronie integralności terytorialnej. Dla ukraińskiego prezydenta i części społeczeństwa UPA symbolizuje opór wobec rosyjskiego imperializmu – walkę o niepodległość, która trwa od dekad.
W Polsce reakcja była natychmiastowa i jednomyślna w krytyce. Prezydent Karol Nawrocki wyraził oburzenie i zapowiedział rozważenie odebrania Zełenskiemu Orderu Orła Białego, przyznanego mu w 2023 roku przez poprzedniego prezydenta. Premier Donald Tusk nazwał sytuację „bardzo poważnym problemem” dla relacji sąsiedzkich. MSZ złożyło oficjalny protest, a część samorządów symbolicznie zdjęła ukraińskie flagi. Dla Polaków UPA kojarzy się przede wszystkim z rzezią wołyńską – mordami na dziesiątkach tysięcy cywilów polskiej narodowości w latach 1943-1944, często o szczególnym okrucieństwie.
Zełenski nie wycofał decyzji. Ukraińskie MSZ wyraziło żal z powodu „ostrej reakcji” i tłumaczyło, że żołnierze chcieli upamiętnić tradycję oporu wobec Moskwy, a nie zranić Polaków. Decyzja zapadła w czasie, gdy ukraińska armia potrzebowała silnych symboli jedności i morale – UPA w ukraińskiej narracji wojennej stała się wzorem nieugiętości. Dla Zełenskiego, który wcześniej unikał ostrego nacjonalizmu historycznego, był to kompromis z oczekiwaniami frontu i społeczeństwa.
Historyczne korzenie – Wołyń, Rzeczpospolita i dwie pamięci
Aby zrozumieć, dlaczego jeden dekret wywołał taką burzę, trzeba spojrzeć głębiej. Ziemie dzisiejszej zachodniej Ukrainy przez wieki wchodziły w skład Rzeczypospolitej Obojga Narodów. Wspólna historia to nie tylko chwała unii lubelskiej czy postacie takie jak hetman Żółkiewski, ale też konflikty narodowościowe XX wieku. Po I wojnie światowej i rewolucji ukraińskiej nacjonalizm ukraiński i polski zderzyły się na Wołyniu i w Galicji Wschodniej. W 1943 roku oddziały UPA, walczące zarówno z Niemcami, jak i Sowietami, przeprowadziły akcje eksterminacyjne wobec polskiej ludności cywilnej – szacunki historyków wahają się od 50 do ponad 100 tysięcy ofiar.
Polska pamięć o tych wydarzeniach jest żywa i bolesna – rodziny ocalałych, Instytut Pamięci Narodowej, liczne publikacje i pomniki. W Ukrainie UPA postrzegana jest szerzej jako część ruchu niepodległościowego, który po 1991 roku i szczególnie po 2014 roku zyskał status bohaterów walki z totalitaryzmem. Zełenski, wychowany w środowisku rosyjskojęzycznym, początkowo deklarował ograniczoną wiedzę o szczegółach wołyńskich tragedii. Z czasem, zwłaszcza po objęciu prezydentury, mówił o potrzebie „oczyszczenia pamięci historycznej” – cytując nawet słowa Jana Pawła II o tym, by to, co łączy, wzięło górę nad tym, co dzieli.
Te dwie pamięci nie są symetryczne. Polska oczekuje pełnego uznania win i kontynuacji ekshumacji. Ukraina podkreśla kontekst walki o przetrwanie narodu i obawia się, że rozliczanie historii osłabi jedność w czasie wojny. Zełenski znalazł się w środku tego napięcia – jako prezydent musi jednocześnie budować tożsamość wojenną Ukrainy i utrzymywać relacje z najważniejszym sąsiadem.
Skala polskiego wsparcia – liczby i ludzkie historie
Polska pomoc dla Ukrainy należy do największych w Europie w relacji do PKB. Do 2025 roku Warszawa przekazała dziesiątki pakietów militarnych – od czołgów przez systemy obrony powietrznej po amunicję i drony. Wartość samej pomocy rządowej w latach 2022-2023 sięgnęła 25 miliardów euro. Do tego dochodzi ogromny wysiłek społeczeństwa: zbiórki, transporty, wolontariat.
Na poziomie ludzkim Polska przyjęła i zintegrowała ponad 971 tysięcy Ukraińców z ochroną czasową (dane Eurostat na kwiecień 2026). Dzieci uczą się w polskich szkołach, dorośli podejmują pracę – według raportów wielu z nich przyczynia się do wzrostu gospodarczego. Historie rodzin, które znalazły schronienie w polskich domach, mieszają się z opowieściami o wzajemnej pomocy: ukraińscy lekarze w polskich szpitalach, polscy wolontariusze na granicy, wspólne projekty kulturalne.
Nie oznacza to braku napięć – w niektórych społecznościach pojawiają się dyskusje o obciążeniu systemu socjalnego czy różnicach kulturowych. Zełenski w swoich wypowiedziach rzadko wchodził w te detale, koncentrując się na strategicznym wymiarze: Ukraina walczy nie tylko o siebie, ale też o bezpieczeństwo Polski.
Co dalej – perspektywy mimo różnic
Słowa Zełenskiego o Polsce pokazują jasny kierunek: sojusz musi przetrwać, bo alternatywa – rosyjska dominacja na wschodzie Europy – byłaby katastrofą dla obu krajów. Polska i Ukraina łączą interesy bezpieczeństwa, potencjał gospodarczy odbudowy Ukrainy (w którym polskie firmy mogą odegrać dużą rolę) oraz długa, choć skomplikowana historia kulturowa.
Wyzwania pozostają realne. Dialog historyczny wymaga cierpliwości i konkretnych kroków – wspólnych komisji, ekshumacji, edukacji. Wojenna narracja ukraińska będzie ewoluować, a Polska będzie czuła na symbole, które w jej pamięci niosą ból. Zełenski, jako polityk, będzie musiał ważyć oczekiwania własnego frontu z realiami dyplomacji.
Dla czytelników w Polsce i Ukrainie najważniejsze jest jednak to, co dzieje się poza nagłówkami: codzienne gesty solidarności, wspólne projekty, rodziny mieszane i biznesy, które powstają mimo wszystko. Historia uczy, że narody, które potrafią rozmawiać o swoich ranach bez rezygnacji ze wspólnej przyszłości, budują najtrwalsze mosty. Zełenski o Polsce mówi często o wdzięczności i strategicznym partnerstwie – te słowa mają szansę stać się rzeczywistością, jeśli obie strony będą pamiętały, że prawdziwa siła leży w zrozumieniu, a nie w ignorowaniu tego, co boli.